Największe przykazanie

Ewangelia na niedzielę 31 października 2021

Największe przykazanie
28Wówczas podszedł jeden z nauczycieli Pisma, który słyszał ich rozmowę. Widząc, że Jezus dobrze im odpowiedział, zapytał Go: “Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich?”. 29Jezus rzekł: “Pierwsze jest: Słuchaj Izraelu! Pan, Bóg nasz jest Panem jedynym. 30Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swoim sercem, cała swoją duszą, całym swoim umysłem i cała swoją mocą. 31Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych. 32Powiedział do Niego nauczyciel Pisma: “Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo jeden jest i poza Nim nie ma innego. 33Miłować Go całym sercem, całym rozumem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego o wiele więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary. 34Jezus, widząc, że rozsądnie odpowiedział, rzekł do niego: “Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. I odtąd nikt już nie odważył się Go pytać.

Ewangelia wg Św. Marka, 12, 28-34

Dzisiejsza Ewangelia to kwintesencja chrześcijaństwa. Nie można być chrześcijaninem nie kochając Boga i ludzi….. Niestety, zbyt łatwo o tym zapominamy. Szczególnie o tej drugiej części Przykazania Miłości.
Nie wystarczy mówić o tym jak bardzo kochamy Boga skoro nie potrafimy Go dostrzec w ludziach wokół nas i to nie tylko wśród naszych bliskich i przyjaciół. Złośliwa koleżanka w pracy, wredna sąsiadka, przeciwnik polityczny czy umierający na granicy uchodźca to też nasi bliźni. Nawet jeżeli ich nie lubimy, to jako chrześcijanie musimy ich kochać. I zamiast budować mur i otaczać się drutem kolczastym, spróbujmy wyciągnąć  do nich pomocną dłoń.


Uzdrowienie niewidomego

Ewangelia na niedzielę 24 października 2021

 

Uzdrowienie Bartymeusza
Kiedy razem z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, siedział przy drodze niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza. Słysząc, że Jezus z Nazaretu przechodzi, zaczął głośno krzyczeć: “Synu Dawida, Jezusie, zmiłuj się nade mną”. Wielu nakazywało mu, aby umilkł, lecz on jeszcze głośniej krzyczał: “Synu Dawida, zmiłuj się nade mną”. Wtedy Jezus zatrzymał się i rzekł: “Zawołajcie go!”. I przywołali niewidomego, mówiąc mu: “Odwagi, wstań, woła cię!” On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i szedł do Jezusa. A Jezus zwrócił się do niego: “Co chcesz, abym ci uczynił?” Niewidomy odpowiedział Mu: “Rabbuni, żebym przejrzał”. Odrzekł Jezus: “Idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Zaraz przejrzał i szedł droga za Nim.

Ewangelia wg Św. Marka, 10, 46-52

Wiara czyni cuda i góry przenosi – tę zasadę, w bardzo szerokim kontekście, znają wszyscy. Często sprawdza się w życiu. Czy jednak brak cudu oznacza zbyt małą wiarę? Czasami pewnie tak, ale nie jest to jednak takie proste.
Moja wiara w nadprzyrodzone uzdrowienia jest bardzo sceptyczna. Bardziej wierzę w niezbadane możliwości naszego mózgu, który jest w stanie pobudzić takie siły obronne naszego organizmu, że dochodzi do samouleczenia niektórych schorzeń. Co oczywiście nie wyjaśnia wszystkich przypadków, kiedy do cudownego uleczenia dochodzi na skutek modlitwy drugiego człowieka. Takich przypadków nie potrafię wyjaśnić w racjonalny sposób. Choć jednocześnie doświadczam tego, że gdy modlę się za kogoś innego -moja modlitwa odnosi skutek.
Wiara jednak chyba właśnie na tym polega, że nawet nie rozumiejąc – po prostu wierzymy. A Bóg – czasami nam pomaga sprawiając cud


