Uzdrowienie niewidomego

Ewangelia na niedzielę 24 października 2021

 

Uzdrowienie Bartymeusza
Kiedy razem z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, siedział przy drodze niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza. Słysząc, że Jezus z Nazaretu przechodzi, zaczął głośno krzyczeć: “Synu Dawida, Jezusie, zmiłuj się nade mną”. Wielu nakazywało mu, aby umilkł, lecz on jeszcze głośniej krzyczał: “Synu Dawida, zmiłuj się nade mną”. Wtedy Jezus zatrzymał się i rzekł: “Zawołajcie go!”. I przywołali niewidomego, mówiąc mu: “Odwagi, wstań, woła cię!” On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i szedł do Jezusa. A Jezus zwrócił się do niego: “Co chcesz, abym ci uczynił?” Niewidomy odpowiedział Mu: “Rabbuni, żebym przejrzał”. Odrzekł Jezus: “Idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Zaraz przejrzał i szedł droga za Nim.

Ewangelia wg Św. Marka, 10, 46-52

Wiara czyni cuda i góry przenosi – tę zasadę, w bardzo szerokim kontekście, znają wszyscy. Często sprawdza się w życiu. Czy jednak brak cudu oznacza zbyt małą wiarę? Czasami pewnie tak, ale nie jest to jednak takie proste.
Moja wiara w nadprzyrodzone uzdrowienia jest bardzo sceptyczna. Bardziej wierzę w niezbadane możliwości naszego mózgu, który jest w stanie pobudzić takie siły obronne naszego organizmu, że dochodzi do samouleczenia niektórych schorzeń. Co oczywiście nie wyjaśnia wszystkich przypadków, kiedy do cudownego uleczenia dochodzi na skutek modlitwy drugiego człowieka. Takich przypadków nie potrafię wyjaśnić w racjonalny sposób. Choć jednocześnie doświadczam tego, że gdy modlę się za kogoś innego -moja modlitwa odnosi skutek.
Wiara jednak chyba właśnie na tym polega, że nawet nie rozumiejąc – po prostu wierzymy. A Bóg – czasami nam pomaga sprawiając cud


Uzdrowienie głuchoniemego

Ewangelia na niedzielę 5 września 2021

 

Uzdrowienie głuchoniemego
31
Znowu opuścił okolice Tyru i przemierzał ziemie Dekapolu. Przez Sydon szedł w kierunku Jeziora Galilejskiego. 32Wtedy przyprowadzili do Niego głuchoniemego i prosili Go, aby położył na niego rękę. 33Odprowadził go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął jego języka; 34spojrzał w niebo, westchnął i rzekł do niego: “Effatha”, to znaczy: Otwórz się! 35Natychmiast otworzyły się jego uszy i zostały rozwiązane więzy jego języka, tak, że mógł poprawnie mówić. 36I przykazał im, aby nic nikomu nie mówili, ale im bardziej im zakazywał, tym więcej oni rozpowiadali. 37Pełni podziwu mówili: “Sprawił, że głusi słyszą, a niemi mówią”.

Ewangelia wg Św. Marka, 7, 31-37

Piękny, spektakularny cud. Takie wieści rozchodzą się szybko, mimo prób wyciszenia. Dwa tysiące lat temu zrobiły wrażenie. Jak byłoby dziś? Współczesność niesie nam tak wiele wrażeń, że niełatwo byłoby uwierzyć w cud, nawet dokonywany na naszych oczach.
Rozmaitych “cudotwórców” uzdrawiających na skalę masową, nawet poprzez przekaz telewizyjny też widzieliśmy. Nigdy nie zdarzyło mi się uczestniczyć w takich seansach bioenergoterapeutycznych, ale wiem, ze nie miałabym najmniejszych szans na odczucie na sobie jakiejkolwiek mocy uzdrawiającej. Zbyt jestem sceptyczna i nie wierzę w to. A właśnie wiara jest tu chyba jednak najistotniejsza.
A jak to jest z uzdrowieniami dokonującymi się na skutek modlitwy za pośrednictwem Błogosławionych i Świętych? Każdy z takich przypadków jest dokładnie badany i wyjaśniany od strony medycznej, widać to także na przykładzie procesów kanonizacyjnych. Sam Kościół podchodzi bardzo raczej ostrożnie i sceptycznie do wszelkich takich doniesień. Patrząc  racjonalnie – można sobie wyobrazić, że silna wiara wyzwala w człowieku takie siły psychosomatyczne, że organizm sam zwalcza chorobę. Jak jednak wytłumaczyć przypadki, gdy cudowne uzdrowienie następuje na skutek modlitwy innej osoby?


