Niebezpieczeństwo bogactw

Ewangelia na niedzielę 4 sierpnia 2019

Niebezpieczeństwo bogactw
13
Ktoś z tłumu odezwał się do Niego: “Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, aby podzielił się ze mną spadkiem”. 14Lecz On mu odpowiedział: “Człowieku, któż mnie ustanowił sędzią lub rozjemcą nad wami? “. 15Powiedział też do nich: “Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo życie nie polega na gromadzeniu bogactwa ani nie zależy od tego, co się posiada””.
16I opowiedział im przypowieść:
“Pewnemu bogatemu człowiekowi obficie obrodziła ziemia. 17Zastanawiał się: ‘Co mam zrobić, skoro nie mam już gdzie gromadzić plonów ?’. 18 W końcu postanowił: ‘Zrobię tak: zburzę moje spichlerze i zbuduję większe. Tam wszystko zgromadzę: zboże i moje dobra. 19I powiem sobie: Masz wielkie dobra, starcza ci na długie lata; odpoczywaj, jedz, pij i baw się !’. 20Tymczasem Bóg powiedział do niego: ‘Głupcze, tej nocy życie ci będzie odebrane. Komu więc przypadnie to, co przygotowałeś? ‘. 21Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem”.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 12, 13-21

Czy bogacenie się jest grzechem? Wydaje mi się, że nie, ale też chyba nie o to chodzi w tej przypowieści. Problemem, na który zwraca Jezus uwagę jest to, jakie priorytety i bogactwa są istotne dla nas w życiu. Cóż z tego, że uda mi się zgromadzić dobra materialne w życiu doczesnym jeżeli przed Bogiem stanę z pustymi rękoma? A konta bankowego i super wyposażonego mieszkania z sobą nie zabiorę. I nawet jeżeli na cmentarzu będę mieć wspaniały bogaty nagrobek – cóż mi z tego przyjdzie ?
Jest takie polskie przysłowie “indyk myślał o niedzieli, a w sobotę mu łeb ucięli” – czyż nie pasuje do tej przypowieści? I jednocześnie stanowi przestrogę dla nas wszystkich – nie wiedząc kiedy będzie nam odebrane życie – nie możemy odkładać “zbierania dobra” na później. Nie da się żyć w ten sposób, że najpierw się wyszumię, użyję życia, a potem, na starość czy w ciężkiej chorobie – nawrócę się. Tego “potem” może nie być. O tym jakie bogactwo zgromadzimy więc na chwilę naszego spotkania z Bogiem – warto więc zadbać już teraz. Tak samo jak dziś pracując – zbieramy sobie pieniądze na przyszłą emeryturę. I jak inwestujemy nasz czas, miłość i poświęcenie w nasze dzieci, które być może kiedyś, gdy to my będziemy potrzebować opieki – odwdzięczą się nam.
A w ogóle to w życiu wszystko do nas wraca. Lepiej więc dawać dobro niż zło – wróci do nas kiedyś. Warto też pamiętać, że w dzisiejszych czasach wielką wartością jest czas – każdy ma go za mało, ciągle się spieszymy, ciągle jesteśmy w biegu. Mimo wszystko trzeba czasem przystanąć i podzielić się nim z innymi – odwiedzając kogoś chorego, pomagając innym czy po prostu pobyć z kimś. Kiedyś też to do nas wróci.

 

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie

Ewangelia na niedzielę 14 lipca 2019

Miłosierny Samarytanin
10Pewien znawca Prawa wystąpił i zapytał Go podchwytliwie: “Nauczycielu, co powinienem czynić, aby odziedziczyć życie wieczne?”. 26On mu odrzekł: “Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?”. 27On odpowiedział: “Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swym umysłem; a swego bliźniego jak samego siebie“. 27Powiedział mu: “Odpowiedziałeś poprawnie. Czyń tak, a będziesz żył !”. 29On zaś, chcąc siebie usprawiedliwić,, zapytał Jezusa: “A kto jest moim bliźnim ?”. 30Jezus, nawiązując do tego, powiedział: “Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce bandytów. Oni go obrabowali, pobili i zostawiając ledwie żywego, odeszli. 31Przypadkiem schodził ta drogą pewien kapłan. Gdy go zobaczył, ominął go z daleka. 32Podobnie i lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, ominął z daleka. 33Pewien zaś Samarytanin, będąc w drodze, przechodził obok niego. A gdy go ujrzał, ulitował się. 34Podszedł i opatrzył jego rany, zalewając je oliwą i winem. Potem wsadził go na swoje juczne zwierzę, zawiózł do gospody i opiekował się nim. 35Nazajutrz wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i powiedział: Opiekuj się nim, a jeśli wydasz więcej, oddam ci, gdy będę wracał. 36Jak sądzisz, który z tych trzech okazał się bliźnim napadniętego przez bandytów?” 37On odpowiedział: “Ten, który okazał mu miłosierdzie”. Jezus powiedział do niego: “Idź i czyń podobnie”.

