W drodze do Emaus

Ewangelia na niedzielę 26 kwietnia 2020

Jezus objawia się swoim uczniom
13
Tego samego dnia dwóch z nich szło do wsi zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. 14Rozmawiali ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. 15Gdy tak rozmawiali i zastanawiali się, sam Jezus przybliżył się do nich i szedł z nimi. 16Lecz ich oczy były jakby przyćmione i nie mogli Go rozpoznać. 17Odezwał się do nich: “Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?”. Przystanęli smutni. 18Jeden z nich, któremu na imię było Kleofas, podjął rozmowę: “Jesteś chyba jedynym z przebywających w Jeruzalem, który nie dowiedział się o tym, co się tam w tych dniach stało?”. 19Zapytał ich: “O czym?” Wtedy Mu powiedzieli: “O Jezusie z Nazaretu, proroku potężnym w czynie i słowie przed Bogiem i wobec całego ludu. 20Wyżsi kapłani i nasi przywódcy wydali na niego wyrok śmierci i ukrzyżowali Go. 21A my mieliśmy nadzieję, ze to On wyzwoli Izraela. Tymczasem upływa już trzeci dzień od tego wydarzenia. 22Co więcej, niektóre z naszych kobiet wprawiły nas w zdumienie. Gdy wczesnym rankiem poszły do grobu, 23nie znalazły Jego ciała, Wróciły, mówiąc, że widziały aniołów, którzy zapewnili, że On żyje. 24Niektórzy spośród nas poszli do grobu i zastali wszystko tak, jak powiedziały kobiety, ale Jego nie widzieli”. 25Wtedy On powiedział: “O nierozumni i leniwi w sercu! Nie wierzycie w to wszystko, co powiedzieli prorocy! 26Czyż Chrystus nie musiał tego cierpieć i wejść do swej chwały?”. 27I zaczynając od Mojżesza, przez wszystkich proroków wyjaśniać im, co odnosiło się do Niego we wszystkich pismach. 28I zbliżyli się do wsi, do której zdążali, a On sprawiał wrażenie, że idzie dalej. 29Lecz oni nalegali: “Zostań z nami, gdyż zbliża się wieczór i dzień dobiega końca”. Wszedł więc, aby pozostać z nimi. 30Gdy zasiedli do stołu, On wziął chleb, odmówił modlitwę uwielbienia, połamał i dawał im. 31Wtedy otworzyły się im oczy i rozpoznali Go. Lecz On stał się dla nich niewidzialny. 32I mówili do siebie:”Czy serce nie rozpalało się w nas, gdy rozmawiał z nami w drodze i wyjaśniał nam Pisma?”. 33W tej samej chwili wybrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam znaleźli zgromadzonych Jedenastu i innych z nimi, 34którzy mówili: “Pan prawdziwie zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi”. 35Także oni opowiadali o tym, co im się przydarzyło w drodze i jak dał się im poznać przy łamaniu chleba. .

Ewangelia wg Św. Łukasza 24 , 13-35

Uczniowie Jezusa wierzyli, że jest On Mesjaszem, Synem Boga. Gdy został ukrzyżowany, ich wiara się zachwiała, a nadzieje rozwiały. Nowego ożywienia duchowego doznawali dopiero wtedy, gdy zmartwychwstały Jezus ukazywał im się w różnych miejscach, udowadniając w ten sposób wypełnienie wszystkich proroctw związanych z przyjściem Mesjasza.
Czy z nami jest inaczej? Jak reagujemy, gdy dotyka nas nieszczęście, zdarza się coś złego? I to mimo naszych próśb i modlitw? Znam kilka przypadków, gdy w takich sytuacjach ludzie po prostu przestają wierzyć w Boga, a nawet Mu złorzeczą. Czasami potem wracają do Boga, czasami już nie. Jak sobie z tym poradzić? Jak zobaczyć Boga na naszej własnej “drodze do Emaus”? Nie jest to z pewnością ani proste ani łatwe, choć zwątpienie w chwilach głębokiej traumy (a może nie tylko?) wcale nie jest czymś wyjątkowym. Problem chyba polega na tym, jak sobie z tym radzimy. Znane jest powiedzenie, że “im bardziej Bóg kogoś kocha, tym boleśniej go doświadcza”. Wydaje się to mało sprawiedliwe, szczególnie gdy cała seria nieszczęść spada na ludzi dobrych, wierzących i ufających Bogu. Może jednak warto spojrzeć na to z nieco innej perspektywy? Każdy człowiek ma lepsze i gorsze chwile w życiu, nikt nie obiecywał nam życie pełnego radości. Wtedy, gdy życie nam bardziej dopieka, dotyka nas coś bardzo złego i smutnego, tym bardziej potrzebujemy Boga. Bóg nas nigdy nie opuszcza, zawsze jest przy nas i przede wszystkim daje nam nadzieję i poczucie, że nie jesteśmy sami. W świecie bardzo racjonalnym i materialnym jest to bardzo, bardzo dużo.

