Upadek autorytetów

Nad Kościołem katolickim w Polsce gromadzą się ostatnio bardzo ciemne chmury. Na jaw wychodzą brzydkie fakty związane z ludźmi Kościoła i to tymi na szczytach hierarchii. Pamiętając to, jak wyglądało to w innych krajach Europy czy świata perspektywy są fatalne. Pierwsze klocki domina już się przewróciły i obawiam się, że nic już tego nie zatrzyma.
Co ciekawe – to w ostatnich dniach nie dowiedzieliśmy się właściwie niczego, co już wcześniej nie krążyłoby w formie plotek, pogłosek czy nawet głośnych choć mało skutecznych oskarżeń. Już wcześniej były przecież filmy braci Sekielskich:

Tylko nie mów nikomu

Zabawa w chowanego

W przestrzeni publicznej pojawiały się też oskarżenia wobec ks.Jankowskiego. I w zasadzie nie wywołały żadnych poważniejszych skutków. Przede wszystkim jednak wyraźnie pokazało to, że hierarchowie naszego Kościoła chcą przeczekać, przemilczeć i w efekcie zignorować problem. Nie chcą czy nie potrafią wyciągnąć wniosków z doświadczeń w innych krajach? A mówiąc wprost – stanąć w prawdzie? Nawet bez reakcji Watykanu? Czy w ten sposób zgorszenie nie jest jeszcze gorsze i jeszcze bardziej nie uderza w Kościół? Biskup Janiak jako pierwszy został odsunięty. Kilka dni temu pozbawiono wszystkich godności abpa Gulbinowicza – choć w tym przypadku zdaje się, że jego bardzo zaawansowany wiek i stan zdrowia nie dają pewności, że jest w stanie to zrozumieć. Kto następny? Może emerytowany od kilku miesięcy abp Głódź?

A co będzie dalej z abpem Dziwiszem? Ostatnio jest w świetle reflektorów i na pewno nie jest to dla niego korzystne. Najpierw fatalny wywiad z Piotrem Kraśko:

Wywiad z kardynałem Dziwiszem

Kilka dni później reportaż Marcina Gutowskiego

Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza

No i w opublikowany przez Watykan raport na temat kardynała McCarricka, w którym też często pada nazwisko Dziwisz. Kiepsko to wszystko wygląda, niestety. A sam kardynał też brzmi mało przekonująco. Ucieczka przed trudnymi pytaniami, nic nie wiem, nie pamiętam, a przede wszystkim – chowanie się za świętością Jana Pawła II. Cóż…

Czy to wszystko to początek huraganu w KK w Polsce? Obawiam się, że niestety tak. Na naszych oczach potwierdza się kompletny upadek autorytetów, a hierarchowie tracą rząd dusz. Coraz więcej dzieci i młodzieży przestaje uczestniczyć w lekcjach religii, w mediach społecznościowych rekordy popularności zdobywają strony informujące o tym, w jaki sposób dokonać apostazji. Przyznanie się na FB czy TT do tego, że jest się człowiekiem wierzącym w najlepszym wypadku kończy się stwierdzeniem, że Bóg jest wszędzie, a pozostawanie w Kościele to współuczestnictwo w mafii pedofilskiej. Jaki będzie tego efekt? Puste kościoły?
Nie, nie mam zamiaru występować z Kościoła. Wiem, że Bóg jest wszędzie, ale sakramenty są dla mnie ważne. Jestem członkiem tej Wspólnoty i bardzo mnie boli to, co się dzieje. Od dawna bliskie jest mi znane z Niemiec “Wir sind die Kirche” – my jesteśmy Kościołem. Pewnie dlatego też jakoś słowa hierarchów mało do mnie trafiają. Za to cenię tych kapłanów, którzy naprawdę czują swoje powołanie, nie mają oporów w nazwaniu zła złem. Niestety, opcja ukrywania ciemnych stron i przenoszenia z parafii na parafię księży-pedofili ciągle jeszcze jest górą.
Co my, świeccy możemy z tym zrobić?


 

 

Leave a Reply