Uzdrowienie niewidomego

Ewangelia na niedzielę 24 października 2021

 

Uzdrowienie Bartymeusza
Kiedy razem z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, siedział przy drodze niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza. Słysząc, że Jezus z Nazaretu przechodzi, zaczął głośno krzyczeć: “Synu Dawida, Jezusie, zmiłuj się nade mną”. Wielu nakazywało mu, aby umilkł, lecz on jeszcze głośniej krzyczał: “Synu Dawida, zmiłuj się nade mną”. Wtedy Jezus zatrzymał się i rzekł: “Zawołajcie go!”. I przywołali niewidomego, mówiąc mu: “Odwagi, wstań, woła cię!” On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i szedł do Jezusa. A Jezus zwrócił się do niego: “Co chcesz, abym ci uczynił?” Niewidomy odpowiedział Mu: “Rabbuni, żebym przejrzał”. Odrzekł Jezus: “Idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Zaraz przejrzał i szedł droga za Nim.

Ewangelia wg Św. Marka, 10, 46-52

Wiara czyni cuda i góry przenosi – tę zasadę, w bardzo szerokim kontekście, znają wszyscy. Często sprawdza się w życiu. Czy jednak brak cudu oznacza zbyt małą wiarę? Czasami pewnie tak, ale nie jest to jednak takie proste.
Moja wiara w nadprzyrodzone uzdrowienia jest bardzo sceptyczna. Bardziej wierzę w niezbadane możliwości naszego mózgu, który jest w stanie pobudzić takie siły obronne naszego organizmu, że dochodzi do samouleczenia niektórych schorzeń. Co oczywiście nie wyjaśnia wszystkich przypadków, kiedy do cudownego uleczenia dochodzi na skutek modlitwy drugiego człowieka. Takich przypadków nie potrafię wyjaśnić w racjonalny sposób. Choć jednocześnie doświadczam tego, że gdy modlę się za kogoś innego -moja modlitwa odnosi skutek.
Wiara jednak chyba właśnie na tym polega, że nawet nie rozumiejąc – po prostu wierzymy. A Bóg – czasami nam pomaga sprawiając cud


Przełożeństwo jest służbą

Ewangelia na niedzielę 17 października 2021

Prośba Jakuba i Jana
35Wtedy podeszli do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan i powiedzieli: “Nauczycielu, chcemy, żebyś uczynił to dla nas to, o co Cię poprosimy”. 36On ich zapytał: “Co takiego chcecie, abym wam uczynił?”. 37Rzekli Mu: “Spraw, abyśmy zasiedli w Twojej chwale: jeden po Twojej prawej stronie, a drugi po lewej”. 38Jezus im powiedział: “Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?” 39Odpowiedzieli Mu: “Możemy”. Lecz Jezus im odpowiedział: “Kielich, który Ja mam pić, będziecie pić; i chrzest, którym Ja jestem ochrzczony, wy też przyjmiecie. 40Jednak nie do Mnie należy rozdawać miejsca po mojej prawej lub po lewej stronie, lecz dostaną je ci, dla których je przygotowano”. 41Gdy to usłyszało dziesięciu, zaczęli oburzać się na Jakuba i Jana. 42A Jezus przywołał ich do siebie i powiedział: “Wiecie, że ci, którzy są uznawani za władców narodów, ciemiężą je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. 43Nie tak powinno być wśród was. Ale kto by chciał stać się wielki między wami, niech będzie waszym sługa. 44A kto chciałby być między wami pierwszy, niech będzie niewolnikiem wszystkich. 45Bo Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie jako okup za wielu”.

Ewangelia wg Św. Marka, 10, 35-45

Tę perykopę najbardziej do serca powinni wziąć sobie wszyscy, którzy sprawują władzę. Przypomina o tym, że władza nie polega na wykorzystywaniu podwładnych – to również, a może przede wszystkim – odpowiedzialność. Pamiętajmy o tym stając na czele, awansując w pracy, czy starając się zostać liderem jakiejś społeczności. Czy wiedzą o tym nasi politycy, których sami sobie wybraliśmy do sprawowania władzy w naszym imieniu? Moim zdaniem – nie do końca i nie wszyscy. Niektórym wyraźnie woda sodowa uderzyła do głowy, nie tylko czują się lepsi, ale wręcz pogardzają innymi. A czy nie powinni służyć nam wszystkim?