 

Niedziela Męki Pańskiej

Ewangelia na niedzielę 5 kwietnia 2020

Spisek przeciwko Jezusowi
Zbliżało się święto Przaśników zwane Paschą. Wyżsi kapłani i nauczyciele Pisma naradzali się, jak Go zgładzić. Bali się bowiem ludu. A szatan wszedł w Judasza, zwanego Iskariotą, jednego z grona Dwunastu. Wtedy on poszedł i umówił się z wyższymi kapłanami i dowódcami straży, że im Go wyda. Oni ucieszyli sie z tego i ustalili, ze dadzą mu pieniadze. On zgodził się i szukał stosownej pory, aby Go im wydać, gdy nie bedzie przy Nim tłumu.

Przygotowanie Paschy
Nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować Paschę. Jezus wysłał więc Piotra i Jana z poleceniem:”Idźcie i przygotujcie nam Paschę do spożycia”. Oni zapytali: “Gdzie chcesz, abyśmy ją przygotowali?”. Odpowiedział: “Kiedy będziecie wchodzić do miasta, spotka was człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim aż do domu, do którego wejdzie. Powiedzcie gospodarzowi tego domu: Nauczyciel pyta : Gdzie jest gościnny pokój, w którym spożyje Paschę z moimi uczniami ? On wskaże wan na górze dużą salę usłana dywanami. Tam przygotujcie”. Poszli więc, zastali wszystko jak im powiedział, i przygotowali Paschę.

Ustanowienie Eucharystii
Gdy nadeszła godzina, zajął miejsce przy stole, a wraz z nim apostołowie. Wtedy powiedział do nich: “Tak bardzo pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Bo mówię Wam: Już więcej nie będę jej spożywał, aż wypełni się w królestwie Bożym”. I wziął kielich, odmówił modlitwę dziękczynna i powiedział: “Weźcie go i rozdzielcie między siebie. Bo oświadczam Wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże”. Następnie wziął chleb, odmówił modlitwę dziękczynną, połamał i dał im mówiąc : “To jest moje ciało, za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę”. Podobnie po wieczerzy wziął kielich, mówiąc: “Ten kielich jest nowym przymierzem w mojej krwi, która jest wylewana za was. Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest z moją na stole. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi zgodnie z tym, co jest postanowione, lecz biada temu człowiekowi, który Go wydaje”. Wtedy zaczęli dociekać między sobą, kto spośród nich miałby to uczynić.

Spór o pierwszeństwo
Powstał tez między nimi spór o to, który z nich jest ważniejszy. Wtedy Jezus im powiedział: “Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy sa nazywani dobroczyńcami. U was tak być nie może. Ale najważniejszy z was niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak ten, który usługuje” Któż bowiem jest ważniejszy ? Ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy ? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem ? Ja jednak jestem wśród was jako ten, który służy. Wy wytrwaliście przy mnie w moich przeciwnościach. Dlatego przekazuje wam królestwo, jak i mnie przekazał je mój Ojciec, abyście w moim królestwie jedli i pili przy moim stole i zasiedli na tronach, by sądzić dwanaście pokoleń Izraela.

Zapowiedź zaparcia się Piotra
Szymonie, Szymonie, oto szatan zażądał, żeby przesiać was jak pszenicę. Ja jednak modliłem się za ciebie, abyś nie utracił swojej wiary. A ty, kiedy się nawrócisz, umacniaj twoich braci”. On odpowiedział: “Panie, jestem gotów iśż z Tobą do więzienia, a nawet na śmierć”. Lecz Jezus odrzekł: “Mówię ci, Piotrze, dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz”.

Czas próby i walki
Zapytał ich: “Gdy wysłałem was bez sakiewki, bez torby podróżnej i bez sandałów, czy czegoś wam brakowało ?” Oni odpowiedzieli: “Niczego” . Wtedy im powiedział: “Teraz jednak, kto ma sakiewkę, niech ja weźmie, tak samo i torbę podróżną. A kto tego nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz ! Bo mówię wam, że musi się spełnić na Mnie to, co napisano: I do przestępców został zaliczony. To wszystko spełnia się na Mnie”. Oni zaś rzekli: “Panie, oto tutaj sa dwa miecze” Odpowiedział im: “Wystarczy !” .

Modlitwa na Górze Oliwnej
Potem, zgodnie ze swoim zwyczajem, udał się na Górę Oliwną. Szli z nim także uczniowie. Gdy był już na miejscu, powiedział do nich: “Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”. Wtedy sam oddalił się od nich mniej więcej na odległość rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się: “Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ten kielich ode Mnie. ale nie moja wola, lecz Twoja niech się dzieje”. Wtedy ukazał mu się anioł z nieba i umacniał Go. On zaś, tocząc wewnętrzną walkę, jeszcze żarliwiej się modlił. A Jego pot był jak krople krwi spadające na ziemię. Potem wstał od modlitwy, przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących ze smutku. Wtedy powiedział do nich: “Dlaczego śpicie? Wstańcie, módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”.

