Alegoria o winorośli

Ewangelia na niedzielę 2 maja 2021

Alegoria o winorośli
1
Ja jestem prawdziwym krzewem winorośli, mój Ojciec zaś jest hodowca winnej latorośli. 2Każda gałązka, która nie owocuje we Mnie, odcina. Tę zaś, która rodzi owoce, oczyszcza, aby dawała ich jeszcze więcej. 3Wy już jesteście oczyszczeni dzięki nauce, którą wam przekazałem. 4Trwajcie we Mnie tak, jak Ja w was. Podobnie jak winna gałązka nie może zaowocować sama z siebie, gdy nie trwa w krzewie, tak i wy, jeśli nie będziecie trwać we Mnie. 5Ja jestem krzewem winorośli, a wy gałązkami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi obfity owoc, gdyż beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6Jeśli ktoś nie trwa we Mnie, będzie odrzucony jak gałązki i uschnie. Zbiera się je, wrzuca w ogień i spala. 7Jeśli będziecie trwać we Mnie i jeśli moja nauka będzie trwać w was, proście, a spełni się wszystko, cokolwiek tylko pragniecie. 8Przez to bowiem doznał chwały mój Ojciec, że przynosicie obfity owoc i jesteście moimi uczniami.      

 Ewangelia wg Św. Jana, 15, 1-8

Nie znam się na uprawie winorośli – nie będę więc rozwijać słuszności odrzucania gałązek winorośli z ogrodniczego punktu widzenia. Dzisiejsza Ewangelia przywołuje mi jednak na myśl tak modne ostatnie powiedzenie: “Bóg tak, Kościół nie”.  Czy przyjmując alegorię winorośli – jesteśmy w stanie ocenić – jaką rolę spełnia Kościół w naszym życiu? Czy jest krzewem czy gałązką? A my sami? Dlaczego tak często nie zgadzamy się z działaniami Kościoła i szukając Boga – nie znajdujemy Go tam, gdzie być powinien? Komu potrzebny jest powrót do źródeł Ewangelii?
Kościół to ludzie. W ciągu 2000 lat swojego istnienia popełniał wiele błędów. Takie błędy popełnia także dziś.  I jest to po ludzku zrozumiałe.  Niezmienna Ewangelia ulega ciągłym zmianom interpretacyjnym. Te same słowa odczytywane są zupełnie inaczej przez różnych ludzi. Podobnie Dekalog. Czy można być jednocześnie za ochroną życia poczętego i zwolennikiem kary śmierci? Piąte przykazanie jest jednoznaczne: nie zabijaj. Nie ma tam żadnych gwiazdek, przypisów odwołujących się do wyjątków ….
Kościół powinien być jednoznaczny w swoim nauczaniu. Wydaje mi się jednak, ze głównym problemem jakiego nie dostrzegają hierarchowie jest kwestia utraty autorytetu. Współczesność niesie z sobą wiele wyzwań i możliwości, którym trzeba po prostu stawić czoło. Czasy, w którym powiedzenie “ksiądz tak powiedział” jako ostatecznie kończące dyskusję minęły bezpowrotnie. Prawdziwego autorytetu nie da się narzucić, zadekretować – trzeba go zdobywać na co dzień, własnym przykładem także. Zamiatanie przykrych, wstydliwych spraw pod dywan z pewnością temu nie służy. I coraz bardziej oddala nas wszystkich od życia Kościoła (który przecież tworzymy my wszyscy, nie tylko duchowieństwo). Raz w tygodniu msza święta,  a przez całą resztę tygodnia żyjemy po swojemu, zapominając o tym, co słyszeliśmy w kościele? Czy Ewangelii nie powinniśmy głosić każdego dnia, w każdym miejscu? Nie tylko słowami, ale naszym życiem?