Rada dobrowolnego ubóstwa

Ewangelia na niedzielę 10 października 2021

 

Bogaty człowiek
17Gdy wyruszał w drogę, przybiegł pewien człowiek i padając przed nim na kolana, zapytał: “Nauczycielu dobry, co mam zrobić, aby osiągnąć życie wieczne?”. 18Jezus mu odrzekł: “Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg. 19Znasz przykazania: Nie popełniaj morderstwa, nie cudzołóż, nie kradnij, nie składaj fałszywego zeznania, nie dokonuj grabieży, otaczaj szacunkiem swego ojca i matkę“. 20On Mu odpowiedział: “Nauczycielu, przestrzegałem tego wszystkiego od młodości”. 21Wtedy Jezus przyjrzał mu się, umiłował go i powiedział: “Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem wróć i chodź za Mną” 22Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony. Miał bowiem wiele posiadłości. 23Wtedy Jezus, rozglądając się wokoło, powiedział do swoich uczniów: “Jak trudno jest wejść do tym, którzy mają majątek”. 24Uczniowie zdumieli się na te słowa, lecz On powtórzył: “Dzieci, jakże trudno jest wejść do królestwa Bożego! 25Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego.” 26Oni tym bardziej się się zdumiewali i mówili między sobą: “Któż więc może się zbawić?” 27Jezus przyjrzał im się uważnie i powiedział: “Dla ludzi to niemożliwe, ale nie dla Boga, bo dla Boga wszystko jest możliwe”. 28Wówczas Piotr powiedział do Niego: “Oto my zostawiliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. 29Jezus odpowiedział: “Zapewniam was: Każdy, kto opuścił dom, braci, siostry, matkę, ojca, dzieci albo pole ze względu na Mnie i ze względu na Ewangelię, 30otrzyma stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życie wieczne w przyszłości”.

Ewangelia wg Św. Marka, 10, 17-30

Czy wystarczy nie czynić zła, aby zasłużyć na zbawienie? Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że jednak nie, to za mało W mojej parafii był kiedyś kapłan, który na początku każdej mszy św.  mówił: Przeprośmy Boga za wyrządzone zło i za zaniechane dobro. Zapamiętałam te słowa, są takie znaczące.
A jak powinniśmy rozumieć słowa Jezusa o bogactwie, będącym przeszkodą do osiągnięcia zbawienia? Czy bieda jest warunkiem koniecznym? Nie warto ciężko pracować, oszczędzać, dorabiać się? A może chodzi tu bardziej o motywację? O priorytety przyjęte w życiu? Czy obrastanie w piórka, zdobywanie kolejnych rzeczy, powiększanie konta w banku, stając się celem życia, nie spowoduje, że łatwo stracić kontrolę? Koncentracja na tym, co tu i teraz w aspekcie wieczności tak naprawdę jest nieistotna. Nie o dobra doczesne przecież tu chodzi. Mogą być środkiem do celu, ale nie sensem istnienia. Nie zapominajmy o tym.

I tak na wszelki wypadek, w celu wyjaśnienia. Przechodzący przez ucho igielne wielbłąd to nie metafora. Ucho igielne to bardzo wąska brama w murach otaczających starożytną Jerozolimę. Człowiek bez bagaży – mógł przejść. Przecisnąć się z tobołami – było prawie niemożliwe.


Nierozerwalność małżeństwa

Ewangelia na niedzielę 3 października 2021

Nierozerwalność małżeństwa
2Wtedy przyszli do Niego faryzeusze i wystawiając Go na próbę, pytali, czy wolno mężowi rozwieść się z żoną. 3On ich zapytał: “Co wam nakazał Mojżesz?” 4Oni odpowiedzieli: “Mojżesz pozwolił spisać dokument rozwodu i oddalić”. 5Wtedy Jezus odpowiedział im: “Napisał wam to przykazanie, dlatego, że macie zatwardziałe serca. 6Lecz od początku stworzenia Bóg stworzył ich mężczyzną i kobietą: 7Z tego powodu mężczyzna opuści ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną. 8I staną się dwoje jednym ciałem. I tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. 9Tego więc, co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela!”. 10W domu ponownie uczniowie pytali Go o to. 11Powiedział im: “Jeśli ktoś porzuca żonę i żeni się z inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. 12I jeśliby ona porzuciła swego męża i wyszła za innego, też cudzołoży”.