Zdrada i pojmanie Jezusa
Gdy On jeszcze mówił, zjawił sie tłum, a na jego czele szedł Judasz, jeden z Dwunastu. Zbliżył sie do Jezusa, aby Go pocałować. Jezus odezwał się do niego: “Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego ?” . Ci, którzy przy nim byli, widząc, na co się zanosi, zapytali: “Panie, czy mamy uderzyć mieczem ?”. I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu prawe ucho. Lecz Jezus odezwał się: “Przestańcie ! Dosyć tego!” . Potem dotknął jego ucha i uzdrowił go. A do przybyłych do Niego wyższych kapłanów, dowódców straży i starszych Jezus powiedział: “Wyszliście z mieczami i kijami jak po bandytę ? . Codziennie byłem z wami w świątyni, a nie wystąpiliście przeciwko Mnie. Ale to jest wasza godzina i panowanie ciemności”.

Zaparcie się Piotra
Wtedy pochwycili Go, zabrali i zaprowadzili do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł z Nim z daleka. Kiedy rozpalili ogień na środku dziedzińca i usiedli razem, także Piotr usiadł między nimi. Jakaś służąca zobaczyła go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się i powiedziała. “Ten też był z Nim”. On zaś zaprzeczył, mówiąc: “Kobieto, nie znam Go”. Trochę później ktoś inny zobaczył go i powiedział: “Ty też jesteś jednym z nich”. Piotr odrzekł: “Człowieku, nie jestem”. Po upływie mniej więcej godziny ktoś inny stanowczo stwierdził: “Z pewnością on też był z Nim. Przecież jest Galilejczykiem”. Piot odpowiedział: “Człowieku, nie wiem o czym mówisz” . I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. A Pan odwrócił się i spojrzał na Piotra. Przypomniał sobie Piotr słowo Pana, gdy mu powiedział: “Dzisiaj, nim kogut zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz”. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał.

Wyszydzenie Jezusa
Mężczyźni, którzy pilnowali Jezusa, szydzili z Niego i bili Go. Zasłaniając mu twarz, pytali: “Prorokuj, kto Cię uderzył ?”. I wiele innych bluźnierstw mówili przeciwko Niemu.

Jezus przed Wysoką Radą
Gdy nastal dzień, zebrała się starszyzna ludu, wyżsi kapłani i nauczyciele Pisma. Zaprowadzili Go przed swoją Wysoka Radę i rzekli: “Czy Ty jesteś Chrystusem? Powiedz nam !” . Odparł im: “Jeśli wam powiem, nie uwierzycie, a jeśli zapytam, nie odpowiecie. Lecz odtąd Syn Człowieczy będzie siedział po prawej stronie wszechmogącego Boga“. Wtedy zawołali wszyscy” “A więc jesteś Synem Bożym ?” . On im odpowiedział: “Wy stwierdzacie, że Ja jestem”. Oni odparli: “Na co nam potrzeba jeszcze świadectwa ? Sami je usłyszeliśmy z Jego ust”.

Jezus przed Piłatem i Herodem
Nastepnie wszyscy zgromadzeni wstali i zaprowadzili Go do Piłata. Zaczęli Go oskarżać: “Stwierdziliśmy, że On podburza nasz naród, zakazuje płacić podatki cesarzowi i podaje się za Chrystusa., Króla.” Piłat zapytał Go: “Czy ty jesteś królem Żydów ?” . On odpowiedział: “Ty stwierdzasz”. Piłat oznajmił wyższym kapłanom i tłumom: “Nie znajduje żadnej winy w tym człowieku”. Leczo oni coraz gwałtowniej wołali: “Podburza lud, nauczając w całej Judei. Zaczął od Galilei i doszedł az tutaj”. Gdy to Piłat usłyszał, zapytał, czy ten człowiek jest Galilejczykiem. A gdy się dowiedział, że podlega władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie. Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył, bo od dłuższego czasu chciał Go zobaczyć. Słyszał bowiem o Nim i spodziewał się ujrzeć jakiś znak dokonany przez Niego. Zadawał Mu wie c wiele pytań. Lecz Jezus na żadne z nich nie odpowiedział. Byli przy tym obecni wyżsi kapłani i nauczyciele Pisma, którzy gwałtownie Go oskarżali. Wtedy Herod wraz ze swoimi żołnierzami okazał Mu pogardę. Wyszydził Go, ubrał w lśniącą szatę i odesłał z powrotem do Piłata.. Tego dnia Herod i Piłat stali sie przyjaciółmi, wcześniej bowiem byli dla siebie wrogami.

