Wy jesteście światłem świata

Ewangelia na niedzielę 9 lutego 2020

Zadania uczniów
Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól straci swoja właściwość, czym się ją posoli? Nie nadaje się do niczego, chyba tylko na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem dla świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy po to, aby ją schować pod garncem, lecz stawia się ją na świeczniku, żeby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak też niech świeci wasze światło dla ludzi aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili waszego Ojca, który jest w niebie.

Ewangelia wg Św. Marka, 5, 13-16

A jak to jest z naszą wiarą? Czy jest w nas ta sól, która nadaje sens naszemu życiu, czy nasza wiara jest bardziej mdła, całkowicie pozbawiona smaku? Oparta tylko na przyzwyczajeniu?
Bardzo nie chciałabym wpaść w taką rutynę, kiedy wiara sprowadza się pustych, bezrefleksyjnych obrzędów. Codzienna modlitwa, niedzielna msza święta – to wszystko może stać się tylko rytuałem, przyzwyczajeniem i rutyną. Wydaje mi się, że Bóg jednak oczekuje od nas znacznie więcej. Co można zrobić, aby nasza wiara nie była mdła? Co może być solą i światłem naszego chrześcijaństwa? Dzisiejsza Ewangelia mówi o tym wprost: nasze dobre czyny.

Nie jest sztuką mówić, znacznie trudniej jest robić i swoim własnym życiem pokazywać, że jesteśmy chrześcijanami, żyć na co dzień Ewangelią. Współczesny świat łatwo demaskuje hipokryzję – widać to na przykład w często pojawiających się doniesieniach medialnych o różnych ekscesach osób znanych. Tym bardziej, że jeżeli dobre czyny są światłem lampy, to na wszystkie złe – skierowane są silne reflektory. Dobro rzadko przebija się na medialne czołówki, ale wystarczy narozrabiać po pijaku, skorzystać z usług prostytutki, zrobić przekręt finansowy czy też wystąpić o rozwód, aby trafić na czołówki tabloidów. Jeżeli przydarza się to osobie publicznie deklarującej się jako katolik – powstaje dysonans, rzucający cień. Przykłady tych, którzy swoim życiem naprawdę świadczą o tym, w co wierzą są zdecydowanie mniej medialne, a szkoda. Może gdyby było więcej pozytywnych newsów – świat miałby więcej wzorców do naśladowania? I może w końcu pojawiłoby się skojarzenie: to taki dobry człowiek, pewnie chrześcijanin…

 


Dodaj komentarz