Nauczanie o modlitwie

Ewangelia na niedzielę 28 lipca 2019

Nauczanie o modlitwie
1
Jezus modlił się w pewnym miejscu. Kiedy skończył, jeden z Jego uczniów poprosił Go: “Panie, naucz nas modlić się, jak Jan nauczył swoich uczniów”. 2 Wtedy powiedział im: “Gdy się modlicie, mówcie:

Ojcze, niech będzie uświęcone Twoje imię.
Niech przyjdzie Twoje królestwo.
3 Chleba naszego powszedniego dawaj nam każdego dnia.
4 I odpuść nam nasze grzechy, gdyż i my darujemy każdemu,
kto wobec nas zawinił.
I nie dopuszczaj do nas pokusy”.
5 Potem powiedział do nich: “Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy z prośbą: ‘Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, 6 bo właśnie mój przyjaciel, będąc w drodze, przybył do mnie, a ja nie mam mu co podać’. 7 A on ze środka odpowie: ‘Nie sprawiaj mi kłopotu. Drzwi są już zamknięte, a moje dzieci i ja jesteśmy już w łóżku. Nie mogę wstać, żeby ci podać’. 8 Mówię wam, jeśli nawet nie wstanie i nie da mu, dlatego, że jest jego przyjacielem, to wstanie z powodu jego natręctwa i da mu, ile potrzebuje.9 I ja Wam mówię: Proście, a otrzymacie; szukajcie, a znajdziecie; pukajcie, a otworzą wam. 10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a temu kto puka, będzie otwarte. 11 Czy jest wśród was taki ojciec, który, gdy syn poprosi o rybę, zamiast ryby poda mu węża? 12 Albo gdy poprosi go o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Jeśli więc wy, chociaż źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to tym bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 11 1-13

 

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam jak się modlić. Pierwsza część jest znana wszystkim z tak często odmawianej Modlitwy Pańskiej. Czy jedna na pewno zrozumiana i oczywista? Bóg odpuszczający nam grzechy – to naturalne, ale już z tym naszym darowaniem innym ludziom – nie jest to takie proste. A przecież jest to rozwinięcie przykazania miłości – czyli podstaw wiary chrześcijańskiej. Czy tak naprawdę można z czystym sumieniem pogodzić się z Bogiem, mając w sercu nienawiść do drugiego człowieka? I nie przekonuje mnie absolutnie tłumaczenie, że przebaczę, ale niech wpierw ten “nasz winowajca” wyzna swoją winę i prosi o przebaczenie. Powinniśmy przebaczać innym w kontekście naszych relacji z Bogiem, niezależnie od postawy innych ludzi. Oczywiście jest to bardzo trudne i to nie tylko w sytuacjach ekstremalnych, gdy np. jakiś morderca zabije nam kogoś bliskiego. W normalnym szarym życiu spotykamy się z jakby z prostszymi sytuacjami – ktoś nas obgadał, oszukał, okradł. Jak np. przebaczyć koleżance czy koledze z pracy, którzy swoimi intrygami doprowadzili, że nie dostaliśmy awansu? Albo zdradzającemu nas mężowi lub żonie? Nie jest to wcale ani łatwe ani przyjemne. Patrząc  także na ostatnie wydarzenia z Białegostoku – jak można jednocześnie modlić się i atakować obrzucając wyzwiskami? Czy to nie sprzeczność? Problem także w tym, że nienawidząc kogoś – zatruwamy swoje własne serce i duszę. I z każdym dniem będzie nam coraz trudniej i coraz bardziej będziemy oddalać się od Boga.

