Jezus i Belzebub

Ewangelia na niedzielę 6 czerwca 2021

Jezus i Belzebub
20Pewnego razu wszedł do domu, a zbiegł się taki tłum, że nie mieli chwili na zjedzenie chleba. 21Gdy Jego krewni usłyszeli o wszystkim, przyszli, aby Go powstrzymać. Mówiono bowiem, że odszedł od zmysłów

22Nauczyciele Pisma natomiast, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili, że opętał Go Belzebub i że wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy. 23Wtedy przywołał ich do siebie i mówił do nich w przypowieściach: “Jak może szatan szatana wyrzucać? 24Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, to takie królestwo nie może przetrać. 25I jeżeli dom jest wewnętrznie skłócony, to taki dom nie będzie mógł przetrwać, lecz koniec zanim. 27Nikt przecież nie może wejść do domu kogoś silnego i zagrabić jego rzeczy, jeśli najpierw się go nie zwiąże. Dopiero wtedy okradnie jego dom. 28Zapewniam was, że wszystkie grzechy będą ludziom odpuszczone, a nawet bluźnierstwa, których by się dopuścili. 29Kto by jednak zbluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia: będzie winien grzechu wiecznego. 30Mówili bowiem: “Opętał Go duch nieczysty”.
Matka i krewni Jezusa
31
Wtedy przyszła Jego Matka i bracia. Stojąc na zewnątrz, prosili, aby Go przywołać. 32Tymczasem mnóstwo ludzi siedziało wokół Niego. Powiedzieli Mu: “Twoja Matka i Twoi bracia, i Twoje siostry są na zewnątrz i dopytują się o Ciebie. 33Odpowiedział im: “Kto jest moją matka i braćmi?” 34I patrząc na siedzących dookoła, powiedział: “Właśnie oni są moją matką i moimi braćmi. 35Bo kto wypełnia wole Boga, ten jest moim bratem, siostrą i matką:.

Ewangelia wg Św. Marka, 3, 20 -35

Ewangelia na dziś nie jest łatwa. Dotyka kilku oddzielnych spraw, z których chyba najtrudniejsza do zrozumienia jest nieodpuszczalność grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Jezus wiele swoich słów tłumaczył przypowieściami, w tym fragmencie akurat tego zabrakło.
Szukałam wytłumaczenia w różnych miejscach w sieci, w książkach – wszędzie ten fragment jest jakoś pomijany. Chyba najwięcej jeszcze mówi Wikipedia. Dziwne jednak wydaje mi się utożsamianie grzechów przeciwko Duchowi Świętemu z łamaniem pierwszego przykazania. Oznaczałoby to, że np. człowiek niewierzący czy ateista, twierdzący, że Bóg nie istnieje, a potem nawracający się – nie ma szans na odpuszczenie?


Przypowieść o bogaczu i Łazarzu

Ewangelia na niedzielę 29 września 2019

Bogacz i Łazarz
19
Był pewien bogaty człowiek. Ubierał się w purpurę i bisior i każdego dnia wystawnie ucztował. 20Przed bramą jego domu leżał pokryty wrzodami pewien żebrak imieniem Łazarz, 21który pragnął nasycić się resztkami ze stołu bogacza. Lecz tylko psy przychodziły i lizały mu wrzody. 22Gdy żebrak umarł, został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pochowany. 23Cierpiąc męki w piekle, podniósł oczy i ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. 24Zawołał: “Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną! Poślij Łazarza, aby umoczył w wodzie koniec swego palca i zwilżył mój język, gdyż bardzo cierpię w tym płomieniu”. 25Lecz Abraham odparł: “Dziecko, przypomnij sobie, że ty za życia otrzymałeś swe dobra, podczas gdy Łazarz doświadczył zła. Teraz on tu doznaje pociechy, a ty cierpisz męki. 26Poza tym pomiędzy nami i wami istnieje ogromna przepaść, aby ci którzy chcieli przejść stąd do was, albo stamtąd do nas, nie mogli tego dokonać”. 27Tamten powiedział: “Ojcze, proszę cię, poślij go więc do mojego rodzinnego domu. 28Mam bowiem pięciu braci. Niech ich przestrzeże, aby i oni nie dostali się do tego miejsca męki”. 29Lecz Abraham odparł: “Mają Mojżesza i Proroków! Niech im będą posłuszni” . 30Lecz on odpowiedział: “Nie, ojcze Abrahamie! Ale gdyby ktoś z umarłych udał się do nich, nawrócą się”. 31Wtedy powiedział mu: “Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to nawet gdyby ktoś powstał z martwych, także nie dadzą się przekonać”.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 16, 19 – 31

Zły bogacz i dobry biedak – idealne odzwierciedlenie schematu. Tak naprawdę – może nawet źródło takiego stereotypu? Na pewno nie bez powodu – bogactwo rozleniwia i przywiązuje do tego co ważne tu, ale co w ogóle nie ma najmniejszego znaczenia w aspekcie wieczności. Po tamtej stronie okazuje się, że ani bisior ani purpura, platynowa karta kredytowa czy pokaźne konto w banku nie mają przełożenia na choćby kroplę wody.  Choć jednocześnie jednak chyba wcale nie oznacza to, że im więcej mamy teraz – tym bardziej będziemy cierpieć później lub że bieda na ziemi automatycznie zapewnia zbawienie.
Zastanawiam się także, czy my sami słuchamy ostrzeżeń przed tym, co nas może czekać po śmierci? Mamy Ewangelię, wiemy jak powinniśmy żyć, a mimo wszystko często o tym zapominamy. Czy gdyby “ktoś z umarłych przyszedł do nas” – łatwiej byśmy uwierzyli? Chyba nie jest to takie pewne. Jak w tym kontekście odebrać relacje ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną i doświadczyli zjawiska określanego jako “życie po życiu”? Swoją drogą, to ciekawe, że wszyscy dzielący się takimi doświadczeniami mają piękne doznania. Może z piekła nie ma powrotu mimo coraz skuteczniejszych metod reanimacji? A może nikt nie chce się chwalić?