Cudowne rozmnożenie chleba

Ewangelia na niedzielę 25 lipca 2021

Cudowne nakarmienie wielkiej rzeszy ludzi
1
Po tym wszystkim Jezus udał się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego, zwanego także Tyberiadzkim. 2A szedł za Nim wielki tłum, gdyż widziano znaki, których dokonywał, uzdrawiając chorych. 3Jezus wszedł na górę i usiadł tam ze swoimi uczniami. 4Zbliżało się właśnie żydowskie święto Paschy. 5Gdy Jezus popatrzył dookoła i zobaczył, że przybywa do Niego wielka rzesza ludzi, zapytał Filipa: “Gdzie możemy kupić tyle chleba, aby ich nakarmić?” 6Powiedział to, aby wystawić go na próbę, ponieważ wiedział, co ma zrobić. 7Filip Mu odrzekł: “Chleba za dwieście denarów nie wystarczy, aby każdemu dać tylko kawałek”. 8Wtedy odezwał się jeden z jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra: 9“Jest tutaj chłopiec, który ma pięć jęczmiennych chlebów i dwie ryby; ale cóż to jest dla tak wielu?”. 10Jezus polecił im: “Każcie ludziom usiąść”. W miejscu tym rosło dużo trawy. Usiedli więc, a liczba samych mężczyzn wynosiła około pięciu tysięcy”. 11Jezus natomiast wziął chleby, odmówił modlitwę dziękczynną, a następnie przekazał je siedzącym. Podobnie postąpił z rybami; dał im tyle, ile tylko chcieli. 12Kiedy zaś nasycili się, powiedział uczniom: “Zbierzcie pozostałe resztki, aby nic się nie zmarnowało”. 13Zebrali więc okruchy z pięciu chlebków jęczmiennych i napełnili dwanaście koszy tym, co pozostało pozostało po spożywających”. 14Ludzie, którzy widzieli dokonany przez Jezusa znak, zaczęli mówić: “On rzeczywiście jest tym prorokiem, który miał przyjść na świat”. 15Jezus, widzą, że ludzie mają zamiar Go pochwycić i ustanowić królem, oddalił się i sam udał się znowu na górę. .

Ewangelia wg Św. Jana, 6, 1-15

Idealny przywódca – potrafi zgromadzić wokół siebie tłumy (pewnie jak na tamte czasy – olbrzymie), a w razie potrzeby w cudowny sposób potrafi zaspokoić także bardzo przyziemne potrzeby. Czy można się dziwić, że tłum chciał ustanowić Jezusa królem?
Rozmnożenie chleba i ryb to bardzo spektakularna oznaka cudu. człowiek nie jest w stanie tego dokonać (choć niektórzy producenci np. wędlin starają się jak mogą, ale to akurat żaden cud, jedynie zwykłe oszustwo w celu zwiększenia zysku). Skoro jednak nie mamy szans na cudowne rozmnożenie chleba i ryb, czy to oznacza, że nic nie możemy zrobić?
Swego czasu w Ameryce była głośna akcja “Podaj dalej”. Główną ideą akcji było to, że jeżeli ktoś zrobi dla nas coś dobrego (podaruje nam dobry uczynek) – musimy odpłacić też dobrem dwóm kolejnym osobom – czyli podać dalej 2 dobre uczynki. Proste zasady matematyki mówią, że fala dobra powinna się rozprzestrzeniać bardzo szybko. Cóż, wiele jeszcze mamy do zrobienia, a zło też nie próżnuje. Przypadków, gdy łatwo odgrywamy się na innych za zło nam wyrządzone – też znamy z pewnością dużo. Mimo wszystko jednak – warto się nie poddawać. Życie jest trudne, tak jak wszyscy przed nami narzekamy na trudne czasy – jeśli ludzie będą sobie nawzajem pomagać – będzie nam wszystkim łatwiej.
Jezus rozmnożył chleb, my idąc Jego śladem – możemy rozmnażać dobro…..



