Boże Ciało we wspomnieniach

Dziś Boże Ciało, a dokładnie: Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej. Święto nakazane, udział we mszy świętej obowiązkowy.
Przez ulice przejdą procesje. Gdy byłam dzieckiem – było to dla mnie jednoznaczne: Pan Jezus wychodzi na spacer. Oczywiście też sypałam kwiatki, choć u nas nazywało się to prószeniem kwiatków.

Zdjęcie zrobiono gdzieś w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Miałam wówczas 4, może 5 lat? Jestem w pierwszym rzędzie.
Parafia Podwyższenia Św.Krzyża w Tczewie. Na zdjęciu jest widoczny ówczesny proboszcz ks.Wacław Preis oraz odpowiedzialna za przygotowanie dziewczynek do procesji siostra Anna.
Pamiętam, że były dwie grupy: niebieska – dla dzieci najmłodszych oraz różowa – dla starszych. Pod białe prześwitujące sukienki wkładało się specjalną halkę w odpowiednim kolorze, koszyk też był przystrojony na niebiesko lub różowo, podobnie jak kokardy we włosach. Obowiązkowy wianek z mirtu (nazywanego u nas mertą) – nic sztucznego, żywe gałązki z hodowanej przez cały rok roślinki.
Pamiętam, że przed każdą procesją długo ćwiczyłyśmy, to nie była tylko jedna czy dwie próby.

Lubiłam te procesje i oczywiście bardzo byłam przejęta rolą. Koszmarem natomiast wydawały mi się wówczas popołudniowe nieszpory. Dla takiego malucha procesja była męcząca, ale dużo się działo, więc nie było problemu. Po południu natomiast długie klęczenie podczas nabożeństwa, siostra pilnująca, abyśmy nie przysiadały na piętach – w mojej pamięci zostało to jako przeżycie raczej traumatyczne.
I chyba mi to zostało. Na nieszpory nie chodzę.


Leave a Reply