Kościół i pedofilia

Sobota 16 maja 2020r. godz.10.00 – premiera filmu braci Sekielskich “Zabawa w chowanego”.

Jest to druga część ubiegłorocznej produkcji
Tylko nie mów nikomu

Mam go w planach na dzisiejszy dzień.

Update:

Obejrzałam film. Mam wrażenie, że tak jak “Tylko nie mów nikomu” był konfrontacją sprawców i ofiar, tak “Zabawa w chowanego” pokazuje ofiary w zetknięciu z Kościołem. I nie jest to ładny obraz, niestety. Naprawdę dobro korporacji księży jest tu najważniejsze? Zamiatanie problemów pod dywan, ukrywanie sprawców jest najgorszym możliwym wyjściem z sytuacji, coraz mniej skutecznym i działającym przeciwko Kościołowi jako wspólnocie ludzi wierzących. W moich oczach pedofilia jest czymś strasznym, nie znajduję usprawiedliwienia dla wykorzystywania bezbronnych dzieci.  I wszyscy powinniśmy z tym walczyć.
Martwi mnie też to, że w Kościele (nie tylko wśród duchowieństwa) jest zbyt wiele osób, które wolą nie wiedzieć, milczą, odwracają wzrok, “nie są na 100% pewne”. Dlaczego nie potrafimy zareagować na zło? Przerwać swoistą zmowę milczenia?
Od ubiegłorocznej premiery filmu Sekielskich zastanawiam się nad tym, co czują kapłani? Ci dobrzy, z powołaniem, dalecy od wszelkich myśli i chęci pedofilskich. Z pewnością stanowią przeważającą większość, ale te złe przypadki rzutują niestety na wszystkich. I to jest także bardzo krzywdzące. Dlaczego jednak milczą, nie chcą/nie potrafią/boją się reagować? A może nie mają komu powiedzieć? Skoro reakcja przynajmniej niektórych hierarchów kościelnych też jest co najmniej naganna.

 

Koronawirus i Kościół

Pandemia koronowirusa jest faktem.  Co możemy zrobić? Tak naprawdę to niewiele.  Jedyne możliwości działania to unikanie możliwości zakażenia się, wirus może czaić się wszędzie.
Szkoły, uczelnie, instytucje kultury, obiekty sportowe już są zamykane. Czy powinny być także zamknięte kościoły? To pytanie rozgrzewa ostatnio media społecznościowe, polityków i dziennikarzy.  Cóż, odpowiedź nie jest łatwa, choć szkoda, że głos hierarchów naszego Kościoła brzmi raczej mało przekonująco.

Każda niedzielna msza gromadzi w kościołach liczne rzesze wiernych. Na pewno jest to poważne niebezpieczeństwo zarażenia się wirusem, tym bardziej, że każdy taki potencjalnie zarażony może roznieść wirus wśród swojej rodziny, sąsiadów, współpracowników. W mojej parafii jakoś nie widzę możliwości utrzymania odległości co najmniej 1 m pomiędzy ludźmi.  W tym kontekście pomysł hierarchów, aby zwiększyć liczbę mszy i “rozrzedzić” tłum wiernych na poszczególnych mszach jest jednak mało skuteczny, choć pewnie wypływa z szczerych intencji. Czy jednak dobrą alternatywą byłoby całkowite zamknięcie kościołów? Z punktu widzenia epidemii miałoby to sens, ale generalnie to fatalny pomysł. W praktyce wyszłoby to tak, że ludzie i tak zgromadziliby się przed kościołem, znalazłoby się wielu księży, którzy i tak odprawialiby msze, a powszechne wzburzenie przyniosłoby fatalne efekty i tylko wzmocniłoby panikę i zupełnie niepotrzebną wojnę ideologiczną. Moim zdaniem lepiej tego nie robić.

KEP wydał wytyczne i rekomendacje biskupom diecezjalnym:
Zarządzenie nr 1/2020 Rady Stałej KEP  dnia 12 marca 2020r.