Oczyszczenie świątyni ze sprzedawców

Ewangelia na niedzielę 7 marca 2021

Oczyszczenie świątyni ze sprzedawców
13
Zbliżało się żydowskie święto Paschy i Jezus udał się do Jerozolimy. 14Na dziedzińcu świątyni napotkał sprzedawców wołów, owiec i gołębi oraz tych, którzy prowadzili wymianę pieniędzy. 15Wówczas splótł bicz ze sznurów i przepędził wszystkich z terenu świątyni, również owce i woły. Rozrzucił pieniądze tych, którzy je wymieniali, a ich stoły powywracał. 16Sprzedawcom gołębi zaś nakazał: “Zabierzcie stąd to wszystko i nie róbcie targowiska z domu mego Ojca!”. 17Uczniowie przypomnieli sobie tekst Pisma: Gorliwość o Twój dom pochłania Mnie. 18Żydzi natomiast zwrócili się do Niego z pytaniem: “Jakim znakiem wskażesz nam, ze masz prawo to czynić?”. 19Na to Jezus odpowiedział: “Zburzcie tę świątynię, a Ja w ciągu trzech dni ją wzniosę”. 20Żydzi odrzekli: “Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty chcesz ją wznieść w ciągu trzech dni?”. 21On jednak mówił o świątyni swego ciała. 22Kiedy więc powstał z martwych, uczniowie przypomnieli sobie, ze właśnie to powiedział i uwierzyli Pismu oraz słowom Jezusa.

Znajomość ludzkiego wnętrza
23
Podczas pobytu Jezusa w Jerozolimie na święcie Paschy wielu ludzi uwierzyło w imię Jego, ponieważ widzieli znaki, które czynił. Jezus jednak nie odsłaniał się przed nimi, bo znał wszystkich. Nie potrzebował także, aby ktoś dawał Mu świadectwo o człowieku, ponieważ sam wiedział, co się w nim kryje.

Ewangelia wg Św. Jana 2, 13-25

Cóż, jak widać – komercja nie jest zjawiskiem znanym tylko z naszych czasów – ma długie tradycje. Chociaż chwilami mam wrażenie, że powoli przesuwają się nam priorytety i komercja staje się ważniejsza niż to, wokół czego wyrosła. Za miesiąc Wielkanoc, w sklepach  już pełno czekoladowych zajączków, baranków, jajeczek. Nie ma sensu z tym walczyć, tym bardziej, że tak naprawdę to nic złego. Pod warunkiem, że pamiętamy o tym, że to tylko dodatek i otoczka, a nie sens i cel. Wielkanoc to nie święto jajeczka i zajączka, ale pamiątka Zmartwychwstania, największej Tajemnicy chrześcijaństwa.


Skrzywdzeni w Kościele

Pierwszy piątek Wielkiego Postu to ustanowiony kilka lat temu przez polski Episkopat dzień dzień modlitwy i postu za grzechy wykorzystywania seksualnego osób małoletnich. W tym roku wypada właśnie dziś – 19 lutego 2021r.
Niestety, mam wrażenie, że to tylko taka cieniutka zasłona dymna i udawanie, że coś się robi. Nasi hierarchowie zdecydowanie nie radzą sobie z  problemem pedofilii w Kościele. Głośna od kilku dni sprawa ks.Dymera po raz kolejny tylko to potwierdza, a przecież takich spraw było wiele. Sama o tym pisałam już kilkakrotnie:
Problem pedofilii w Kościele

I ciągle jesteśmy w punkcie wyjścia, nic się nie dzieje. Kościół to ciągle oblężona twierdza, gdzie wszelkie zło jest ukrywane, przemilczane, a nie potępiane. I gdzie zupełnie nie wyciąga się wniosków z doświadczeń innych krajów. O “stawaniu w prawdzie” już nawet nie warto wspominać… A to już nie działa tak, że wraz ze śmiercią krzywdzącego dzieci kapłana, problem znika. Co z odpowiedzialnością tych, którzy go chronili, ukrywali, przenosili z parafii na parafię?

Jestem katoliczką i czuję się członkiem tej Wspólnoty. Boli mnie, że obecnie to wręcz wstyd się do tego przyznawać, choć rozumiem skąd pojawia się taki ostracyzm. Co można z tym zrobić, jak oczyścić Kościół? Nie wierzę już w to, że nasi hierarchowie są do tego zdolni, tu potrzebne są ruchy oddolne. Jest przecież tak wielu wspaniałych kapłanów, którzy próbują zabierać głos i mówić wprost, że zło trzeba nazwać po imieniu, a nie przeczekiwać. Jest też wielka rzesza kapłanów, którzy nie chcąc się wychylać, siedzą cicho w swoich parafiach. Przede wszystkim jednak w Kościele są Wierni i to my powinniśmy głośno opowiadać się za skrzywdzonymi. To też nasze świadectwo wiary.