Piłat zwołał wyższych kapłanów, przełożonych oraz lud i przemówił do nich: “Przyprowadziliście do mnie tego człowieka, zarzucając mu, że podburza lud. Tymczasem ja. po przesłuchaniu Go w waszej obecności, nie znalazłem w tym człowieku żadnej winy, o którą Go oskarżacie. Podobnie Herod, gdyż odesłał Go do nas. Nie uczynił on więc niczego, za co należałoby Go skazać na śmieć. Wychłoszczę Go i uwolnię”. Wtedy wszyscy zaczęli krzyczeć: “Tego zabij, a uwolnij nam Barabasza”. A został on wtrącony do więzienia w powodu wywołanych w mieście zamieszek i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni krzyczeli: “Ukrzyżuj! Ukrzyżuj Go!”. Zapytał ich po raz trzeci:”Co On złego zrobił? Nie znalazłem w Nim niczego, czy zasłużyłby na śmierć. Wychłoszczę Go więc i uwolnię”. Ale oni nalegali, krzycząc głośno i żądali, by został ukrzyżowany. A ich krzyki wzmagały się. Wtedy Piłat zdecydował, że ich żądanie ma być spełnione. uwolnił tego, którego sie domagali, a który za zamieszki i zabójstwo został wtrącony do więzienia. Jezusa zaś wydał zgodnie z ich wolą.
Ukrzyżowanie Jezusa
Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona Cyramejczyka, wracającego z pola i włożyli na Niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szedł za nimi wielki tłum, w tym także kobiety, które lamentowały i płakały za Nim. Jezus zwrócił sie do nich i powiedział: “Córki Jeruzalem, nie płaczcie nade Mną ! Płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi. Nadchodzą bowiem dni, kiedy będą mówić: Szczęśliwe niepłodne i łona, które nie rodziły i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas! A do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli tak czynią z drzewem zielonym, to co stanie sie z uschniętym?”.

Prowadzono tez innych dwóch złoczyńców, którzy razem z Nim mieli być straceni. Kiedy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, a drugiego po lewej Jego stronie. Jezus mówił: “Ojcze odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. Oni zaś rzucili losy o Jego ubranie i podzielili się nim. A lud stał i przyglądał się. Przełożeni zaś drwili sobie z Niego: “Innych wybawiał, niech uratuje samego siebie, jeśli On jest tym wybranym Chrystusem Boga”. Także żołnierze szydzili z Niego. Podchodzili, podawali Mu ocet i mówili: “Jeśli jesteś królem Żydów, wybaw samego siebie”. Był tez nad nim napis: “To jest król Żydów”.
Jeden z powieszonych na krzyżu złoczyńców bluźnił Mu mówiąc: “Czy Ty nie jesteś Chrystusem ? Wybaw siebie i nas”. Drugi natomiast, upominając go powiedział: “Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż ponosisz tę samą karę ? My przecież sprawiedliwie zostaliśmy ukarani. Zasłużyliśmy na to. Ale On nic złego nie zrobił”. I dodał: “Jezu, wspomnij o mnie, gdy wejdziesz do swego królestwa”. Odpowiedział mu: “Zapewniam Cię: dziś ze Mną będziesz w raju”.
Śmierć Jezusa
Była już prawie godzina szósta, a ciemność ogarnęła całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Gdy słońce się zaćmiło, zasłona w świątyni rozdarła się przez środek. A Jezus zawołał donośnym głosem: “Ojcze, w Twoje ręce oddaje mojego ducha”. Gdy to powiedział, skonał. Wtedy setnik, widząc co się stało, chwalił Boga mówiąc: “Naprawdę ten człowiek był sprawiedliwy”. A wszyscy, którzy się zbiegli na to widowisko, gdy zobaczyli co sie stało, wracali, bijąc się w piersi. Wszyscy zaś Jego znajomi i kobiety, które towarzyszyły Mu od Galilei, stanęli w oddali i przyglądali się temu.

Pogrzeb Jezusa
Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. Nie zgadzał się ani z ich uchwałą, a nie z ich postępowaniem. Pochodził z judejskiego miasta Arymatei i oczekiwał królestwa Bożego. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa.

Gdy je zdjął, owinął w lniane płótno i złożył w grobie wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. A był to dzień przygotowania i zaczynał sie szabat. Towarzyszyły mu kobiety, które razem z Jezusem przybyły z Galilei. Zobaczyły grób i to, w jaki sposób zostało położone Jego ciało. Po powrocie przygotowały wonności i olejki. Jednak w szabat zachowały odpoczynek, bo takie było przykazanie.

 

Święto Ofiarowania Pańskiego

Ewangelia na niedzielę 2 lutego 2020

Ofiarowanie Jezusa w świątyni
Gdy zaś minęły dni ich oczyszczenia zgodnie z Prawem Mojżeszowym, zanieśli Go do Jerozolimy,aby ofiarować Panu. Tak bowiem napisano w Prawie Pańskim: Każdy pierworodny syn będzie poświęcony Panu. Mieli również złożyć ofiarę zgodnie z nakazem Prawa Pańskiego: parę synogarlic lub dwa młode gołębie.
Żył wtedy w Jeruzalem człowiek sprawiedliwy i pobożny, który miał na imię Symeon. Oczekiwał on pocieszenia Izraela, a Duch Święty był z nim. Duch Święty objawił mu, ze nie umrze, dopóki nie zobaczy Chrystusa Pańskiego. Kierowany przez Ducha przyszedł do świątyni, gdy rodzice wnosili małego Jezusa, aby wypełnić odnoszące się do Niego przepisy Prawa. On wziął Go na ręce i wielbił Boga:
“Teraz, o Władco, zgodnie z Twoim słowem
pozwalasz swemu słudze odejść w pokoju.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
które przygotowałeś wszystkim narodom;
światło na oświecenie pogan
i chwalę ludu Twego, Izraela”.
A Jego ojciec i matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. I błogosławił ich Symeon, a do Jego matki Maryi powiedział: “On został dany, aby w Izraelu wielu upadło i wielu powstało, i aby był znakiem, któremu będą się sprzeciwiać. A Twoją duszę miecz przeszyje, aby zostały ujawnione przewrotne myśli wielu”.
Przebywała tam również prorokini Anna, córka Fanuela, z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. W małżeństwie przeżyła siedem lat i owdowiała. Miała już osiemdziesiąt cztery lata. Nie opuszczała świątyni i służyła Bogu, poszcząc i modląc się dniem i nocą. W tej właśnie chwili nadeszła, wielbiła Boga i opowiadała o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.
Kiedy wypełnili wszystko zgodnie z Prawem pańskim, wrócili do Galilei, do swojego miasta – Nazaret. Chłopiec zaś rósł i nabierał sił, napełniając się mądrością,a łaska Boża była z Nim.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 2, 22-40

