IV niedziela Adwentu

Ewangelia na niedzielę 22 grudnia 2019

Jezus prawnym ojcem Jezusa-Zbawiciela
18A oto jak było z narodzeniem Jezusa Chrystusa: matka Jezusa był zaręczona z Józefem. Zanim jednak zamieszkali razem, poczęła z Ducha Świętego. 19Jej mąż Józef był człowiekiem pobożnym. Nie chciał jej zniesławić i dlatego postanowił rozstać się z Nią po kryjomu. 20A gdy tak zdecydował, anioł Pański ukazał mu się we śnie i powiedział: “Józefie, Synu Dawida, nie bój się przyjąć twojej żony Maryi, gdyż to, co się w Niej poczęło, pochodzi z Ducha Świętego. 21Urodzi Ona syna, a ty nadasz Mu imię Jezus, gdyż On uwolni swój lud od grzechów”. 22A wszystko to się stało, aby się spełniło słowo Pana przekazane przez Proroka: 23Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, którego nazwą Emanuel, to znaczy “Bóg jest z nami”. 24Gdy Józef zbudził się, uczynił tak, jak mu nakazał anioł Pański i przyjął swoją żonę.

Ewangelia wg Św. Mateusza, 1, 18-24

Ten fragment Ewangelii to piękny obraz wielkiej pobożności Józefa. Zgodnie z prawem ludzkim powinien oddalić swoją żonę. Kochał ją bardzo, tak zwyczajnie, po ludzku i dlatego chciał to zrobić potajemnie. Boska interwencja spowodowała jednak, że nie zrobił tego. Całkowicie zawierzył Bogu i poddał się Jego woli.
Czy my tak potrafimy? Czy nie próbujemy dyskutować z Panem Bogiem, że chcielibyśmy coś inaczej? Że wprawdzie wiemy, jak powinniśmy postąpić, ale okoliczności, trudna sytuacja…. – cała gama usprawiedliwień zawsze się znajdzie. Dokąd nas to jednak zaprowadzi?
Dla człowieka wierzącego wybór jest prosty – niezależnie od tego, jakie jest prawo ludzkie, ważne jest to,, co mówi Dekalog. Co z tego, że można wziąć rozwód, skoro ślub brałam przed Bogiem?  Jeżeli prawo ludzkie pozwala na zawarcie kolejnego małżeństwa (cywilnego) czy też związku partnerskiego – czy szóste przykazanie stanie się mniej ważne? Czy prawo do aborcji na życzenie znosi “nie zabijaj”?  Czy człowiek wierzący potrzebuje zapisów w kodeksie karnym, żeby postępować zgodnie z Bożymi Przykazaniami? I czy ma prawo narzucać własne przekonania innym? W dzisiejszym, coraz bardziej zlaicyzowanym społeczeństwie problem staje się coraz wyraźniejszy i głośniejszy. I rozwiązaniem nie jest argument siły – to wcale nie załatwia problemu. Co z tego, że w kodeksie pojawi się całkowity zakaz aborcji? Przecież zlikwiduje on tylko te nieliczne, oficjalne przypadki, w żaden sposób nie wpływając na całe podziemie aborcyjne.
Niestety, laicyzacja postępuje i w znacznej mierze jest spowodowana tym, że nasza wiara jest tylko na pokaz, bez świadectwa własnego życia. Przybywa też katolików w najlepszym przypadku określających się jako “wierzący, ale nie praktykujący” – cokolwiek to nie znaczy….
Świadczenie wiary własnym życiem jest najtrudniejsze, ale czy właśnie nie taką drogą powinniśmy iść?

 

 

 

 

Wielki problem Kościoła

W ostatnią sobotę w serwisie YouTube opublikowany został film dokumentalny Tomasza Sekielskiego “Tylko nie mów nikomu”.  Link do filmu jest tu:
Tylko nie mów nikomu
Na chwilę obecną  ma już prawie 7 milionów wyświetleń….
Ja obejrzałam go w sobotni wieczór. Cały, od początku do końca, łącznie z napisami końcowymi o odmowie komentarza hierarchów kościelnych. Jestem wstrząśnięta, choć nie zaskoczona.