Upadek autorytetów

Nad Kościołem katolickim w Polsce gromadzą się ostatnio bardzo ciemne chmury. Na jaw wychodzą brzydkie fakty związane z ludźmi Kościoła i to tymi na szczytach hierarchii. Pamiętając to, jak wyglądało to w innych krajach Europy czy świata perspektywy są fatalne. Pierwsze klocki domina już się przewróciły i obawiam się, że nic już tego nie zatrzyma.
Co ciekawe – to w ostatnich dniach nie dowiedzieliśmy się właściwie niczego, co już wcześniej nie krążyłoby w formie plotek, pogłosek czy nawet głośnych choć mało skutecznych oskarżeń. Już wcześniej były przecież filmy braci Sekielskich:

Tylko nie mów nikomu

Zabawa w chowanego

W przestrzeni publicznej pojawiały się też oskarżenia wobec ks.Jankowskiego. I w zasadzie nie wywołały żadnych poważniejszych skutków. Przede wszystkim jednak wyraźnie pokazało to, że hierarchowie naszego Kościoła chcą przeczekać, przemilczeć i w efekcie zignorować problem. Nie chcą czy nie potrafią wyciągnąć wniosków z doświadczeń w innych krajach? A mówiąc wprost – stanąć w prawdzie? Nawet bez reakcji Watykanu? Czy w ten sposób zgorszenie nie jest jeszcze gorsze i jeszcze bardziej nie uderza w Kościół? Biskup Janiak jako pierwszy został odsunięty. Kilka dni temu pozbawiono wszystkich godności abpa Gulbinowicza – choć w tym przypadku zdaje się, że jego bardzo zaawansowany wiek i stan zdrowia nie dają pewności, że jest w stanie to zrozumieć. Kto następny? Może emerytowany od kilku miesięcy abp Głódź?

A co będzie dalej z abpem Dziwiszem? Ostatnio jest w świetle reflektorów i na pewno nie jest to dla niego korzystne. Najpierw fatalny wywiad z Piotrem Kraśko:

Wywiad z kardynałem Dziwiszem

Kilka dni później reportaż Marcina Gutowskiego

Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza

No i w opublikowany przez Watykan raport na temat kardynała McCarricka, w którym też często pada nazwisko Dziwisz. Kiepsko to wszystko wygląda, niestety. A sam kardynał też brzmi mało przekonująco. Ucieczka przed trudnymi pytaniami, nic nie wiem, nie pamiętam, a przede wszystkim – chowanie się za świętością Jana Pawła II. Cóż…

Czy to wszystko to początek huraganu w KK w Polsce? Obawiam się, że niestety tak. Na naszych oczach potwierdza się kompletny upadek autorytetów, a hierarchowie tracą rząd dusz. Coraz więcej dzieci i młodzieży przestaje uczestniczyć w lekcjach religii, w mediach społecznościowych rekordy popularności zdobywają strony informujące o tym, w jaki sposób dokonać apostazji. Przyznanie się na FB czy TT do tego, że jest się człowiekiem wierzącym w najlepszym wypadku kończy się stwierdzeniem, że Bóg jest wszędzie, a pozostawanie w Kościele to współuczestnictwo w mafii pedofilskiej. Jaki będzie tego efekt? Puste kościoły?
Nie, nie mam zamiaru występować z Kościoła. Wiem, że Bóg jest wszędzie, ale sakramenty są dla mnie ważne. Jestem członkiem tej Wspólnoty i bardzo mnie boli to, co się dzieje. Od dawna bliskie jest mi znane z Niemiec “Wir sind die Kirche” – my jesteśmy Kościołem. Pewnie dlatego też jakoś słowa hierarchów mało do mnie trafiają. Za to cenię tych kapłanów, którzy naprawdę czują swoje powołanie, nie mają oporów w nazwaniu zła złem. Niestety, opcja ukrywania ciemnych stron i przenoszenia z parafii na parafię księży-pedofili ciągle jeszcze jest górą.
Co my, świeccy możemy z tym zrobić?