Symeon i prorokini Anna – dwoje starych, pobożnych ludzi. Jak wszyscy Żydzi – oczekiwali przyjścia Mesjasza. I doczekali się – w małym Jezusie zobaczyli Syna Bożego, uwierzyli, że właśnie spełnia się proroctwo. Kierował nimi Duch Święty, dzięki temu dostrzegli w małym chłopcu Boga. Jak odebrali to inni? Czy wystarczyły ich słowa? Oboje byli znani ze swojej pobożności, cieszyli się autorytetem, więc teoretycznie odzew powinien być, a jednak chyba tak się nie stało. Maryja i Józef wrócili do domu, a mały Jezus rósł i nabierał sił. I wygląda na to, że nikt się Nim nie interesował. Wprawdzie wówczas nie było mediów, paparazzi itp., ale czy mimo wszystko dziwne, że nikt się nie interesował, co dzieje się z Mesjaszem? Tak upragnionym i wyczekiwanym?
A Maryja i Józef? Wprawdzie żyli przeszło 2000 lat temu, ale byli normalnymi ludźmi. Owszem, obdarzeni nadzwyczajną łaską Bożą, ale żyli jak zwykli ludzie. Bóg raczej nie zsyłał Im na co dzień manny z nieba, sami ciężko pracowali. Świętego Józefa przy pracy można jeszcze sobie wyobrazić, są nawet takie obrazki. Czy jednak myśl o Matce Boskiej gotującej obiad czy robiącej pranie nie wydaje się nieomal bluźnierstwem? A przecież łaska Boża nie polegała na tym, że “stoliczek sam się nakrywał”, a  Anioły zamiatały podłogę.
Czy taki sielankowo wyidealizowany obraz nazaretańskiej codzienności nie jest jednak zafałszowany? I w efekcie – jakoś mało się z nim identyfikujemy – przecież nasza realna rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. A przecież sami też doświadczamy Bożej łaski, także w tej zwykłej, banalnej codzienności. Tylko czy potrafimy ja dostrzec?

 


II niedziela Adwentu

Ewangelia na niedzielę 8 grudnia 2019

Zwiastowanie narodzenia Jezusa
W szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężczyźnie imieniem Józef, z rodu Dawida. Dziewicy było na imie Maryja. Anioł przyszedł do Niej i powiedział: “Raduj się, łaski pełna, Pan z Tobą”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co znaczy to pozdrowienie. Wtedy anioł powiedział do Niej: ‘Nie bój się, Maryjo, bo Bóg Cię obdarzył łaską. Oto poczniesz i porodzisz syna, i nadasz Mu imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca Dawida. Będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a Jego królestwo nie będzie miało końca”. Wtedy Maryja zapytała anioła: “Jak sie to stanie, skoro nie znam pożycia małżeńskiego?”. Anioł Jej odpowiedział: “Duch Święty zstąpi na Ciebie i osłoni Cię moc Najwyższego; dlatego Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. Oto Twoja krewna Elżbieta pomimo starości poczęła syna i jest już w szóstym miesiącu, chociaż uważa się ją za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. A Maryja tak odpowiedziała: Jestem służebnicą Pańską, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 1, 26 -38

Dla Boga nie ma nic niemożliwego – człowiek wierzący to wie, przynajmniej teoretycznie. Trudno jednak jakoś sobie wyobrazić, ze w nocy stanie przed nami anioł i przekaże nam jakieś polecenie od Boga. Pierwsze myśli byłyby raczej w stylu jestem w  ukrytej kamerze, może to UFO itp. Próba opowiedzenia tego innym wywołaby natomiast jedynie troskę o nasze zdrowie psychiczne.
Kiedyś usłyszałam od pewnego kapłana, że Bóg do nas mówi, ale nie my nie zawsze chcemy/potrafimy/umiemy odczytać Jego przesłanie. Tak zresztą jest chyba wygodniej i łatwiej, przynajmniej w perspektywie tu i teraz.
A jak w ogóle reagujemy, gdy Bóg stawia przed nami zadania? Tak na co dzień, w mało spektakularny sposób? Gdy po prostu staje przed nami potrzebujący naszej pomocy człowiek? Odwracamy głowę, udając, że nic nie widzimy? Szukamy wymówki? A może udaje nam się poddać woli Boskiej i zrobić to, co powinniśmy?