Druga część dzisiejszego czytania, brana bardzo dosłownie – uczy nas jakby namolności w modlitwie. Próbuję znaleźć w tym fragmencie jakąś praktyczną wskazówkę jak powinna wyglądać nasza modlitwa na co dzień. Jezus mówi wyraźnie – “Proście, a otrzymacie”. A przecież nasze doświadczenie podpowiada, że o coś się modliliśmy, a w cale tego nie dostaliśmy. Sprzeczność ? Czy za krótka modlitwa ?
Ja to odczuwam w ten sposób, że Bóg wie lepiej co jest dla nas dobre. I nie zawsze możemy oczekiwać dosłownego spełnienia naszych próśb, szczególnie gdy dotyczą one bardzo przyziemnych spraw materialnych. I pamiętajmy też o tym, że Boska interwencja to nie jest Anioł spływający z chmur i niosący nam potrzebna pomoc. Bóg najczęściej pomaga nam stawiając na naszej drodze ludzi, którzy nam pomagają lub podsuwają nam rozwiązania. To jest właśnie ta obietnica Ducha Świętego …

 

Patron kierowców Św.Krzysztof

Modlitwa kierowcy

Boże, daj pewną rękę, dobre oko, doskonałą uwagę,
bym nie pozostawił za sobą płaczącego człowieka.
Ty jesteś Dawcą Życia – proszę Cię przeto, 
spraw bym nie stał się przyczyną śmierci tych,
którym Ty dałeś życie.
Zachowaj, o Panie, wszystkich którzy będą mi towarzyszyć
od jakichkolwiek nieszczęść i wypadków.
Naucz mnie, bym kierował pojazdem dla dobra drugich
i umiał opanować pokusę przekraczania granicy bezpieczeństwa szybkości.
Spraw, aby piękno tego świata, który stworzyłeś,
wraz z radością Twej łaski, mogły mi towarzyszyć na wszystkich drogach moich. Amen.

25 lipca to wspomnienie Św.Krzysztofa, patrona kierowców i podróżujących. I znowu przy tej okazji warto przypominać wszystkim wokół o zasadach bezpieczeństwa na drodze. I mieć nadzieję, że Św.Krzysztof będzie nad nami czuwał także wtedy, gdy trzeźwi, wypoczęci, przestrzegając przepisów drogowych będziemy poruszać się po drodze – naprzeciwko nas nie znajdzie się ktoś, kto o tym nie pamięta. A będąc pasażerami – umiejmy zdobyć się na reakcję i sprzeciw wobec siadania za kierownicę po pijaku czy łamania przepisów. O wypadku czasem decydują sekundy, skutki mogą być nieodwracalne.

Błogosławieństwo rodziców dla Pary Młodej

Przykładowe teksty błogosławieństwa udzielanego Parze Młodej przez rodziców:

Ukochany Boże Ojcze, stajemy przed Tobą w tej szczególnej chwili, byś ujrzał serca nas – rodziców i naszych dzieci, które dziś pragną się pobrać. Wiemy, że pragniesz dla nas pokoju i miłości, która objawia nam się dzisiaj w uczuciu, które połączyło (imię Panny Młodej) i (imię Pana Młodego). Pomóż im wytrwać w małżeńskiej miłości i spraw, by jedno drugiemu świadczyło o Tobie. Nam, ich rodzicom, wskaż drogę pokory i zrozumienia, byśmy byli dla nich dobrym wsparciem i przykładem. Uświęć nadchodzącą uroczystość swoją obecnością w Sakramentach i naszych sercach. Chwała Tobie, Przenajświętsza Trójco. Amen.


Kochane dzieci, budujcie swe życie na mocnym fundamencie, na wspólnej wzajemnej miłości, wierności Bogu i jego przykazaniom. Szanujcie się wzajemnie, bądźcie dla siebie wsparciem. Błogosławimy wam z serca w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.


Córko, nigdy nie stawaj przeciw swojemu mężowi. Synu, pamiętaj, żeby szanować swoją żonę i być dla niej wsparciem. Małżeństwo to jedność. Bóg dał mężowi żonę, aby była dla niego wsparciem i pomocą. A mąż byłby nikim bez swojej żony. Kochani polecamy Was Jezusowi Chrystusowi, Panu Naszemu. Błogosławimy Wam, w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.