Pedofilia jest dla mnie czymś tak wstrętnym i ohydnym, że nie znajduję słów na wyrażenie własnych odczuć. Mnie samej na szczęście to nie dotknęło, nie znam też nikogo, kto miałby takie bolesne doświadczenia, choć nigdy nie wiadomo, czy i kto skrywa jakąś bolesną tajemnicę.
Gdy byłam dzieckiem każdy kapłan był dla mnie takim małym Panem Bogiem, istotą wręcz świętą i pozbawioną słabości. W tym kontekście patrząc, pewnie łatwo dałabym się zmanipulować i wykorzystać. I mam wątpliwości, czy potrafiłabym o tym mówić, nawet po latach. Wolę nawet sobie nie wyobrażać traumy, z jaką przez całe życie zmagają się ofiary pedofilii. Pokazana w filmie Sekielskiego konfrontacja ofiar ze sprawcami, odwiedziny miejsc, w których się to wszystko działo jest naprawdę wstrząsająca. Zapamiętane szczegóły: obrazy, dźwięki, zapachy wyraźnie wskazują jak wielkie i bolesne było to doświadczenie.

Czy i co zmieni się teraz w Kościele? Jestem trochę sceptyczna.  Pierwsze głosy hierarchów są mało optymistyczne. Owszem, prymas Polak przeprasza, ale abp Głódź “nie ogląda byle czego”, a abp Jędraszewski mówi o kłamstwie. Czy naprawdę ciągle uważają, że nic się nie stało? Że tak jak przez lata uda się przemilczeć problem? Wydaje mi się, że na to już za późno. Wstrząs jest zbyt wielki, a efekt może być, podobnie jak w innych krajach, fatalny dla Kościoła.
W tym wszystkim zastanawiam się także jaka jest rola nas wszystkich? Zawsze powtarzam, że Kościół to wspólnota wszystkich wiernych, nie tylko duchowieństwo. Co możemy zrobić dla odnowy moralnej Kościoła? W tak hierarchicznej strukturze pewnie trudno usłyszeć głos zwykłych “owieczek”, ale na pewno nie możemy milczeć i udawać, że wszystko jest w porządku. Nie wiem, czy i jaki ewentualnie jest paragraf kodeksu karnego na ukrywanie pedofilii i przenoszenie uwikłanych w nią kapłanów do innych parafii, ale odpowiedzialność moralna na pewno spoczywa na wielu biskupach. Przykre to, ale takie są fakty. A dobrem Kościoła wcale nie jest obrona oblężonej twierdzy, a po prostu zmierzenie się z okrutną prawdą. I wcale nie jesteśmy sami – jest wielu wspaniałych kapłanów, kilku biskupów, dla których jest to także bardzo bolesne.
Tylko prawda nas wyzwoli…

Spotkanie Zmartwychwstałego z uczniami w Galilei

Ewangelia na niedzielę 5 maja 2019

Spotkanie Zmartwychwstałego z uczniami w Galilei
Potem Jezus ponownie ukazał się uczniom nad Jeziorem Tyberiadzkim. Ukazał się zaś w następujący sposób. Przebywali tam wspólnie Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza i jeszcze dwóch innych Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: “Idę coś złowić” . Rzekli mu: “I my popłyniemy z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, lecz tej nocy nic nie złowili. Gdy nastał poranek, Jezus stanął na brzegu jeziora, lecz uczniowie nie poznali, że to jest Jezus. Jezus zapytał ich: “Dzieci ! Nie macie nic do jedzenia? “. Odpowiedzieli mu: “Nie” . On zaś polecił im: “Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a złowicie”. Zarzucili więc, ale nie mogli jej już wyciągnąć z powodu mnóstwa ryb. Wtedy uczeń, którego Jezus miłował, powiedział do Piotra: “To jest Pan”. Skoro tylko Szymon Piotr usłyszał, że to Pan, nałożył ubranie, bo był rozebrany i rzucił się do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łodzią, ciągnąc sieć wypełniona rybami, ponieważ nie byli daleko od lądu, tylko około dwustu łokci.