 

 

 

 

Ukrzyżowanie Jezusa

Ewangelia na niedzielę 24 listopada 2019

Ukrzyżowanie Jezusa
A lud stał i przyglądał się. Przełożeni zaś drwili sobie z Niego: “Innych wybawiał, niech uratuje samego siebie. jeśli On jest tym wybranym, Chrystusem Boga”. Także żołnierze szydzili z Niego. Podchodzili, podawali Mu ocet i mówili: “Jeśli jesteś królem Żydów, wybaw samego siebie”. Był też nad Nim napis “To jest król Żydów”.
Jeden z powieszonych na krzyżu złoczyńców bluźnił Mu mówiąc: “Czy Ty nie jesteś Chrystusem ? Wybaw siebie i nas !”. Drugi natomiast, upominając go, powiedział: “Ty nawet Boga sie nie boisz, chociaż ponosisz tę samą karę ? My przecież sprawiedliwie zostaliśmy ukarani. Zasłużyliśmy na to. Ale On nic złego nie zrobił”. I dodał: “Jezu, wspomnij o mnie, gdy wejdziesz do swego królestwa”. Odpowiedział mu: “Zapewniam Cię: dziś ze Mną będziesz w raju”.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 23, 35 – 43

Ostatnia niedziela roku kościelnego to uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Tak naprawdę – to jakoś mało czuję sens takiego święta. Czy Bóg potrzebuje ludzkich godności i tytułów? Mam wątpliwości.
Dwa tysiące lat temu ludzie obrażali i wyszydzali przybitego do krzyża Jezusa – w niczym nie wpłynęło to na Jego “boskość”. Tak samo jak nazwanie Go Królem Wszechświata – w niczym jej nie podnosi. Świętujemy oczywistość i pewnie nie ma w tym nic w tym złego. Takich określeń znajdujemy wiele chociażby w litaniach. Próbujemy opisać Boga atrybutami władzy bardzo ziemskimi i ludzkimi. Ustawić Absolut na najwyższym szczeblu znanej nam hierarchii wartości.
Jednocześnie jednak – łatwo popaść tu w przesadę. Czemu ma służyć pomysł intronizacji Chrystusa na Króla Polski? Zatwierdzenie tego przez parlament? Królestwo Chrystusa nie jest z tego świata. Jaki sens ma zrównywanie Go z Cezarem? Czy konający na krzyżu Chrystus nie dał “dobremu łotrowi” tego, czego największy nawet władca w historii ludzkości nie byłby w stanie dać? W ludzkich kategoriach był na dnie, najmniejszy z wszystkich ludzi.
A 3 dni później zmartwychwstał…

 

 

 

Zapowiedź dotycząca przyszłości

Ewangelia na niedzielę 17 listopada 2019

Zapowiedź dotycząca przyszłości
5
Kiedy niektórzy mówili o świątyni, ze jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami. On powiedział: 6“Nastaną dni, kiedy z tego wszystkiego, czemu się przyglądacie, nie pozostanie kamień na kamieniu. Wszystko legnie w gruzach”. 7Zapytali Go: “Nauczycielu, kiedy to się stanie i jaki będzie znak, że już nadchodzi?”. 8On zaś odpowiedział: “Uważajcie, abyście nie zostali wprowadzeni w błąd! Pojawi się bowiem wielu takich, którzy w moje imię będą mówić ‘Ja jestem’ oraz ‘Nadchodzi czas’. Nie idźcie za nimi. 9A kiedy usłyszycie o wojnach i rozruchach, nie trwóżcie się. To bowiem musi się najpierw wydarzyć, ale jeszcze nie zaraz będzie koniec.”. 10I mówił do nich: “Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. 11Będą też wielkie trzęsienia ziemi, a w różnych miejscach klęski głodu i zarazy. Pojawią się straszne zjawiska i znaki wielkie na niebie. 12Ale zanim to wszystko się stanie, wystąpią przeciwko wam i będą was prześladować, wydając synagogom i wtrącając do więzień. Ze względu na moje imię poprowadzą was przed królów i namiestników. 13Będzie to dla was okazja do dawania świadectwa. 14Weźcie to sobie do serca, by nie przygotowywać wcześniej obrony. 15Ja wam dam wymowę i mądrość, której nie będzie mógł się oprzeć ani przeciwstawić żaden wasz przeciwnik. 16Będą was wydawać nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele. 17A niektórych z was zabiją. Będziecie znienawidzeni przez wszystkich z powodu mojego imienia. 18Ale nie zginie nawet włos z waszej głowy. 19Dzięki swej wytrwałości zyskacie wasze życie”.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 21, 5 – 19