Ewangelia wg Św. Łukasza 10, 25-37

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie jest jedną z najbardziej znanych. Nie oznacza to jednak, że jej przesłanie jest stosowane w życiu codziennym, również dzisiaj. Piękna historia o człowieku, który potrafił nie myśleć o różnicach religijnych czy etnicznych dzielących go od leżącego przy drodze Żyda, a zobaczył w nim po prostu potrzebującego pomocy człowieka.
Czy my tak potrafimy? Czy nie jest łatwiej po prostu odwrócić głowę, ominąć z daleka? Mamy na to nawet dobre współczesne określenie: znieczulica. Nie zauważamy lub nie chcemy widzieć kogoś, komu powinniśmy pomóc w potrzebie. Oczywiście zawsze znajdziemy dla siebie usprawiedliwienie: bardzo się spieszę, inni są bliżej, wpakuję się w kłopoty itp. Samarytanin z przypowieści też mógłby powiedzieć: to nie moja sprawa, Samarytanie i Żydzi to wrogowie, niech mu pomogą inni. Nie zrobił tego – widział bliźniego w potrzebie.
W dzisiejszych czasach ma to szczególne znaczenie. Codziennie do Europy przybywają kolejni uchodźcy. Obcy nam kulturowo, religijnie, mający inne zwyczaje i własne tradycje. Jak na nich patrzymy? Kim dla nich jesteśmy? Kapłanem, lewitą czy Samarytaninem?  I kim powinniśmy być? Jak wypełniamy słowa Jezusa z perykopy “Idź i czyń podobnie” ?

 

 

Przypowieść o synu marnotrawnym

Ewangelia na niedzielę 31 marca 2019

1Schodzili się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. 2Faryzeusze jednak i  nauczyciele Pisma szemrali: “On przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy tę przypowieść.
Przypowieść o miłosiernym ojcu
11Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. 12Młodszy z nich rzekł do ojca: “Ojcze, daj mi część majątku, która mi przypada. Wtedy on rozdzielił między nich majątek.   13Niedługo potem młodszy syn zabrał wszystko i wyjechał do dalekiego kraju. Tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. 14Kiedy wszystko wydał, nastał w tym kraju wielki głód i również i on zaczął cierpieć niedostatek. 15Poszedł więc i zatrudnił się u jednego z mieszkańców tego kraju, a on  posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. 16Pragnął najeść się strąkami, którymi karmiły się świnie,  ale i tego nikt mu nie dawał. 17Zastanowił się nad sobą i stwierdził: Tylu najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja ginę tu z głodu. 18Wstanę i pójdę do mojego ojca i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i względem ciebie. 19Już nie jestem godny nazywać się twoim synem. Uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników. 20Wstał więc i poszedł do swojego ojca. A kiedy jeszcze był daleko, zobaczył go ojciec i ulitował się.  Pobiegł, rzucił mu się na szyję i ucałował go. 21Syn mu powiedział: Ojcze zgrzeszyłem wobec ciebie. Już nie jestem godny nazywać się twoim synem. 22Wtedy ojciec powiedział do swoich sług: Szybko przynieście najlepszą szatę i ubierzcie go. Włóżcie mu pierścień na rękę i sandały na nogi. 23Przyprowadźcie tłuste cielę i zabijcie je. Będziemy jeść i bawić  się, 24bo ten syn mój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić.
25Tymczasem jego starszy syn był na polu. Gdy wracał i był już blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. 26Przywołał jednego ze sług i pytał,  co się wydarzyło.  27On mu powiedział : Twój brat wrócił i ojciec zabił tłuste cielę, bo odzyskał go zdrowego. 28Wtedy rozgniewał się i nie chciał wejść. Wyszedł więc ojciec i zachęcał go do wejścia. 29Lecz on powiedział do ojca: Tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twego polecenia, ale ty nigdy nie dałeś mi nawet koźlęcia, abym mógł sie zabawić z przyjaciółmi. 30A gdy wrócił ten twój syn, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, zabiłeś dla niego tłuste cielę.   31On mu odpowiedział: Dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, należy do ciebie. 32Przecież trzeba się bawić i radować, bo ten twój brat był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się