Przełożeństwo jest służbą

Ewangelia na niedzielę 17 października 2021

Prośba Jakuba i Jana
35Wtedy podeszli do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan i powiedzieli: “Nauczycielu, chcemy, żebyś uczynił to dla nas to, o co Cię poprosimy”. 36On ich zapytał: “Co takiego chcecie, abym wam uczynił?”. 37Rzekli Mu: “Spraw, abyśmy zasiedli w Twojej chwale: jeden po Twojej prawej stronie, a drugi po lewej”. 38Jezus im powiedział: “Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?” 39Odpowiedzieli Mu: “Możemy”. Lecz Jezus im odpowiedział: “Kielich, który Ja mam pić, będziecie pić; i chrzest, którym Ja jestem ochrzczony, wy też przyjmiecie. 40Jednak nie do Mnie należy rozdawać miejsca po mojej prawej lub po lewej stronie, lecz dostaną je ci, dla których je przygotowano”. 41Gdy to usłyszało dziesięciu, zaczęli oburzać się na Jakuba i Jana. 42A Jezus przywołał ich do siebie i powiedział: “Wiecie, że ci, którzy są uznawani za władców narodów, ciemiężą je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. 43Nie tak powinno być wśród was. Ale kto by chciał stać się wielki między wami, niech będzie waszym sługa. 44A kto chciałby być między wami pierwszy, niech będzie niewolnikiem wszystkich. 45Bo Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie jako okup za wielu”.

Ewangelia wg Św. Marka, 10, 35-45

Tę perykopę najbardziej do serca powinni wziąć sobie wszyscy, którzy sprawują władzę. Przypomina o tym, że władza nie polega na wykorzystywaniu podwładnych – to również, a może przede wszystkim – odpowiedzialność. Pamiętajmy o tym stając na czele, awansując w pracy, czy starając się zostać liderem jakiejś społeczności. Czy wiedzą o tym nasi politycy, których sami sobie wybraliśmy do sprawowania władzy w naszym imieniu? Moim zdaniem – nie do końca i nie wszyscy. Niektórym wyraźnie woda sodowa uderzyła do głowy, nie tylko czują się lepsi, ale wręcz pogardzają innymi. A czy nie powinni służyć nam wszystkim?


Rada dobrowolnego ubóstwa

Ewangelia na niedzielę 10 października 2021

 

Bogaty człowiek
17Gdy wyruszał w drogę, przybiegł pewien człowiek i padając przed nim na kolana, zapytał: “Nauczycielu dobry, co mam zrobić, aby osiągnąć życie wieczne?”. 18Jezus mu odrzekł: “Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg. 19Znasz przykazania: Nie popełniaj morderstwa, nie cudzołóż, nie kradnij, nie składaj fałszywego zeznania, nie dokonuj grabieży, otaczaj szacunkiem swego ojca i matkę“. 20On Mu odpowiedział: “Nauczycielu, przestrzegałem tego wszystkiego od młodości”. 21Wtedy Jezus przyjrzał mu się, umiłował go i powiedział: “Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem wróć i chodź za Mną” 22Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony. Miał bowiem wiele posiadłości. 23Wtedy Jezus, rozglądając się wokoło, powiedział do swoich uczniów: “Jak trudno jest wejść do tym, którzy mają majątek”. 24Uczniowie zdumieli się na te słowa, lecz On powtórzył: “Dzieci, jakże trudno jest wejść do królestwa Bożego! 25Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego.” 26Oni tym bardziej się się zdumiewali i mówili między sobą: “Któż więc może się zbawić?” 27Jezus przyjrzał im się uważnie i powiedział: “Dla ludzi to niemożliwe, ale nie dla Boga, bo dla Boga wszystko jest możliwe”. 28Wówczas Piotr powiedział do Niego: “Oto my zostawiliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. 29Jezus odpowiedział: “Zapewniam was: Każdy, kto opuścił dom, braci, siostry, matkę, ojca, dzieci albo pole ze względu na Mnie i ze względu na Ewangelię, 30otrzyma stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życie wieczne w przyszłości”.

Ewangelia wg Św. Marka, 10, 17-30

Czy wystarczy nie czynić zła, aby zasłużyć na zbawienie? Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że jednak nie, to za mało W mojej parafii był kiedyś kapłan, który na początku każdej mszy św.  mówił: Przeprośmy Boga za wyrządzone zło i za zaniechane dobro. Zapamiętałam te słowa, są takie znaczące.
A jak powinniśmy rozumieć słowa Jezusa o bogactwie, będącym przeszkodą do osiągnięcia zbawienia? Czy bieda jest warunkiem koniecznym? Nie warto ciężko pracować, oszczędzać, dorabiać się? A może chodzi tu bardziej o motywację? O priorytety przyjęte w życiu? Czy obrastanie w piórka, zdobywanie kolejnych rzeczy, powiększanie konta w banku, stając się celem życia, nie spowoduje, że łatwo stracić kontrolę? Koncentracja na tym, co tu i teraz w aspekcie wieczności tak naprawdę jest nieistotna. Nie o dobra doczesne przecież tu chodzi. Mogą być środkiem do celu, ale nie sensem istnienia. Nie zapominajmy o tym.