Gdy wysiedli na brzeg, zobaczyli rozniecone ognisko, położoną na nim rybę oraz chleb. Jezus poprosił ich: “Przynieście kilka ryb, które teraz złowiliście”. Poszedł więc Szymon Piotr i wyciągnął na ląd sieć wypełnioną stu pięćdziesięciu trzema wielkimi rybami. A chociaż ryb było tak dużo, sieć się nie rozerwała. Jezus zaś im powiedział: “Chodźcie coś zjeść”. Żaden z uczniów nie odważył się zapytać Go: “Kim jesteś ?”, ponieważ wiedzieli, że to Pan. A Jezus podszedł, wziął chleb i podał im, podobnie uczynił z rybą.
To już po raz trzeci Pan objawił się uczniom po swoim zmartwychwstaniu.
Powierzenie Piotrowi zadań pasterskich
Gdy spożyli posiłek, Jezus zapytał Szymona Piotra: “Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie bardziej niż oni ?”. Piotr odparł: “Tak, Panie ! Ty wiesz, że Cię kocham”. Wtedy powiedział do niego: “Paś moje baranki”. Zapytał go powtórnie: “Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie ?”. Odrzekł Mu” “Tak, Panie! Ty wiesz, że Cie kocham”. Powiedział mu: “Paś owce moje”. I zapytał go po raz trzeci: “Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie ?”. Wtedy Piotr się zasmucił, że już trzeci raz go zapytał: “Czy kochasz Mnie ?”. I odpowiedział Mu: “Panie, Ty wiesz wszystko o wszystkim. Ty wiesz, że Cie kocham”. Jezus rzekł do niego: “Paś moje owce. Uroczyście zapewniam cię: Kiedy byłeś młodszy, przepasywałeś się szedłeś, dokąd chciałeś. Kiedy jednak się zestarzejesz, wyciągniesz swoje ręce, a ktoś inny cie przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. Powiedział to, aby wskazać, jaką śmiercią uwielbi Boga. Następnie rzekł do niego: “Pójdź za Mną!”.

Ewangelia wg Św. Jana 20, 19-31

Święty Piotr – prosty rybak, któremu dostał ważne zadanie – zbudować Kościół Chrystusowy. Po 2 tysiącach lat widać, że swoje zadanie wykonał. Kościół trwa. Czy jednak o taki właśnie Kościół chodziło Chrystusowi? Rozrósł się, jest silny, ale czy na pewno o taką siłę chodziło? Są takie karty w dziejach, które trudno nazwać chlubnymi i zgodnymi z Ewangelią. Mam wrażenie, że warto czasem przypomnieć sobie jak to było przed wiekami, sięgnąć do źródeł chrześcijaństwa.
Pierwsi chrześcijanie spotykali się w katakumbach, a za swoją wiarę często płacili życiem. My chodzimy do kościołów, pięknych i bogato ozdobionych, jednak czy nasza wiara stała się przez to głębsza, czy na pewno rozumiemy nauki Jezusa? Tu można już dyskutować,ja mam dużo wątpliwości, także w stosunku do siebie samej. Obawiam się, że za dużo uwagi poświęcamy rytuałom i obrzędom związanym z praktykowaniem wiary niż temu, co one symbolizują. Efekt nie jest zbyt ciekawy – laicyzacja społeczeństwa społeczeństwa postępuje, a nawet nasi duszpasterze większą wagę przywiązują do tego, aby zasady wiary wpisać do prawa państwowego niż do tego, aby nauczać Ewangelii.
Obecnie następcą Św.Piotra jest papież Franciszek. Moim zdaniem – wspaniały kapłan przypominający nam,na czym polega nasza wiara. Prawdziwy duch ożywiający Kościół. Szkoda tylko, że tak wielu członków Kościoła próbuje jakby “przeczekać” ten pontyfikat, zupełnie nie wsłuchując się w to, co mówi.