Błogosławieństwo dzieci
13
Przynoszono do Niego dzieci, aby je dotknął, ale uczniowie stanowczo tego zabraniali. 14Kiedy Jezus to zobaczył, oburzył się i powiedział: “Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im, bo do takich jak one należy królestwo Boże. 15Zapewniam was: kto nie przyjmuje królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego”. 16Potem brał je w objęcia i błogosławił, kładąc na nie ręce.

Ewangelia wg Św. Marka, 10, 2-16

Dzisiejsza perykopa nie pozostawia złudzeń – małżeństwo jest nierozerwalne. I niby wszyscy o tym wiedzą, rozwodów nie ma, ale w praktyce różnie to wychodzi. Rozwodów nie ma, ale unieważnienie małżeństwa kościelnego (i to często po wielu latach wspólnych latach i dzieciach) całkiem nieźle funkcjonuje w naszej rzeczywistości. Nie znam statystyk, ale z pewnością nie są to liczby pomijalne. O czym to świadczy? Czy decyzja o zawarciu małżeństwa jest przez niektóre pary podejmowana zbyt pochopnie? Protokół przedślubny to tylko kolejna formalność, którą trzeba odfajkować bez głębszego zastanowienia? Jak wiele par tak naprawdę zdaje sobie sprawę z tego, że przysięga jest składana przed Bogiem i nie o papierek tu chodzi? Nie wiem jak teraz wyglądają nauki przedślubne, ale gdy ja brałam ślub – na ten aspekt mało zwracano uwagę. Zdecydowanie istotniejsza była nauka termicznej metody zapobiegania ciąży (nie mylić z kalendarzykiem).
Zawarcie związku małżeńskiego to decyzja mająca kluczowe znaczenie dla całego naszego życia. Dlatego warto pamiętać o tym, że prawdziwa miłość to nie patrzenie na siebie nawzajem, a wspólne patrzenie w jednym kierunku.

Jak w tym kontekście małżeństwa wyglądają związki homoseksualne? Definicja Ewangelii jest jednoznaczna – to związek mężczyzny i kobiety. Życie jednak pokazuje, że można pokochać osobę tej samej płci. Nie wiem, przed jakimi dylematami staje wówczas człowiek, ale podejrzewam, że nie są to łatwe i proste wybory, szczególnie dla ludzi wierzących w Boga. Czy mamy prawo ich osądzać? Na jakiej podstawie? Tym bardziej, że jakoś bardzo wyrozumiali jesteśmy dla tych, którzy żyją w związkach niesakramentalnych, mają kochanki, czy korzystają z usług prostytutek, a przecież w świetle Dekalogu wszystkich ich łączy jedno – cudzołożą.

Kto nie jest przeciwko wam, jest z wami

Ewangelia na niedzielę 26 września 2021

 

Kto nie jest przeciwko wam, jest z wami
38
Jan powiedział do Niego: “Nauczycielu, spotkaliśmy kogoś, kto w Twoje imię wyrzucał demony i zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami”. 39Lecz Jezus odrzekł: “Nie zabraniajcie mu! Nikt bowiem, kto czyni cuda w moje imię, nie będzie zaraz źle mógł mówić o Mnie. 40Kto nie jest przeciwko nam, jest z nami. Zapewniam was, ze jeśli ktoś poda wam kubek wody, bo należycie do Chrystusa, nie utraci swojej zapłaty.

Walka z pokusą
42
Ale jeśli ktoś stałby się przyczyną upadku jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, byłoby lepiej dla niego, aby mu przywiązano kamień młyński do szyi i wrzucono w morze. 43I jeśli twoja ręka prowadzi cię do upadku, odetnij ją. Lepiej jest dla ciebie bez ręki osiągnąć życie, niż z dwiema rękami iść na potępienie, w ogień nieugaszony. 45Jeśli twoja noga prowadzi cię do upadku, odetnij ją. Lepiej jest dla ciebie bez nogi osiągnąć życie, niż z dwiema nogami być wyrzuconym na potępienie. 47Jeśli twoje oko prowadzi cię do upadku, wyłup je. 48Lepiej jest dla ciebie bez jednego oka wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wyrzuconym na potępienie, gdzie ich robak nie umiera, a ogień nie gaśnie.