Trochę brakuje mi tu głosu Kościoła w całej Polsce, cedowanie decyzji na biskupów diecezjalnych może powodować dalsze zamieszanie.  W mojej archidiecezji gdańskiej wymowa tego komunikatu jednak lekko odbiega od KEP:
Informacja Kurii Metropolitalnej Gdańskiej w związku z sytuacją epidemiologiczną

Lista osób, którym udzielona jest dyspensa trochę się niestety różni.
Jak to wyjdzie w praktyce? Moim zdaniem ludzie zagłosują po prostu nogami i w najbliższą niedzielę w kościołach będzie zdecydowanie mniej ludzi niż zwykle. Ja sama też się nie wybieram – mój stan zdrowia sprawia, że jestem w grupie ryzyka. Inna sprawa, że wprawdzie ostatnie tygodnie zawsze uczestniczyłam w niedzielnej mszy św., ale gdy kiepsko się czuję to oglądam mszę w telewizji, bez żadnych dekretów. Mam swoje sumienie i wiem, kiedy mogę, nie pozwalam sobie na zwykłe odpuszczanie z lenistwa czy z powodu brzydkiej pogody.

A w najbliższą niedzielę o godz.11.00 msza św. będzie transmitowana również przez TVN i TVN24. Tu z pewnością należy się pochwała – na tym właśnie polega misja mediów. Choć w tym przypadku realizowana przez stację prywatną i to bez dofinansowania z naszych podatków.

 


 

 

Wielki problem Kościoła

W ostatnią sobotę w serwisie YouTube opublikowany został film dokumentalny Tomasza Sekielskiego “Tylko nie mów nikomu”.  Link do filmu jest tu:
Tylko nie mów nikomu
Na chwilę obecną  ma już prawie 7 milionów wyświetleń….
Ja obejrzałam go w sobotni wieczór. Cały, od początku do końca, łącznie z napisami końcowymi o odmowie komentarza hierarchów kościelnych. Jestem wstrząśnięta, choć nie zaskoczona.

Pedofilia jest dla mnie czymś tak wstrętnym i ohydnym, że nie znajduję słów na wyrażenie własnych odczuć. Mnie samej na szczęście to nie dotknęło, nie znam też nikogo, kto miałby takie bolesne doświadczenia, choć nigdy nie wiadomo, czy i kto skrywa jakąś bolesną tajemnicę.
Gdy byłam dzieckiem każdy kapłan był dla mnie takim małym Panem Bogiem, istotą wręcz świętą i pozbawioną słabości. W tym kontekście patrząc, pewnie łatwo dałabym się zmanipulować i wykorzystać. I mam wątpliwości, czy potrafiłabym o tym mówić, nawet po latach. Wolę nawet sobie nie wyobrażać traumy, z jaką przez całe życie zmagają się ofiary pedofilii. Pokazana w filmie Sekielskiego konfrontacja ofiar ze sprawcami, odwiedziny miejsc, w których się to wszystko działo jest naprawdę wstrząsająca. Zapamiętane szczegóły: obrazy, dźwięki, zapachy wyraźnie wskazują jak wielkie i bolesne było to doświadczenie.

Czy i co zmieni się teraz w Kościele? Jestem trochę sceptyczna.  Pierwsze głosy hierarchów są mało optymistyczne. Owszem, prymas Polak przeprasza, ale abp Głódź “nie ogląda byle czego”, a abp Jędraszewski mówi o kłamstwie. Czy naprawdę ciągle uważają, że nic się nie stało? Że tak jak przez lata uda się przemilczeć problem? Wydaje mi się, że na to już za późno. Wstrząs jest zbyt wielki, a efekt może być, podobnie jak w innych krajach, fatalny dla Kościoła.
W tym wszystkim zastanawiam się także jaka jest rola nas wszystkich? Zawsze powtarzam, że Kościół to wspólnota wszystkich wiernych, nie tylko duchowieństwo. Co możemy zrobić dla odnowy moralnej Kościoła? W tak hierarchicznej strukturze pewnie trudno usłyszeć głos zwykłych “owieczek”, ale na pewno nie możemy milczeć i udawać, że wszystko jest w porządku. Nie wiem, czy i jaki ewentualnie jest paragraf kodeksu karnego na ukrywanie pedofilii i przenoszenie uwikłanych w nią kapłanów do innych parafii, ale odpowiedzialność moralna na pewno spoczywa na wielu biskupach. Przykre to, ale takie są fakty. A dobrem Kościoła wcale nie jest obrona oblężonej twierdzy, a po prostu zmierzenie się z okrutną prawdą. I wcale nie jesteśmy sami – jest wielu wspaniałych kapłanów, kilku biskupów, dla których jest to także bardzo bolesne.
Tylko prawda nas wyzwoli…