 

 

Strajk kobiet

Od kilku dni przez cały kraj przetacza się fala protestów. Wprawdzie impulsem do wyjścia ludzi na ulice był czwartkowy wyrok TK, ale w tej chwili wydaje mi się, że chodzi o coś więcej.
Jestem katoliczką, więc siłą rzeczy patrzę na problem aborcji z punktu widzenia wiary.  I gdybym musiała stanąć przed wyborem usunąć czy urodzić chore dziecko, decydowałoby moje sumienie. Tym bardziej, że to ja ponosiłabym pełne konsekwencje takiego wyboru. Nie chcę się wymądrzać, że nigdy, że na pewno – tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono, a ja na szczęście nigdy nie musiałam stawać przed takim dylematem.

Trudno jest zmusić kobietę do niechcianej ciąży – możliwości jej usunięcia jest wiele, a legalne aborcje są ściśle uwarunkowane do konkretnych przypadków. Jest to tylko czubek góry lodowej, już mniej oficjalnie, ale turystyka aborcyjna ma się całkiem dobrze, ogłoszeń typu “AAA – miesiączkę wywołuję skutecznie…” też nie brakuje. Teraz po prostu te ostatnie metody się rozszerzą, to tylko kwestia pieniędzy.  Ciekawe, jak tu wyglądają statystyki? Nie miejmy złudzeń – wiele kobiet z nich korzystających to również katoliczki. Wybrały tak, nie inaczej, to ich wybór. Podejrzewam, że w przeważającej większości były to bardzo trudne decyzje, mające wpływ na całe życie.

Tak naprawdę jednak to w  tej chwili chyba już nie chodzi tylko o aborcję, spadek ilości legalnych aborcji z 1100 na kilkaset rocznie nie spowodowałby masowych protestów w całym kraju. Ten wyrok TK był tylko zapalnikiem, a chyba bardziej chodzi tu o miejsce Kościoła w naszym życiu. Każdy człowiek ma prawo do własnej wiary i własnych poglądów, tak samo katolik jak i ateista. Mam jednak wrażenie, że ostatnio za bardzo do głosu doszli ludzie, którzy są “świętsi od papieża” i próbują własne poglądy i wiarę narzucić wszystkim. Wypowiedzi niektórych członków rządu mogą być naprawdę przerażające, w dodatku jaka jest rzeczywistość wszyscy widzą. Sojusz tronu z ołtarzem kwitnie. Z wielką szkodą dla Kościoła. Zdecydowanie mam wrażenie, że nasi hierarchowie idą drogą na skróty, dogadując się z władzą i wprowadzając zasady wiary przepisami prawa. Tak jest pewnie szybciej i łatwiej, ale dotyka wszystkich, nie tylko katolików, przede wszystkim jednak świadczy o wielkiej słabości misji ewangelizacyjnej.
Trudno więc się dziwić, że protesty są skierowane również w kierunku Kościoła. Oczywiście nie podoba mi się zakłócanie nabożeństw czy sprayowanie po murach kościołów. Na pewno jednak nie chciałabym się także natknąć przed wejściem do kościoła na jakąś bojówkę narodowców, którzy będą decydować czy mogę wejść czy nie. To odstrasza, kościoły powinny być otwarte dla wszystkich.
Jaki będzie tego efekt? Nie miejmy złudzeń – jeszcze bardziej opustoszałe kościoły, coraz mniej dzieci na religii i znaczne przyspieszenie laicyzacji społeczeństwa.  A najpóźniej za kilka lat – całkowita liberalizacja prawa do aborcji.

Czy to na pewno dobra droga? Wahadło właśnie ruszyło w drugą stronę….