Niech Bóg Wam błogosławi abyście idąc na wspólną drogę życia miłowali się wzajemnie stanowiąc jedno serce i jedną duszę. Dom, który założycie podtrzymujcie wspólnym wysiłkiem, nasze błogosławieństwo rodzicielskie niech Wam towarzyszy w każdym dniu Waszego życia. W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.


Boże, dobry Nasz Ojcze, pobłogosław te Nasze dzieci, które złączyłeś w miłości. Niech będą dla Świata obrazem miłości Chrystusa i Kościoła, pozwól im razem dożyć szczęśliwej starości i obdarz potomstwem, a błogosławieństwo Twoje Boże Ojcze, Synu Boży i Duchu Święty niech im towarzyszy i pozostanie z nimi na zawsze.

Ćwiczę, już niedługo sama  będę wygłaszać takie błogosławieństwo. Z pewnością najlepiej jest mówić własnymi słowami, ale kto jakoś trzeba się przygotować, żeby wzruszenie nie zapanowało nad myślami i głosem.

W domu Marty i Marii

Ewangelia na niedzielę 21 lipca 2019

W domu Marty i Marii
38
Po drodze przyszedł do jakiejś wioski. Tam przyjęła Go do domu pewna kobieta, imieniem Marta. 39Miała ona siostrę o imieniu Maria. Ta usiadła u stóp Pana i wsłuchiwała się w Jego słowo. 40Marta natomiast była pochłonięta licznymi posługami. Zatrzymała się więc i powiedziała: “Panie, nic Cię to nie obchodzi, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła” .41Pan jej odpowiedział: “Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, 42a jedno jest potrzebne. Maria wybrała dobrą część, która nie będzie jej odebrana”.

Ewangelia wg Św. Łukasza 10, 38-42

Dzisiejsza Ewangelia porusza tak ważny problem: co jest ważniejsze? Być czy mieć? Oczywiście, że instynktownie przyznajemy rację Marii, która słuchając słów Jezusa wznosi się ponad zwykłą codzienność, patrzy dalej i myśli o tym co naprawdę jest istotne. Przygotowany przez Martę posiłek przeminął i nic po nim nie pozostało, natomiast nauczanie Chrystusa pozostawiło niezatarty ślad w sercu Marii.
Mimo wszystko jednak nie jest to takie proste. Jezus był wśród ludzi jako człowiek – musiał jeść, pić spać, bywał zmęczony. Wchodząc do domu Marty – był z pewnością spragniony i głodny. Potrzebował krzątaniny Marty. A jednocześnie – cieszył się, że sam może dać strawę duchową Marii.
Jaki jest więc złoty środek ?

Dylemat nadal jest aktualny, również dziś. Czy na przykład dobra matka to taka, która godziny spędza na modlitwie za własne dzieci, czy taka, która troszczy się o tylko to , aby dzieci nie były głodne i brudne? Potrzebne jest zdecydowane wypośrodkowanie obu postaw, prawda? Dzieciom potrzebne jest zabezpieczenie potrzeb materialnych, ale równie ważne jest dbanie o rozwój duchowy i emocjonalny, a czasami – zwykłe wspólne spędzanie czasu. Często zdarza się słyszeć zdziwienie, ze ktoś zszedł na złą drogę, a przecież “niczego mu nie brakowało” . A może brakowało? I to właśnie tej cząstki “bycia”, którą symbolizuje Maria ?
Zasady te nie odnoszą się oczywiście tylko do relacji rodzinnych. W każdej chwili powinniśmy poszukiwać w nas harmonii pomiędzy Martą i Marią. Nie możemy zatracać się w trosce o codzienność, zapominając o tym, co jest najważniejsze. Z drugiej jednak strony – nie możemy mijać obojętnie potrzebujących nas ludzi, gdyż jesteśmy zatopieni w modlitwie. Cóż warta będzie taka modlitwa?
Myślę, że warto pamiętać o tym , że czasami jeden dobry uczynek może być wspanialszą modlitwą niż godziny spędzone w kościele. I w codziennym zabieganiu, zapracowaniu – warto czasem stanąć na chwilę i zastanowić się – po co to wszystko ? czy na pewno gdzieś nie zgubiłam tego co w życiu najistotniejsze ?