Ewangelia wg Św. Marka, 9, 38-45,47-48

Czy można być dobrym człowiekiem nie będąc chrześcijaninem? Oczywiście, że tak i każdy może podać wiele takich przykładów. Podobnie jak nie brak takich przykładów, że chrześcijanin (przynajmniej teoretycznie) jest bardzo złym człowiekiem. Na pewno nie da się stworzyć stereotypu “to dobry człowiek, pewnie katolik” – szczególnie w dzisiejszych czasach zabrzmiałoby to wręcz groteskowo.
Kto nie jest przeciwko nam – jest z nami – znane, prawda? Warto jednak uważać, gdyż działa to w dwie strony. Jeśli nie sprzeciwiamy się złu – stajemy po jego stronie. Milczenie też może być współudziałem.
A jak to jest z naszą odpornością na pokusy? Wiele ich wokół nas we współczesnym świecie. Czy umiemy nad nimi zapanować? Może czasem warto zastanowić się nad przyczynami naszych grzechów? Co powoduje, że skłaniamy się ku złu? W sensie symbolicznym: ręka? noga? oko?
Dobry temat do przemyśleń – co to oznacza, że jestem chrześcijanką? I jak się odzwierciedla na co dzień?


Jeśli ktoś chce być pierwszy, niech będzie ostatni ze wszystkich

Ewangelia na niedzielę 19 września 2021

Druga zapowiedź Męki i Zmartwychwstania
30
Wyszli stamtąd i przechodzili przez Galileę, lecz On nie chciał, by ktokolwiek o tym wiedział. 31Uczył bowiem swoich uczniów i mówił im, ze Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni Go zabiją, lecz po trzech dniach powstanie z martwych. 32Uczniowie jednak nie rozumieli tych słów, lecz bali się Go pytać.

Prawdziwa wielkość człowieka
33
Potem przyszli do Kafarnaum. W domu zapytał ich: “O czym to rozprawialiście po drodze?”. 34Lecz oni milczeli, bo w czasie drogi sprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy.

35Jezus usiadł, przywołał Dwunastu i powiedział im: “Jeśli ktoś chce być pierwszy, niech będzie ostatni ze wszystkich i sługą wszystkich!”. 36Następnie wziął dziecko, postawił je między nimi, przytulił do siebie i powiedział im: 37“Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w moje imię, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał”.

Ewangelia wg Św. Marka, 9, 3-37

Ewangelia na dziś to bardzo bolesna nauka, również dla nas. Każdego sprowadza do parteru. Zasługi, pozycja w ogóle nie są istotne – nie liczmy na nagrodę, każda próba wywyższenia się spowoduje, że staniemy się ostatnimi. A dodatkowo jeszcze – każde dziecko – symbol czystości i niewinności jest bliższe od nas Bogu. Deprymujące, prawda? Czy to oznacza, ze nie warto się starać? Sukces jest zły, koszulka lidera bardziej szkodzi niż pomaga? Może jednak niekoniecznie. Moim zdaniem – liczy się motywacja jaka nami kieruje. Jeżeli celem jest pokonanie rywali tylko po to, aby być pierwszym – to być może z chrześcijańskiego punktu widzenia jest to mało pozytywne. Średniowieczni twórcy kultury i sztuki swoje dzieła tworzyli anonimowo – ad maiorem Dei gloriam – na wyższą chwałę Boga. Później się to zmieniło – ludzie zapragnęli sławy i uznania już na tym padole. Wielu to osiągnęło, choć historia pokazuje, że ci naprawdę wielcy za życia byli mało doceniani.
A jak to jest z robieniem kariery? Czy przypadkiem awansując – nie idziemy po trupach? Jest takie powiedzenie: wspinając się po szczeblach kariery – bądź miły dla ludzi, których mijasz. Spadając – spotkasz ich ponownie. Wiele to mówi, choć patrząc na niektórych – widać, że w ogóle się tym nie przejmują. Do czasu.
A ja na własny użytek staram się pamiętać o zasadzie, że kierownikiem (dyrektorem, menedżerem, ministrem) się bywa. Człowiekiem się jest. Polecam.