 

Wskrzeszenie córki Jaira

Ewangelia na niedzielę 27 czerwca 2021

Kobieta cierpiąca na krwotok i wskrzeszenie córki Jaira
21
Gdy Jezus przeprawił się łodzią z powrotem na drugi brzeg, zebrał się wokół Niego wielki tłum nad jeziorem. 22Przyszedł też jeden z przełożonych synagogi, który nazywał się Jair. Gdy zobaczył Jezusa, upadł Mu do stóp i 23błagał: “Moja córeczka jest umierająca. Przyjdź i połóż na nią ręce, aby wyzdrowiała i żyła”. 24Jezus poszedł z nim, a wielki tłum podążał za Nim, napierając na Niego ze wszystkich stron. 25Była tam pewna kobieta, która dwanaście lat chorowała na krwotok. 26Dużo wycierpiała od wielu lekarzy. Wydała wszystkie swoje oszczędności, ale nic jej nie pomagało, a nawet czuła się coraz gorzej. 27Gdy usłyszała o Jezusie, podeszła w tłumie od tyłu i dotknęła Jego płaszcza. 28Mówiła bowiem: “Jeśli tylko dotknę Jego płaszcza, odzyskam zdrowie”. 29Od razu miejsce krwotoku zagoiło się i poczuła, że jest uzdrowiona ze swej dolegliwości. 30Również Jezus natychmiast odczuł, że moc wyszła od Niego. Zwrócił się do tłumu, pytając: “Kto dotknął mojego płaszcza?” 31Lecz uczniowie mówili do Niego: “Widzisz, jak tłum ze wszystkich stron napiera na Ciebie, a Ty pytasz: Kto Mnie dotknął?“. 32On jednak spojrzał wkoło, by zobaczyć tę, która to zrobiła. 33Kobieta, przelękniona i drżąca, wiedząc, co jej się stało, przyszła, upadła przed Nim i wyznała całą prawdę. 34A On powiedział do Niej: “Córko, Twoja wiara Cię uzdrowiła, idź w pokoju i bądź wolna od twojej dolegliwości”. 35Kiedy jeszcze to mówił, przyszli z domu przełożonego synagogi i oznajmili: “Twoja córka umarła. Czemu jeszcze trudzisz nauczyciela?”. 36Lecz Jezus słysząc, co mówią, zwrócił się do przełożonego synagogi: “Nie bój się, tylko wierz!”. 37I nie pozwolił nikomu iść ze sobą, z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakuba. 38Gdy przyszli do domu przełożonego, zobaczył zamieszanie i płaczki głośno lamentujące. 39Wszedł, mówiąc do nich: “Dlaczego robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. 40Lecz oni wyśmiewali się z Niego. On zaś wyrzucił wszystkich, wziął z sobą ojca i matkę dziecka, oraz tych, którzy Mu towarzyszyli, i wszedł tam, gdzie leżało dziecko. 41Wziął dziecko za rękę i rzekł: ‘Talitha kum”, to znaczy: Dziewczynko, mówię tobie, wstań!. 42Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I zdziwili się ogromnie. 43Lecz przykazał im stanowczo, aby nikt się o tym nie dowiedział, i powiedział, aby dali jej jeść.