 

 

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie

Ewangelia na niedzielę 14 lipca 2019

Miłosierny Samarytanin
10Pewien znawca Prawa wystąpił i zapytał Go podchwytliwie: “Nauczycielu, co powinienem czynić, aby odziedziczyć życie wieczne?”. 26On mu odrzekł: “Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?”. 27On odpowiedział: “Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swym umysłem; a swego bliźniego jak samego siebie“. 27Powiedział mu: “Odpowiedziałeś poprawnie. Czyń tak, a będziesz żył !”. 29On zaś, chcąc siebie usprawiedliwić,, zapytał Jezusa: “A kto jest moim bliźnim ?”. 30Jezus, nawiązując do tego, powiedział: “Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce bandytów. Oni go obrabowali, pobili i zostawiając ledwie żywego, odeszli. 31Przypadkiem schodził ta drogą pewien kapłan. Gdy go zobaczył, ominął go z daleka. 32Podobnie i lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, ominął z daleka. 33Pewien zaś Samarytanin, będąc w drodze, przechodził obok niego. A gdy go ujrzał, ulitował się. 34Podszedł i opatrzył jego rany, zalewając je oliwą i winem. Potem wsadził go na swoje juczne zwierzę, zawiózł do gospody i opiekował się nim. 35Nazajutrz wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i powiedział: Opiekuj się nim, a jeśli wydasz więcej, oddam ci, gdy będę wracał. 36Jak sądzisz, który z tych trzech okazał się bliźnim napadniętego przez bandytów?” 37On odpowiedział: “Ten, który okazał mu miłosierdzie”. Jezus powiedział do niego: “Idź i czyń podobnie”.

Ewangelia wg Św. Łukasza 10, 25-37

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie jest jedną z najbardziej znanych. Nie oznacza to jednak, że jej przesłanie jest stosowane w życiu codziennym, również dzisiaj. Piękna historia o człowieku, który potrafił nie myśleć o różnicach religijnych czy etnicznych dzielących go od leżącego przy drodze Żyda, a zobaczył w nim po prostu potrzebującego pomocy człowieka.
Czy my tak potrafimy? Czy nie jest łatwiej po prostu odwrócić głowę, ominąć z daleka? Mamy na to nawet dobre współczesne określenie: znieczulica. Nie zauważamy lub nie chcemy widzieć kogoś, komu powinniśmy pomóc w potrzebie. Oczywiście zawsze znajdziemy dla siebie usprawiedliwienie: bardzo się spieszę, inni są bliżej, wpakuję się w kłopoty itp. Samarytanin z przypowieści też mógłby powiedzieć: to nie moja sprawa, Samarytanie i Żydzi to wrogowie, niech mu pomogą inni. Nie zrobił tego – widział bliźniego w potrzebie.
W dzisiejszych czasach ma to szczególne znaczenie. Codziennie do Europy przybywają kolejni uchodźcy. Obcy nam kulturowo, religijnie, mający inne zwyczaje i własne tradycje. Jak na nich patrzymy? Kim dla nich jesteśmy? Kapłanem, lewitą czy Samarytaninem?  I kim powinniśmy być? Jak wypełniamy słowa Jezusa z perykopy “Idź i czyń podobnie” ?

