Świadectwo Jana Chrzciciela

Ewangelia na niedzielę 19 stycznia 2020

Świadectwo Jana Chrzciciela
1
Następnego dnia, gdy Jan zobaczył zbliżającego się Jezusa, oświadczył: “Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. 30On jest Tym, o którym powiedziałem: ‘Po mnie przyjdzie mężczyzna, który istniał przede mną, ponieważ był wcześniej ode mnie’. 31Ja Go nie znałem, lecz dlatego przyszedłem chrzcić wodą, aby tak został objawiony Izraelowi”.
32Jan zaświadczył również: “Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jako gołębica i pozostał na Nim. 33Ja wprawdzie Go nie znałem, lecz Ten, który posłał mnie chrzcić wodą, zapowiedział mi: ‘Gdy zobaczysz, że na kogoś zstępuje Duch i na nim pozostaje, wiedz, że on będzie chrzcił Duchem Świętym’. 34I zobaczyłem to, więc poświadczam: ‘On jest Synem Bożym”.

Ewangelia wg Św. Jana, 1, 29-34

Człowiek prawy i szanowany przez ludzi mu współczesnych, uważany za proroka zaświadcza, że Jezus to Syn Boży. Ten, którego przyjście zapowiadano. Dlaczego tak niewielu mu uwierzyło? Przecież był autorytetem dla Żydów? Ówczesna polityka? Zagrożenie dla kapłanów? Czy może głoszenie prawd, kłócących się z starotestamentową wizją świata.
A może Jezus był po prostu zbyt “ludzki”?
Czy dziś byłoby inaczej? Pewnie nie.

 

Święto Chrztu Pańskiego

Ewangelia na niedzielę 12 stycznia 2020

Chrzest Jezusa
Wtedy Jezus przyszedł z Galilei do Jana nad Jordan, aby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan wzbraniał się, mówiąc: “To ja powinienem przyjąć chrzest od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”. Jezus mu odpowiedział: “Zgódź się na to, gdyż teraz trzeba nam wypełnić całą tę powinność”. Wtedy się zgodził. Zaraz po chrzcie Jezus wyszedł z wody. Wtedy otworzyło sie Mu niebo i zobaczył Ducha Bożego, który zstępował na Niego jakby gołębica. Rozległ się też głos z nieba: “On jest moim Synem umiłowanym, którego sobie upodobałem”.

Ewangelia wg Św. Mateusza, 3, 13-17

Od wielu już lat zastanawiam się nad tym samym pytaniem, nie znajdując jednoznacznej odpowiedzi. Dzisiejsza perykopa opowiada nam o Chrzcie Jezusa czyli o czym właściwie? Jakie znaczenie miał chrzest udzielany przez Św.Jana? Na pewno zupełnie inne niż dla nas. Obecnie chrzest uznawany jest jako zmazanie grzechu pierworodnego i włączenie do wspólnoty Kościoła. Przez chrzest stajemy się chrześcijanami. Zupełnie nie pasuje to ani do Jezusa ani ludzi Mu współczesnych. Czego więc symbolem był obrzęd w Jordanie?
Co nasz chrzest oznacza dla nas samych? Czy poza ewentualną koniecznością wyciągnięcia metryki z ksiąg parafialnych – w ogóle pamiętamy o tym, że zostaliśmy ochrzczeni? W przeważającej ilości przypadków – zupełnie nieświadomie, jako niemowlęta. W dodatku – im szybciej po narodzeniu – tym lepiej. Pamiętam, że w moim domu rodzinnym panowało przekonanie, że z dzieckiem nieochrzczonym nie wychodzi się na spacery. Ja swój chrzest miałam w 13 dobie życia, mój syn – miał niespełna 4 tygodnie. Po chrzcinach (wiadomo – w naszym polskim wykonaniu zawsze musi być wielkie przyjęcie rodzinne) – wszystkie babcie i ciocie odetchnęły z ulgą.
Cóż, tu chyba odzywają się lata nauczania Kościoła katolickiego i Otchłanią. Zresztą kodeks prawa kanonicznego też mówi o tym, że rodzice powinni ochrzcić dziecko w pierwszych tygodniach po urodzeniu. Kłóci się to jednak z radykalizmem niektórych kapłanów, którzy “nie uznają” dzieci ze związków niesakramentalnych. Gdy 20 lat temu byłam matka chrzestną mojej siostrzenicy – na nauce przed chrztem byłam świadkiem awantury, gdy tamtejszy proboszcz (duża parafia wiejska, w pobliżu Gdańska) odmówił chrztu, gdyż rodzice dziecka nie mieli ślubu kościelnego. Motywował to tym, że nie są w stanie wychować chrześcijanina, sami nie tworząc rodziny katolickiej. Cóż, w dzisiejszych czasach to z pewnością nie problem – zawsze można pójść do innej parafii. Czy jednak w sprawie tak zasadniczej jak Sakrament Św. – stanowisko Kościoła nie powinno być jednoznaczne? Dlaczego dziecko musi cierpieć za to, że rodzice z takich czy innych powodów nie chcą/nie mogą wziąć ślubu? Tym bardziej, że jest coś takiego jak “rodzice chrzestni”, których główną rolą jest właśnie pomoc w religijnym wychowaniu dziecka.
Inna sprawa, że powoli robi się to tylko zwyczajowy rytuał. Chrzciny przesłaniają chrzest, przyjęciny – Pierwsza Komunię Świętą, a wesele przyćmiewa ślub. Sfera duchowa znika w cieniu przyjęć, prezentów i zwyczajowych strojów i rytuałów. No, ale to już zupełnie inna bajka…