Ewangelia wg Św. Marka, 5, 21-43

Dzisiejszą perykopę można w zasadzie streścić krótko: wiara czyni cuda. W przypadku chorej kobiety widać to ewidentnie. Stał się cud spowodowany nie tylko mocą Jezusa, ale również jej głęboką wiarą w tę moc. Zawsze fascynowały mnie możliwości ludzkiego umysłu. Kto wie – do czego sami jesteśmy zdolni? Pod warunkiem bardzo silnego pobudzenia i wiary w to, co po ludzkie niemożliwe. Sam Jezus mówi do kobiety Twoja wiara cię uzdrowiła. Jezus nie był “zwyczajnym” bioenergoterapeutą uzdrawiającym ludzi. Tym bardziej, że druga część perykopy mówi już nie o uzdrowieniu, a o wskrzeszeniu zmarłej dziewczynki. Tu już jednak nie wiara zdecydowała, stał się cud.
Czy dziś też możemy być świadkami takich cudów? Wskrzeszenia raczej nie, ale cudowne, niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia uzdrowienia się  zdarzają. Czasami słyszymy o takich przypadkach przy okazji procesów beatyfikacyjnych, ale w mniejszej skali działanie placebo zamiast leku też  często przynosi pozytywne skutki. Wystarczy wierzyć – choć  jak rozbudzić w sobie taką wiarę?
I jak wytłumaczyć cudowne uzdrowienia, gdy mocno wierząc, modlimy się nie za siebie, a za kogoś innego?


Uciszenie burzy na jeziorze

Ewangelia na niedzielę 20 czerwca 2021

Uciszenie burzy na jeziorze
Tego samego dnia, gdy nastał wieczór, powiedział do nich: “Przeprawmy się na drugi brzeg”. Zostawili więc tłum i zabrali Go, tak jak był, w łodzi, a inne łodzie płynęły za Nim. Wtem zerwał się gwałtowny wiatr. Fale zalewały łódź, tak że już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi oparty na podgłówku. Budzili Go mówiąc: “Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, ze giniemy?”. On obudzony, zgromił wiatr, a do jeziora powiedział: “Milcz! Ucisz się!”Wtedy wiatr ustał i zapanowała głęboka cisza. Do nich zaś powiedział: “Czemu się boicie? Wciąż jeszcze nie wierzycie ?” Wtedy ogarnął ich wielki lęk i mówili jeden do drugiego: “Kim On właściwie jest, że nawet wiatr i jezioro są Mu posłuszne?”.

Ewangelia wg Św. Marka, 4, 35-41

Czemu się boicie? Wciąż jeszcze nie wierzycie? Tak normalnie, po ludzku trudno się dziwić. Szaleje burza, łódź tonie – jak się nie bać? A po chwili lęk jeszcze większy – kto ma taką moc, że jednym słowem może ujarzmić żywioł?

Każdy z nas z pewnością przeżył taką burzę. Albo w sensie dosłownym – przyroda ostatnio coraz częściej pokazuje swoje groźne oblicze:  burze, wichury, powodzie ciągle przypominają nam, jak słaby i bezbronny jest człowiek wobec natury. Zdarzają się także “burze życiowe”, kiedy wszystko się wali i nie potrafimy sobie poradzić z problemami. W takich sytuacjach naturalne wydaje się wołanie do Boga, tak jak wołali Apostołowie na targanej burzą łodzi. Robią tak nawet ci, którzy będąc na co dzień raczej daleko od Boga, działają na zasadzie “jak trwoga – to do Boga”. Czy potrafimy jednak uwierzyć, że Bóg jest z nami zawsze, w każdym momencie naszego życia i nawet, gdy wydaje się, że nas nie ratuje – na pewno nas nie opuszcza? I jak wierzyć wtedy, gdy cud się nie zdarza, łódź jednak tonie i idziemy na dno?