 

 

Misja siedemdziesięciu dwóch

Ewangelia na niedzielę 7 lipca 2019

Misja siedemdziesięciu dwóch

Misja siedemdziesięciu dwóch
Potem Pan wyznaczył innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam zamierzał się udać. Mówił do nich: “Żniwo jest wprawdzie wielkie, ale mało robotników. Proście więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na swoje żniwo. Idźcie, posyłam was jak jagnięta między wilki. Nie noście sakiewki ani torby podróżnej, ani sandałów i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Kiedy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: ‘Pokój temu domowi’ . Jeśli jest tam człowiek godny pokoju, spocznie na nim wasz pokój, a jeśli nie, wróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają. Bo kto pracuje, ma prawo do zapłaty. Nie przenoście się z domu do domu. A gdy wejdziecie do jakiegoś miasta i przyjmą was, jedzcie to co wam podadzą. Uzdrawiajcie tam chorych i mówcie im: ‘Nadchodzi już do was królestwo Boże’. Gdy wejdziecie do jakiegoś miasta i nie przyjmą was, wychodząc na jego ulice, powiedzcie: ‘Strząsamy wam nawet proch z waszego miasta, który nam przylgnął do nóg. Wiedzcie jednak, że nadchodzi już królestwo Boże’ . Mówię wam, że w owym dniu lżej będzie Sodomie niż temu miastu.
Powrót siedemdziesięciu dwóch
Siedemdziesięciu dwóch powróciło, mówiąc z radością: “Panie, na Twoje imię nawet demony nam się poddają”. Wtedy powiedział do nich: “Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. Dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach , i po całej potędze nieprzyjaciela. Nic wam nie zaszkodzi. Lecz nie cieszcie się z tego, że duchy się wam poddają, ale cieszcie się raczej z tego, że wasze imiona są zapisane w niebie”.

Ewangelia wg Św. Łukasza 10, 1-12,17-20

Jezus posyłając siedemdziesięciu dwóch do głoszenia Dobrej Nowiny, dał im konkretne wytyczne jak mają postępować. Czy są one aktualne również dziś, we współczesnym świecie? Mnie najbardziej przekonuje ostatnie zdanie tej perykopy: “lecz nie cieszcie się z tego, że duchy się wam poddają, ale cieszcie się raczej z tego, że wasze imiona są zapisane w niebie”. Zawsze uważałam, że zdecydowanie lepiej jest czynić dobro niż walczyć ze złem i to zdanie pasuje mi do tej wizji. Co z tego, że pokonamy kogoś – w naszej ocenie – złego? Czy świat na pewno będzie lepszy? Mam wątpliwości. Znacznie skuteczniejsze moim zdaniem jest po prostu szerzenie dobra i skuteczne świadczenie o tym własnym życiem.

A co mocą otrzymaną przez uczniów Jezusa? Czy w realiach współczesnego świata możliwe są cudowne uzdrowienia? Wypędzanie demonów? Jakoś mało pasuje to do naszej rzeczywistości, wydaje się to zupełnie nierealne. Ja sama podchodzę bardzo sceptycznie i trudno mi zrozumieć tłumy zgromadzone na Stadionie Narodowym na rekolekcjach Ojca Johna Bashobora. Wprawdzie wiem, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, ale takie masowe uzdrowienia i oczekiwanie na cud traktuję z wielką rezerwą i nieufnością. Zbyt spektakularne i obliczone na efekt wizerunkowy. Choć z pewnością jeżeli ktoś bardzo silnie w to wierzy, może doznać uczucia uzdrowienia. W końcu sam Jezus też wielokrotnie powtarzał: twoja wiara cię uzdrowiła.
Chyba mam w sobie za mało wiary. Ostatnio mocno posypało mi się zdrowie i wprawdzie modlę się, ale jakoś mało żarliwie i bez przekonania. Nie czuję w sobie jakiejś wielkiej mocy i wiary w możliwość uzdrowienia. Co ciekawe – mam wrażenie, że Bóg wysłuchuje moich próśb, gdy modlę się za innych. W takich intencjach czuję, że mam jakąś moc i wiarę, że się uda. A samej siebie nie potrafię skutecznie “obmodlić”.