Przerażająca i ponura wizja. Proroctwo, którego ślady można zobaczyć wiele razy na kartach historii ostatnich 2000 lat. Współczesne czasy również nie są ani spokojne ani bezpieczne. Ja nie potrafię już wymienić krajów, w których właśnie toczy się wojna. Na myśl przychodzi mi Syria i Ukraina, ale takich miejsc na mapie jest chyba więcej, choć generalnie mało się o tym słyszy. Przyzwyczailiśmy się i zobojętnieliśmy? Czy też działa zasada “niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”?
Czy teraz, na końcówce drugiej dekady XXI wieku możemy powiedzieć, że koniec świata jest bardzo bliski? Nie wiem i tak naprawdę – wcale nie chcę wiedzieć. Po co? Co to zmieni? Tym bardziej, że z naszego subiektywnego punktu widzenia nasza własna śmierć jest w pewien sposób końcem świata. Czy łatwiej byłoby umierać, gdyby wraz ze mną ginął cały świat? Nie sądzę. Oznacza więc to, że czekając na nasz własny koniec świata – o którym wiemy na pewno, że nastąpi (może dziś, może za miesiąc lub za kilkadziesiąt lat) – powinniśmy darowany nam czas wykorzystać jak najlepiej. Dla siebie i dla innych. Wierzyć i ufać Bogu, że gdy będziemy Mu wierni – “włos nam z głowy nie spadnie” – nawet jeśli stracimy nasze ziemskie życie. A śmierć przyjdzie i tak do każdego – również do innowierców czy niewierzących, dobrych i złych, biednych i bogatych. Warto jest mieć nadzieję, ze po przejściu na tamtą stronę – czeka nas coś dobrego ….

 

 

 

 

O zmartwychwstaniu

Ewangelia na niedzielę 10 listopada 2019

O zmartwychwstaniu
Wtedy przyszli niektórzy z saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zapytali Go:”Nauczycielu, Mojżesz tak nam napisał: Jeśli ktoś żonaty umrze bezdzietnie, to jego brat niech poślubi wdowę i da potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy ożenił się i umarł bezdzietnie. Potem drugi i trzeci ożenił się z wdową. I podobnie następni, aż do siódmego. Lecz nie pozostawili po sobie potomstwa i pomarli. Po nich umarła i ta kobieta. Gdy nastąpi zmartwychwstanie, którego z nich będzie żoną? Siedmiu bowiem miało ją za żonę”. Jezus im odpowiedział: “Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy zostają uznani za godnych osiągnięcia wieczności i powstania z martwych, ani się nie żenią, ani za mąż nawet nie wychodzą. Gdy już nie mogą umrzeć, są bowiem równi aniołom i jako uczestnicy zmartwychwstania są synami Bożymi. O tym zaś, że umarli zmartwychwstają, zaznaczył także Mojżesz w opowiadaniu o krzewie. Nazywa tam Pana Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Przecież Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych. Wszyscy bowiem dla Niego żyją”.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 20, 27 – 38

Mój nieżyjący od kilku lat wujek opowiadał mi kiedyś o swoim doświadczeniu odczucia śmierci klinicznej. Był już wówczas bardzo schorowany – niewidomy, bez nóg. Będąc w stanie zapaści, unosił się w powietrzu, widział i miał obie nogi. Patrzył z góry na reanimujących go lekarzy. Wówczas go odratowano, przeżył jeszcze kilka kolejnych lat.
Każdy pewnie słyszał o takich lub podobnych przypadkach. Powstała nawet książka “Życie po życiu”, nakręcono wiele filmów relacjonujących wyznania ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną. Czy jest to jakieś swoiste uchylenie kotary do tego, co po tamtej stronie? Mam wrażenie, że podobnie jak saduceusze próbujemy wyobrazić sobie to, czego po ludzku nie potrafimy po prostu zrozumieć. Rzeczywistość po tamtej stronie wygląda pewnie zupełnie inaczej i nawet zmartwychwstanie ciał wcale nie musi oznaczać tego tak dosłownie, jak nam się wydaje.
Tak naprawdę jednak – czy ma to znaczenie?

 

 

 

 

Jezus i Zacheusz

Ewangelia na niedzielę 3 listopada 2019

Jezus i Zacheusz
1Potem przybył do Jerycha i przechodził przez miasto. 2A pewien bogaty człowiek, imieniem Zacheusz, który był przełożonym celników, 3chciał zobaczyć Jezusa, kto to jest. Nie mógł jednak z powodu tłumu, gdyż był małego wzrostu. 4Pobiegł więc naprzód i wszedł na sykomorę, żeby Go zobaczyć, gdyż miał tamtędy przechodzić. 5A gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i powiedział do niego: “Zacheuszu, zejdź! Pospiesz się, bo dziś muszę zatrzymać się w twoim domu”. 6Zszedł więc szybko i przyjął Go z radością. 7A wszyscy widząc to, szemrali.: “Poszedł w gościnę do grzesznika”. 8Zacheusz zaś stanął i powiedział do Pana: “Panie, połowę mojego majątku daję ubogim, a jeśli na kimś coś wymusiłem, oddaję poczwórnie”. 9Wtedy Jezus powiedział do niego: “Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i ten człowiek jest synem Abrahama. 10Syn Człowieczy przyszedł przecież szukać i zbawić to co zginęło”.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 19, 1 – 10