I tak na wszelki wypadek, w celu wyjaśnienia. Przechodzący przez ucho igielne wielbłąd to nie metafora. Ucho igielne to bardzo wąska brama w murach otaczających starożytną Jerozolimę. Człowiek bez bagaży – mógł przejść. Przecisnąć się z tobołami – było prawie niemożliwe.


Nierozerwalność małżeństwa

Ewangelia na niedzielę 3 października 2021

Nierozerwalność małżeństwa
2Wtedy przyszli do Niego faryzeusze i wystawiając Go na próbę, pytali, czy wolno mężowi rozwieść się z żoną. 3On ich zapytał: “Co wam nakazał Mojżesz?” 4Oni odpowiedzieli: “Mojżesz pozwolił spisać dokument rozwodu i oddalić”. 5Wtedy Jezus odpowiedział im: “Napisał wam to przykazanie, dlatego, że macie zatwardziałe serca. 6Lecz od początku stworzenia Bóg stworzył ich mężczyzną i kobietą: 7Z tego powodu mężczyzna opuści ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną. 8I staną się dwoje jednym ciałem. I tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. 9Tego więc, co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela!”. 10W domu ponownie uczniowie pytali Go o to. 11Powiedział im: “Jeśli ktoś porzuca żonę i żeni się z inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. 12I jeśliby ona porzuciła swego męża i wyszła za innego, też cudzołoży”.

Błogosławieństwo dzieci
13
Przynoszono do Niego dzieci, aby je dotknął, ale uczniowie stanowczo tego zabraniali. 14Kiedy Jezus to zobaczył, oburzył się i powiedział: “Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im, bo do takich jak one należy królestwo Boże. 15Zapewniam was: kto nie przyjmuje królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego”. 16Potem brał je w objęcia i błogosławił, kładąc na nie ręce.

Ewangelia wg Św. Marka, 10, 2-16

Dzisiejsza perykopa nie pozostawia złudzeń – małżeństwo jest nierozerwalne. I niby wszyscy o tym wiedzą, rozwodów nie ma, ale w praktyce różnie to wychodzi. Rozwodów nie ma, ale unieważnienie małżeństwa kościelnego (i to często po wielu latach wspólnych latach i dzieciach) całkiem nieźle funkcjonuje w naszej rzeczywistości. Nie znam statystyk, ale z pewnością nie są to liczby pomijalne. O czym to świadczy? Czy decyzja o zawarciu małżeństwa jest przez niektóre pary podejmowana zbyt pochopnie? Protokół przedślubny to tylko kolejna formalność, którą trzeba odfajkować bez głębszego zastanowienia? Jak wiele par tak naprawdę zdaje sobie sprawę z tego, że przysięga jest składana przed Bogiem i nie o papierek tu chodzi? Nie wiem jak teraz wyglądają nauki przedślubne, ale gdy ja brałam ślub – na ten aspekt mało zwracano uwagę. Zdecydowanie istotniejsza była nauka termicznej metody zapobiegania ciąży (nie mylić z kalendarzykiem).
Zawarcie związku małżeńskiego to decyzja mająca kluczowe znaczenie dla całego naszego życia. Dlatego warto pamiętać o tym, że prawdziwa miłość to nie patrzenie na siebie nawzajem, a wspólne patrzenie w jednym kierunku.

Jak w tym kontekście małżeństwa wyglądają związki homoseksualne? Definicja Ewangelii jest jednoznaczna – to związek mężczyzny i kobiety. Życie jednak pokazuje, że można pokochać osobę tej samej płci. Nie wiem, przed jakimi dylematami staje wówczas człowiek, ale podejrzewam, że nie są to łatwe i proste wybory, szczególnie dla ludzi wierzących w Boga. Czy mamy prawo ich osądzać? Na jakiej podstawie? Tym bardziej, że jakoś bardzo wyrozumiali jesteśmy dla tych, którzy żyją w związkach niesakramentalnych, mają kochanki, czy korzystają z usług prostytutek, a przecież w świetle Dekalogu wszystkich ich łączy jedno – cudzołożą.