Uzdrowienie trędowatego

Ewangelia na niedzielę 14 lutego 2021

Uzdrowienie człowieka chorego na trąd
40
Wtedy podszedł do Niego trędowaty, upadł na kolana i prosił: “Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. 41Ulitował się, wyciągnął rękę, dotknął go i powiedział: “Chcę, bądź oczyszczony”. 42I natychmiast trąd ustąpił. Został oczyszczony. 43Jezus stanowczo mu przykazał i zaraz go odprawił, 44mówiąc: “Pamiętaj, nie mów nic o tym nikomu, a na świadectwo dla nich złóż za swoje oczyszczenie ofiarę, zgodnie z nakazem Mojżesza”. 45Lecz on wyszedł i zaczął opowiadać wokoło o tym wydarzeniu. Dlatego Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach ustronnych. Ludzie natomiast schodzili się do Niego ze wszystkich stron.

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 40-45

Kolejny cud. I kolejny raz pojawia się prośba Jezusa, aby nic nie rozgłaszać. Właściwie dlaczego? Może dlatego, że Jezus czynił cuda nie dla poklasku, tylko aby pomagać ludziom. I to jest chyba właściwa perspektywa, w jakiej powinniśmy czytać tę i inne opisujące cuda perykopy. Jezus przyszedł na świat jako człowiek i chyba właśnie tylko jako człowiek chciał głosić swoją naukę. Nie zależało Mu na reklamie i poklasku tłumów. Zwykłemu człowiekowi trudno byłoby się oprzeć, prawda? Mając Boską moc nie próbować podporządkować sobie całego świata?
Jezus uzdrawiał chorych w pewien sposób przy okazji, litując się nad cierpieniem. Przede wszystkim jednak nauczał. Również tego – jak sami możemy czynić cuda, także wtedy – gdy już bezpośrednio nie możemy dotknąć choćby skrawka ubrania Jezusa. Współcześnie trąd umiemy już leczyć , prawda? Najważniejsze jednak jest to, aby w drugim człowieku człowieku zobaczyć bliźniego, któremu możemy pomóc. Z perspektywy głodnego człowieka, z którym podzielimy się chlebem – może być to cud. I chyba właśnie o to chodziło Jezusowi i tego nauczał….


Jezus uzdrawia i wypędza złe duchy

Ewangelia na niedzielę 7 lutego 2021

Liczne uzdrowienia
29
Wprost z synagogi udał się z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. 30A teściowa Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. 31On podszedł, wziął ją za rękę i podniósł. Wtedy opuściła ją gorączka i usługiwała im. 32A z nastaniem wieczora. gdy słońce już zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych. 33Całe miasto zgromadziło się u drzwi. 34Uzdrowił wielu, których nękały rozmaite choroby i wyrzucił wiele demonów, lecz nie pozwalał demonom mówić, ponieważ Go znały.

Działalność apostolska
35
Nad ranem, jeszcze przed świtem, wstał i wyszedł na miejsce na miejsce odludne, i tam się modlił. 36A Szymon i ci, którzy z nim byli, poszli Go szukać. 37Kiedy Go znaleźli, powiedzieli Mu: “Wszyscy Cie szukają”. 38A On im odpowiedział: “Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam nauczał, po to bowiem wyszedłem”. 39I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając demony.

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 29-39

Jezus uzdrawia, wypędza złe duchy, modli się i naucza. Tak w błyskawicznym skrócie można by opisać dzisiejszą perykopę. Krótko i węzłowato, ale treści wiele. Można zapełnić nią całe życie człowieka. Pięknie pokazała to Matka Teresa. Mówiła ludziom o Bogu, ale przede wszystkim – dawała im jeść, obmywała rany i dawała schronienie. Jej działalność była najpiękniejszą modlitwą i jednocześnie pokazywaniem Boga. Podobnie postępują tez misjonarze. Działalność apostolską zaczynają nie od budowy kościoła, lecz szpitala, stołówki, szkoły. Ewangelizacja poprzez dobre uczynki z pewnością przyniesie większe efekty. I jest to też wskazanie dla nas – nasza pomoc innym – może być świadectwem chrześcijaństwa.