 Ewangelia wg Św. Łukasza, 15, 1-3, 11-32

Przypowieść o marnotrawnym synu od pewnego czasu coraz częściej nazywana jest przypowieścią o miłosiernym ojcu. I chyba jest to słuszne – w tej przypowieści najważniejszy jest właśnie ojciec, który tak kocha syna, że przyjmuje go bez względu na przeszłość. Cieszy się po prostu z tego, że syn wrócił.
Ciekawa jest też postać drugiego syna. Trwał przy ojcu, pracował w gospodarstwie, wykonywał wolę ojca. Teraz czuje się rozczarowany, gdyż z zazdrością dostrzega, że to nie on, a  jego brat zostaje nagrodzony.  Czy taka postawa nie jest nam bliska? Żyjąc zgodnie z Bożymi przykazaniami liczymy na nagrodę, a przy okazji po cichu liczymy na to, że ci, którzy postępują niezgodnie z nimi – poniosą karę. Czy potrafimy się pogodzić z myślą, że Bożego miłosierdzia mogliby dostąpić najgorsi zbrodniarze czy zwyrodnialcy? Że Bóg cieszyłby się z nawrócenia np. Hitlera czy Stalina?

Pokuta czy zniszczenie

Ewangelia na niedzielę 24 marca 2019

13 Pokuta czy zniszczenie

1W tym czasie przyszli jacyś ludzie, którzy opowiedzieli Mu o Galilejczykach, których Piłat zabił, gdy składali ofiary. 2On im tak powiedział: “Uważacie, że ci Galilejczycy, którzy to ucierpieli, byli większymi grzesznikami od wszystkich innych Galilejczyków? 3Otóż nie! Ale mówię wam, że jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. 4Czy uważacie, że tamtych osiemnastu, na których zawaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż wszyscy mieszkańcy Jeruzalem? 5Otóż nie! Ale mówię wam, że jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie” .
Przypowieść o drzewie figowym
6Opowiedział im taką przypowieść: “Ktoś miał w swojej winnicy drzewo figowe. Gdy przyszedł szukać na nim owocu, nic nie znalazł. 7Powiedział więc do ogrodnika: ‘Już od trzech lat przychodzę szukać owocu na tym drzewie, a nie znajduję. Wytnij je! Po co jeszcze wyjaławia ziemię?’ 8Lecz on mu odpowiedział: ‘Panie, pozostaw je jeszcze na rok. Ja okopię je i obłożę nawozem. 9Może zaowocuje. A jeśli nie, wtedy je usuniesz'”.

Ewangelia wg Św.Łukasza 13, 1 – 9

Dzisiejsza Ewangelia rozwiewa złudzenia – nie wystarczy nie grzeszyć, aby zapewnić sobie spokojne życie na ziemi. Nic z tego, chociaż to takie ludzkie, prawda ? Chcielibyśmy dostać nagrodę już teraz, tak samo jak chcielibyśmy widzieć jak kara spotyka tych, którzy nas skrzywdzili. Ale Jezus wyraźnie mówi – to nie tak. Ci, których spotkało nieszczęście – wcale nie byli największymi grzesznikami. I napomina nas – nawracajcie się, gdyż też tak zginiecie.
Nie oczekujmy więc od Boga, że będzie wykonawcą naszej ludzkiej, doczesnej sprawiedliwości. Boskie wyroki są zupełnie inne – trudno je nam zrozumieć, czasem trudno się z nimi pogodzić. Czy zdarza się Wam zadawać retoryczne pytanie “za co mnie Boże tak karzesz ?” . Dzisiejsza Ewangelia mówi nam wyraźnie – spotykające nas nieszczęścia nie są karą za nasze czyny. Na to przyjdzie pora. Nie oczekujmy jednak także ziemskiej nagrody za to co w nas dobre. Wśród moich znajomych nawet używa się często stwierdzenia, że każdy dobry uczynek musi zostać ukarany – oczywiście podchodzimy do tego z przymrużeniem oka, ale faktycznie – czasem się sprawdza . Może jednak większa będzie nasza nagroda po śmierci ? Cóż więc nam po tej chwili wobec wieczności ?
Podobno – im bardziej Bóg kogoś sobie upodobał – tym cięższe brzemię na niego zsyła …..