Zapowiedź męki Chrystusa

Ewangelia na niedzielę 12 września 2021

Wyznanie Piotra
27
Jezus udał się wraz ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W czasie drogi pytał uczniów: “Co mówią ludzie? Kim według nich jestem?”. 28Oni Mu odpowiedzieli: “Mówią, że jesteś Janem Chrzcicielem, inni – że Eliaszem, jeszcze inni – ze jednym z proroków”. 29On ich zapytał: “A według was, kim jestem?”. Odpowiedział Mu Piotr: “Ty jesteś Chrystusem”. 30Wówczas nakazał im, aby nikomu o Nim nie mówili.

Zapowiedź Męki i Zmartwychwstania
31
Jezus zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, wyższych kapłanów i nauczycieli Pisma, że zostanie zabity, lecz po trzech dniach zmartwychwstanie. 32Mówił im to zupełnie otwarcie. Wtedy Piotr wziął Go na bok i stanowczo Go upominał. 33Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, skarcił Piotra: “Szatanie, odejdź ode Mnie! Bo nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku”. 34Potem przywołał tłum i uczniów i powiedział do nich: “Jeśli kto chce iść za mną, niech się wyrzeknie sam siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. 35Bo kto chce ocalić swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z mojego powodu i z powodu Ewangelii, ocali je.”

Ewangelia wg Św. Marka, 8, 27-35

Ewangelia na dziś zadaje nam ważne pytanie – kim dla mnie jest Jezus? Oczywiście, człowiek wierzący odpowie, że Bogiem. Bliskim nam, gdyż jako człowiek żył wśród nas i głosił swoje nauki. Czy jednak jesteśmy gotowi pójść Jego drogą? Wziąć swój krzyż i pójść drogą Ewangelii? Tu już może być znacznie trudniej. Nasze ludzkie poczucie sprawiedliwości oczekuje już tu na ziemi nagrody za dobre, zgodne z Dekalogiem postępowanie. Tymczasem w życiu często jest tak, że Bóg ciężko doświadcza wcale nie grzeszników, ale tych, którzy wcale na to nie zasługują.
Jak sobie z tym poradzić? Można się buntować, odwrócić od Boga – ale co to da? Czy będzie nam w życiu lepiej? A może spróbować inaczej? Wspinający się na wysoką górę himalaista cierpi podczas drogi. Musi pokonać własny ból, zmęczenie, niebezpieczeństwa. Idzie jednak dalej – przed oczami ma cel jakim jest zdobycie szczytu. I gdy tam w końcu dotrze – zapomina o wszystkich trudach. Może powinniśmy też tak spojrzeć na własne życie? Jako na fragment drogi prowadzącej na szczyt? I pamiętać tylko o tym, co nas tam czeka? Czyż patrząc na to, co za nami – nie mamy w swoim życiu chwil, kiedy wydawało nam się, ze już nie mamy siły, że to koniec, nie wybrniemy z tarapatów? A z perspektywy czasu – jak to wygląda? Wielu “tragedii” nawet nie pamiętamy, a przecież kiedyś głęboko je przeżywaliśmy.


Uzdrowienie głuchoniemego

Ewangelia na niedzielę 5 września 2021

 

Uzdrowienie głuchoniemego
31
Znowu opuścił okolice Tyru i przemierzał ziemie Dekapolu. Przez Sydon szedł w kierunku Jeziora Galilejskiego. 32Wtedy przyprowadzili do Niego głuchoniemego i prosili Go, aby położył na niego rękę. 33Odprowadził go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął jego języka; 34spojrzał w niebo, westchnął i rzekł do niego: “Effatha”, to znaczy: Otwórz się! 35Natychmiast otworzyły się jego uszy i zostały rozwiązane więzy jego języka, tak, że mógł poprawnie mówić. 36I przykazał im, aby nic nikomu nie mówili, ale im bardziej im zakazywał, tym więcej oni rozpowiadali. 37Pełni podziwu mówili: “Sprawił, że głusi słyszą, a niemi mówią”.