Jezus chodzi po wodzie

Ewangelia na niedzielę 9 sierpnia 2020

Jezus chodzi po wodzie
22
Zaraz potem polecił swoim uczniom, aby wsiedli do łodzi i przeprawili się przed Nim na drugi brzeg. On tymczasem miał odprawić tłum. 23Kiedy ludzie się rozeszli, wyszedł na górę, aby się modlić w samotności. Zapadł wieczór, a On sam tam przebywał. 24Tymczasem łódź oddaliła się już kilkaset metrów od brzegu. Fale nią miotały, gdyż wiatr wiał z przeciwnej strony. 25O czwartej straży nocnej przyszedł więc do nich po jeziorze, 26a gdy uczniowie zobaczyli Go idącego po jeziorze, przestraszyli się i mówili: “To jakaś zjawa!”. I ze strachu zaczęli krzyczeć. 27Wtedy Jezus natychmiast przemówił” “Uspokójcie się! Ja jestem. Nie bójcie się!”.

28Piotr więc rzekł: “Panie! Jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do Ciebie po wodzie. 29A On odpowiedział: “Chodź!”. Piotr wyszedł z łodzi po jeziorze poszedł do Jezusa. 30Gdy zauważył, że wieje silny wiatr, przeraził się i zaczął tonąc. Wtedy krzyknął: “Panie! Ratuj mnie!”. 31Jezus zaraz wyciągnął rękę i chwycił go. Powiedział mu: “Człowieku małej wiary! Dlaczego zwątpiłeś?” 32Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. 33Ci zaś którzy byli w łodzi, oddali Mu hołd i wyznali: “Ty naprawdę jesteś Synem Bożym”. .

Ewangelia wg Św. Mateusza 14 , 22-33

W dzisiejszej perykopie Jezus czyni kolejny cud – chodzi po wodzie. Nie jest to zjawisko normalne, a wprost przeciwnie – zaprzecza wszelkim prawom fizyki. Paradoksalnie jednak wydaje mi się, że głównym przesłaniem tego czytania jest Piotr i jego wiara. Jak bliski jest nam w chwili zwątpienia, prawda?
Często mówi się, że wiara czyni cuda – jest w tym wiele prawdy.  Jak jednak wzbudzić w sobie taką wiarę, żeby ignorując wszystko inne, zawierzyć całkowicie Bogu i pójść po wodzie? Ja nie wiem, w dodatku ostatnio coraz częściej krzyczę Panie, ratuj! Tonę! 


Cudowne rozmnożenie chleba

Ewangelia na niedzielę 2 sierpnia 2020

Pierwszy znak chleba
Gdy Jezus to usłyszał, odpłynął stamtąd łodzią na miejsce pustynne. Tłumy dowiedziały się o tym i poszły za Nim. Kiedy wysiadł z łodzi, zobaczył wielką rzeszę ludzi. Ulitował się nad nimi i uzdrowił chorych.

Wieczorem podeszli do Niego uczniowie i rzekli: “Miejsce to jest odludne i jest już późno. Odeślij ludzi do wsi, aby kupili sobie żywności” Lecz Jezus odpowiedział: “Nie muszą odchodzić.Wy dajcie im jeść!”. A oni na to: “Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby”. Wtedy On im polecił: “Przynieście Mi je tutaj!”. I rozkazał ludziom usiąść na trawie. Wziął pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówił modlitwę uwielbienia. Potem łamał chleby i dawał uczniom, a oni ludziom. Wszyscy jedli do syta, a zebranymi resztkami napełniono dwanaście koszy. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.    