Czasem trudno jest zrozumieć i pogodzić się z tym, że my się staramy, wypełniamy Boże przykazania, żyjemy przykładnie, a Bóg obdarza łaską kogoś, kto naszym zdaniem wcale na to nie zasługuje. Zacheusz był celnikiem czyli przedstawicielem okupacyjnej, krzywdzącej ludzi władzy rzymskiej. Symbol porównywalny z współpracującymi z Niemcami kolaborantami w czasie II wojny światowej. Jezus właśnie takiego człowieka zauważa i udaje się do niego w gościnę. Nic więc dziwnego, że otaczający Jezusa Żydzi szemrali – celnikami się pogardzało, a nie bratało z nimi.
Nie jest łatwo iść pod prąd i wyciągnąć rękę do kogoś powszechnie uznanego za złego, straconego dla społeczeństwa, odtrąconego. Jezus nie zawiódł się na Zacheuszu – nawrócił się. W naszej codzienności pewnie nie jest to tak oczywiste i proste. Często niestety się zdarza, że nasza wyciągnięta ręka zawisa w próżni lub zostajemy po prostu oszukani. Czy więc powinniśmy się poddać i zrezygnować? Czasem ciężko po raz kolejny uwierzyć, ale przecież my sami też z tego korzystamy. Idziemy do spowiedzi, upadamy i znowu prosimy Boga o przebaczenie. Ile razy już to robiliśmy? Warto wierzyć jednak, że mimo tego – powolutku stajemy się coraz lepsi. Bóg każdemu daje szansę i nie nam decydować o tym, dlaczego ktoś na nią nie zasługuje.

 

 

 

 

Przypowieść o faryzeuszu i celniku

Ewangelia na niedzielę 27  października 2019

Przypowieść o faryzeuszu i celniku
9Tym natomiast, którzy byli przekonani o swej sprawiedliwości, a innymi gardzili, powiedział taką przypowieść: 10“Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić: jeden był faryzeuszem, a drugi celnikiem. 11Faryzeusz skupiony na sobie tak się modlił: ‘Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak ten celnik. 12Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam’ . 13Celnik natomiast stał z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, ale bił się w piersi, mówiąc: ‘Boże, bądź miłosierny dla mnie, grzesznego’. 14Mówię wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Bo każdy kto się wywyższa, będzie poniżony; a kto się uniża, będzie wywyższony”.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 18, 9 – 14

Dzisiejszą perykopę z pewnością powinni przemyśleć wszyscy. Im bardziej ktoś uważa, że jego to nie dotyczy – tym bardziej przypomina faryzeusza, który przecież też uważał się za człowieka bardzo bogobojnego. Ja też mam z tym problem. Doskonale potrafię wskazać kto np. z osób publicznych mimo głośnych deklaracji – wcale nie jest dobrym katolikiem, kto w ogóle nie rozumie przesłania chrześcijaństwa itp.itd. Każdą z takich opinii doskonale potrafię także uzasadnić i podać przykłady. Od razu czuję się lepiej – w myśl zasady “dzięki Ci, Boże, że nie jestem oszołomem”. Pewnie, wcale nie ma czym się chwalić, ale czy warto udawać, że jest się lepszym niż w rzeczywistości?
Jak się tego pozbyć? Ja staram się, ale efekty mam niestety mizerne. Podobno w znajomości naszych błędów tkwi nasza siłą, więc wszystko przede mną ….

 

 

 

 

Przypowieść o sędzi i wdowie

Ewangelia na niedzielę 20 października 2019

Przypowieść o sędzi i wdowie
1Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie zniechęcać się: 2“W pewnym mieście był sędzia, który nie bał się Boga i nie szanował ludzi. 3W tym mieście mieszkała tez wdowa, która stale przychodziła do niego z prośbą: ‘Obroń mnie przed moim przeciwnikiem’ . 4Przez pewien czas nie chciał, ale potem pomyślał sobie: ‘Chociaż Boga się nie boję ani nie szanuję ludzi, 5to uczynię zadość sprawiedliwości, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa. Niech w końcu przestanie przychodzić i mnie zadręczać’.”
6Pan powiedział: “Posłuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia! 7Bóg natomiast, czy nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy wołają do Niego dniem i nocą? Czyż będzie zwlekał w ich sprawie? 8Mówię wam, że szybko czyni zadość sprawiedliwości. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 18, 1 – 8

Wdowa z przypowieści nieomal zadręczała sędziego swoimi prośbami i w końcu została wysłuchana. Czy to ma być wskazówka dla nas? Im bardziej będziemy marudni w modlitwie, tym większe szanse na to, że Bóg nas wysłucha? Wydaje mi się, że Jezus wyprowadza nas z błędu, akcentując właśnie różnicę. Jeżeli nawet ten sędzia dla świętego spokoju spełnił prośby, czy tym bardziej kochający Bóg nas nie wysłucha? Może największe znaczenie ma tu wytrwałość w naszej modlitwie? I to może niekoniecznie w nieustannym odmawianiu pacierza, ale bardziej w zawierzeniu Bogu.
Pamiętajmy jednak, że to nie złota rybka, nie da się pomyśleć, czego potrzebujemy i w wyniku krótszej lub dłuższej modlitwy, czekać na spełnienie naszego życzenia…
Kiedyś przeczytałam takie stwierdzenie, że Bóg przychodzi z pomocą zawsze o 5 minut za późno. I zawsze zdąża….
Coś w tym jest, prawda?