Ewangelia wg Św. Marka, 7, 31-37

Piękny, spektakularny cud. Takie wieści rozchodzą się szybko, mimo prób wyciszenia. Dwa tysiące lat temu zrobiły wrażenie. Jak byłoby dziś? Współczesność niesie nam tak wiele wrażeń, że niełatwo byłoby uwierzyć w cud, nawet dokonywany na naszych oczach.
Rozmaitych “cudotwórców” uzdrawiających na skalę masową, nawet poprzez przekaz telewizyjny też widzieliśmy. Nigdy nie zdarzyło mi się uczestniczyć w takich seansach bioenergoterapeutycznych, ale wiem, ze nie miałabym najmniejszych szans na odczucie na sobie jakiejkolwiek mocy uzdrawiającej. Zbyt jestem sceptyczna i nie wierzę w to. A właśnie wiara jest tu chyba jednak najistotniejsza.
A jak to jest z uzdrowieniami dokonującymi się na skutek modlitwy za pośrednictwem Błogosławionych i Świętych? Każdy z takich przypadków jest dokładnie badany i wyjaśniany od strony medycznej, widać to także na przykładzie procesów kanonizacyjnych. Sam Kościół podchodzi bardzo raczej ostrożnie i sceptycznie do wszelkich takich doniesień. Patrząc  racjonalnie – można sobie wyobrazić, że silna wiara wyzwala w człowieku takie siły psychosomatyczne, że organizm sam zwalcza chorobę. Jak jednak wytłumaczyć przypadki, gdy cudowne uzdrowienie następuje na skutek modlitwy innej osoby?


Prawo Boże a zwyczaje

Ewangelia na niedzielę 29 sierpnia 2021

Spór o tradycję
1
Zebrali się wokół Niego faryzeusze i kilku nauczycieli Pisma, którzy przybyli z Jerozolimy. 2Zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów jedli chleb nieczystymi, to znaczy nieumytymi rękami. 3Faryzeusze bowiem i wszyscy Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, zanim nie umyją rąk. 4Również kiedy wracają z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych przepisów, które przejęli i zachowują, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. 5Pytali Go więc faryzeusze i nauczyciele Pisma: “Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują zgodnie z tradycją starszych, lecz jedzą chleb nieczystymi rękami?”. 6On odparł im: “Słusznie prorokował Izajasz o was, obłudnikach, jak jest napisane:

Ten lud czci Mnie wargami,
ale ich serce jest daleko ode Mnie.
7Daremnie jednak cześć Mi oddają,
głosząc nauki, które sa ludzkimi nakazami.

8Odrzucając przykazanie Boże, trzymacie się ludzkiej tradycji”.
14Potem znów przywołał do siebie do siebie tłum i powiedział: “Słuchajcie Mnie wszyscy i zrozumiejcie! 15Nic, co wchodzi do człowieka z zewnątrz, nie może go splamić, lecz co wychodzi z człowieka, to go plami”.
21Z wnętrza, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, rozpusta, kradzieże, zabójstwa, 22cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota. 23Całe to zło wychodzi na zewnątrz i plami człowieka”.

Ewangelia wg Św. Marka, 7, 1-8,14-15,21-23

W tej perykopie na pewno nie o pochwałę brudnych rąk chodzi. Zasady higieny są raczej warte propagowania, a nie nagany. Pod warunkiem, że nie stają się celem samym w sobie. I chyba o to pretensje miał Jezus.
A jak to jest dzisiaj? Czy nie obrośliśmy zbytnio w nawyki i przyzwyczajenia, zatracając sens tego co robimy? Ja wielokrotnie mam wątpliwości. Czy nie przesadzamy np. w oddawaniu kultu Janowi Pawłowi II? Był wielkim i świętym, ale tylko człowiekiem, a ja chwilami mam wrażenie, że zaczynamy się modlić do Niego, a nie za Jego wstawiennictwem. Dodatkowo jeszcze stawiając liczne pomniki, alergicznie reagując na wszelkie krytyki odnoszące się do JPII i wykorzystując do tego paragraf o obrazie uczuć religijnych.
Ostatnio w sieci natknęłam się też na dyskusję na temat konieczności przebudowy niektórych kościołów, aby ołtarz zwrócony był we “właściwą” stronę świata. A jakie ma to znaczenie? Czy msza święta nie jest pamiątką Ostatniej Wieczerzy, gdzie Jezus wraz z uczniami siedzieli dookoła stołu?