Ewangelia wg Św. Mateusza 14 , 13-21

Rozmnożenie chleba i ryb to bardzo spektakularna oznaka cudu. człowiek nie jest w stanie tego dokonać (choć niektórzy producenci żywności starają się jak mogą, ale to akurat żaden cud, jedynie zwykłe oszustwo w celu zwiększenia zysku). Skoro jednak nie mamy szans na cudowne rozmnożenie chleba i ryb, czy to oznacza, że nic nie możemy zrobić?
Pisałam kiedyś już o głośnej swego czasu w Ameryce akcja “Podaj dalej” (powstał o tym nawet film). Główną ideą akcji było to, że jeżeli ktoś zrobi dla nas coś dobrego (“podaruje” nam dobry uczynek) – musimy odpłacić też dobrem dwóm kolejnym osobom – czyli podać dalej 2 dobre uczynki. Proste zasady matematyki (ciąg geometryczny) mówią, że fala dobra powinna się rozprzestrzeniać bardzo szybko. Idea ta fascynuje mnie do dziś. Niestety, wiele jeszcze mamy do zrobienia, tym bardziej, że zło też nie próżnuje. Przypadków, gdy łatwo odgrywamy się na innych za zło nam wyrządzone – też znamy z pewnością dużo. Mimo wszystko jednak – warto się nie poddawać. Życie jest trudne, tak jak wszyscy przed nami narzekamy na trudne czasy – jeśli ludzie będą sobie nawzajem pomagać – będzie nam wszystkim łatwiej. Nie marnujmy czasu i energii na walkę ze złem, twórzmy dobro. I to mimo tego, że dobro jest mało medialne i rzadko pojawia się w czołówkach newsów.
Jezus rozmnożył chleb, my idąc Jego śladem – możemy rozmnażać dobro. I taka wizja chrześcijaństwa podoba mi się najbardziej.


 

Uzdrowienie dziesięciu trędowatych

Ewangelia na niedzielę 13 października 2019

Uzdrowienie dziesięciu trędowatych
W drodze do Jeruzalem przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, spotkało Go dziesięciu trędowatych mężczyzn. Stanęli w oddali i wołali: “Jezusie, Mistrzu! Zmiłuj się nad nami!”. A gdy ich zobaczył, powiedział: “Idźcie, pokażcie się kapłanom!”. Gdy oni szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że został uzdrowiony, wrócił, głośno chwaląc Boga. Upadł na twarz do Jego stóp i dziękował Mu. Był to Samarytanin. Jezus zapytał: “Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? I nie znalazł się nikt, kto by wrócił oddać chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?”. A jemu powiedział: “Wstań, idź! Twoja wiara cię uzdrowiła”.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 17, 11 – 19

Czy ta perykopa nie wydaje się nam bliska, znana z własnego życia? Pewnie każdemu trudno się do tego przyznać, ale czy najgorliwiej nie potrafimy się modlić wtedy, gdy prosimy Boga o coś? Wtedy, gdy to dostajemy – jakoś łatwo zapomina się o tym, aby podziękować. Owszem, msze dziękczynne w różnych intencjach są często spotykane, ale mam wrażenie, że jest to jakieś takie oficjalne. Do mnie bardziej przemawia prosta, zwykła modlitwa – dzięki Boże, że mnie wysłuchałeś, pomogłeś mi.
Czytając ten fragment Ewangelii uderza mnie też to, że jedynym, który po uzdrowieniu wrócił z podziękowaniem był Samarytanin czyli cudzoziemiec. Czyżby pozostali uważali, że będąc rodakami Jezusa – po prostu należał im się cud? I czy my sami, będąc chrześcijanami też nie mamy takich tendencji? Wierzymy w Boga – Jedynego, Prawdziwego, więc wiele nam się z tego powodu należy. Nawet, gdy nasza wiara ogranicza się do banalnie powszechnej zasady “jak trwoga to do Boga….”.