 


 

 

Wywiad z kardynałem Dziwiszem

Wczorajszy wywiad Piotra Kraśko z kardynałem Dziwiszem:

O pedofilii w Kościele i pontyfikacie JPII

Oglądałam i słuchałam. Z wielkim zażenowaniem, niestety. Trudno słuchało się wypowiedzi hierarchy, który nic  nie widział, nie słyszał i nie pamięta. Szkoda, że kolejny już raz nie wykorzystano okazji do tego, aby po prostu stanąć po stronie skrzywdzonych w Kościele…

Gdy byłam dzieckiem każdy kapłan wydawał mi się miniaturką Pana Boga, dopiero później zrozumiałam, że to też ludzie i to wcale nie doskonali. Gdybym jednak jako dziecko natknęła się na księdza pedofila, pewnie swoim zaufaniem i wiarą łatwo mogłabym się stać ofiarą. Na szczęście w mojej parafii nie było takich przypadków, nie kojarzę nawet jakichś plotek, szeptów itp. pogłosek ostrzegających przed którymś z kapłanów. I nawet nie wyobrażam sobie co mogę czuć ci, którzy takiego szczęścia nie mieli. I w dodatku teraz są odrzucani przez Kościół.
Kościół katolicki w Polsce nie chce/nie potrafi wyciągnąć wniosków z tego, co stało się w innym krajach po ujawnieniu skandali pedofilskich. Dlaczego? Czemu ma to służyć? Bo jak się skończy to wiadomo….

Zawsze była mi bliska idea, że Kościół to nie tylko duchowieństwo, ale również wszyscy wierni. Co możemy zrobić, żeby go oczyścić i uzdrowić, dopuścić do głosu tych kapłanów, którzy idąc za swoim powołaniem nie boją się prawdy? Pustych świątyń nie uda się ponownie zapełnić i przecież nie o to chodzi. Wprawdzie coraz mniej, ale jednak jest wielu tych, którzy wierząc w Boga, nie chcą rezygnować z udziału w mszy św., Sakramentów itd.

Dziś o 19:25 w TVN24 będzie wywiad Piotra Kraśki z ks.Isakowiczem-Zalewskim. Będę oglądać.


 

 

 

 

Intencje papieskie na październik 2020

Intencja ewangelizacyjna: Misja świeckich w Kościele
Módlmy się, aby wierni świeccy, a szczególnie kobiety, na mocy chrztu w większym stopniu byli włączani w podejmowanie odpowiedzialności za Kościół.

 


 

Upomnienie braterskie

Ewangelia na niedzielę 6 września 2020

Upomnienie braterskie
15
Jeżeli twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. 16Jeśli cię nie posłucha, weź ze sobą jeszcze jedną lub dwie osoby, niech cała sprawa rozstrzygnie się w oparciu o dwóch lub trzech świadków. 17Jeżeli ich także nie posłucha, powiedz o tym Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie posłucha, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik.

18Zapewniam was: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a cokolwiek rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.
19Zapewniam was jeszcze: Jeżeli dwaj spośród was zgodnie o coś poproszą, otrzymają wszystko od mojego Ojca, który jest w niebie. 20Gdyż tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię, jestem pośród nich. .

Ewangelia wg Św. Mateusza 18 , 15-20

Upominanie innych wcale nie jest taka łatwą sprawą. I jakoś nie sądzę, żeby kiedyś było to proste. Choć być może kiedyś ludzie bardziej liczyli się ze zdaniem autorytetów? Kościoła?
Dziś raczej trudno sobie to wyobrazić. Współczesna rzeczywistość jakoś mało szanuje swoje autorytety, każdego potrafiąc w taki czy inny sposób opluć. Wcale nie lepiej jest z Kościołem. Niestety. Kościół też przestał być najwyższym autorytetem. W części wynika to po prostu z tego, że takie są czasy. Z drugiej jednak strony – chwilami mam wrażenie, że niektórzy księża i hierarchowie uważają, że szacunek i uznanie należy im się tylko i wyłącznie z racji urzędu i mocą boską jest niezniszczalny. A tak niestety nie jest. Może jednak właśnie z tego wynika chwilami jakby nawet cyniczna chęć ignorowania problemów i zamiatania śmieci pod dywan.
Szkodzi to Kościołowi, którego częścią jesteśmy my także. Może warto spróbować coś zmienić? “Tam gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię – jestem pośród nich” – przecież w Kościele jest wielu kapłanów, dla których duch Ewangelii to nie puste słowa. A “zwykłych” wiernych, którzy są zniesmaczeni skandalami obyczajowymi, uczestnictwem Kościoła w bieżących rozgrywkach politycznych – jeszcze więcej.