A jak to jest z tkwiącym z nas złem? Łatwo zwalamy winę na “zły świat”: internet, pornografię, złe towarzystwo. A przecież każdy z nas ma sumienie i potrafi ocenić dobro i zło. Co jednak w sobie pielęgnujemy? Idziemy w niedzielę do kościoła, przystępujemy do Komunii Św., a cały następny tydzień – żyjemy w zupełnym oderwaniu od Boga. W pracy bierzemy udział w wyścigu szczurów, nie mamy czasu dla drugiego człowieka. Jeśli już pojawiają się wątpliwości – to bardzo szybko i łatwo potrafimy się wybielić we własnych oczach i znajdujemy usprawiedliwienie dla własnych złych czynów. W stosunku do innych – jesteśmy znacznie mniej wyrozumiali….

Na naszej wschodniej granicy w strasznych warunkach koczują uchodźcy. Chorzy, głodni i spragnieni. Czy po wyjściu z kościoła, po niedzielnej mszy św. jesteśmy w stanie pomyśleć o nich jak o naszych bliźnich?
I przypomnieć sobie, czego nauczył nas Jezus?


Doniosłość nauczania Jezusa

Ewangelia na niedzielę 22 sierpnia 2021

 

Jezus chlebem dającym życie
Jezus powiedział: “Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

Doniosłość nauczania Jezusa
Wielu z grona Jego uczniów, którzy to usłyszeli, twierdziło: “Ta nauka jest trudna do przyjęcia. Któż może tego słuchać?”. Jezus świadom, że Jego uczniowie oburzają się na to, co mówił, zwrócił się do nich: “Tak was to gorszy? A co będzie, gdy zobaczycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był poprzednio? To Duch daje życie – ciało nie przydaje się na nic. Słowa, które wam powiedziałem, są właśnie Duchem i życiem. Wśród was są jednak tacy, którzy nie wierzą”. Jezus bowiem od początku wiedział o tych, którzy nie wierzyli, oraz o tym, który miał Go zdradzić. I dodał: “Dlatego właśnie powiedziałem wam: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli Ojciec mu tego nie da“. Odtąd wielu jego uczniów wycofało się i już więcej z Nim nie chodzili. Jezus zapytał Dwunastu: “Czy i wy chcecie odejść?”. Na to odparł Szymon Piotr: “Panie, do kogo mielibyśmy pójść? Przecież Ty masz słowa wiecznego. A my uwierzyliśmy i przekonaliśmy się, że Ty jesteś Świętym Boga”.   

 Ewangelia wg Św. Jana, 6, 54,60-69

Nauka Jezusa nie jest łatwa, ani do zrozumienia ani do stosowania w życiu. Tak było 2000 lat temu, tak jest i teraz. Słabsi duchem, bojąc się trudności, poddają się i odchodzą. Wytrwałość jest trudną sztuką.
Czy życie bez Boga jest łatwiejsze? Mniej wymagań, dylematów moralnych, ograniczeń. Liczy się to, co tu i teraz – hulaj dusza, piekła nie ma. Czy daje to szczęście? Przez krótką chwilę – pewnie tak, ale na dłuższą metę – już niekoniecznie. Człowiek potrzebuje sensu i wyższego celu dla własnego życia. W wartościach “ziemskich” trudno go znaleźć – są zbyt przemijające. I najczęściej ograniczają się do potrzeb ciała, a nie ducha.
Nie oznacza to jednak wcale, że ludzie niewierzący nie chcą czy nie mogą poświęcać się dla innych, czynić dobra czy postępować etycznie. Wiele jest takich przykładów. Może im jest jeszcze trudniej? Ich misja kończy się wraz ze śmiercią, ale efekty życia często trwają jeszcze długo potem. I na pewno nie są niemiłe Bogu.
W odróżnieniu od tych, którzy dużo o Boga mówią, ale tylko mówią…