 

Hołd Trzech Króli

Z “Przewodnika Katolickiego” z 5 stycznia 1930 roku 

Z liturgji święta Objawienia Pańskiego czyli Trzech Króli
W okresie Narodzenia Pańskiego obchodzimy dwa główne święta: Narodzenia Pańskiego (25 grudnia) i Objawienia Pańskiego (6 stycznia). Przyzwyczailiśmy się do tego, że święcimy przedewszystkiem dzień Narodzenia Pańskiego, a dzień Objawienia Pańskiego jest dla nas jakby echem tylko świat Narodzenia Pańskiego. Według zaś myśli Kościoła katolickiego powinno się raczej święto Objawienia Pańskiego uroczyściej obchodzic.
Rok kościelny musi uwzględnić w pierwszym rzędzie te tajemnice i te zdarzenia, które najściślej łączą się z odkupieniem ludzi i z powstaniem i rozwojem Królestwa Bożego.
I dlatego to Kościół katolicki obchodzi najuroczyściej te święta, które przeznaczone są na wspomnienie i rozważanie: 1)Tajemnicy Zmartwychwstania Pańskiego, bo Pan Jezus “umierając śmierć naszą zwalczył, a zmartwychwstając życie nam przywrócił” (Prefacja na Wielkanoc);
2)Tajemnicy Zesłania Ducha Świętego, bo w tym dniu właściwie narodził się Kościół katolicki.
Drugiemi zkolei w hierarchii świąt są: Objawienia Pańskiego i Najświętszego Ciała Chrystusa (Boże Ciało). Trzeciem dopiero w hierachji świąt są święto Bożego Narodzenia, z którem na równi obchodzi się święto Wniebowstąpienia Pańskiego i święto Najświętszego Serca Jezusowego.
Zastosować się więc musimy do pragnień Kościoła i zacząć naprawdę bardzo uroczyście obchodzić dzień 6 stycznia.

Tak na wszelki wypadek od razu zastrzegam – i ortografia i gramatyka jest oryginalna – przepisałam tak jak jest.

 

Uroczystość Trzech Króli

2 Chrystus Zbawicielem pogan
1
Kiedy Jezus narodził się Betlejem Judzkim za panowania Heroda, do Jerozolimy przybyli ze Wschodu mędrcy. 2Pytali oni: “Gdzie jest nowo narodzony król Żydów? Zobaczyliśmy bowiem na wschodzie jego gwiazdę i przybyliśmy oddać Mu hołd”. 3Gdy to usłyszał Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. 4Zebrał wszystkich wyższych kapłanów oraz nauczycieli ludu i pytał ich, gdzie ma się narodzić Chrystus. 5A oni mu powiedzieli: “W Betlejem Judzkim. Tak bowiem zostało napisane przez proroka:
6A ty, Betlejem, ziemio Judy,
wcale nie jesteś najmniejsze spośród wielkich miast Judy,
gdyż z ciebie wyjdzie wódz,
który będzie pasterzem Izraela, mojego ludu”.
7Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wypytywał ich, kiedy ukazała się gwiazda. 8Wysyłając ich do Betlejem, powiedział: “Idźcie i wypytajcie się dokładnie o to dziecko. Gdy je znajdziecie, dajcie mi znać, żebym i ja mógł pójść i oddać Mu hołd”. 9Oni wysłuchali króla i wyruszyli w drogę. A gwiazda, która widzieli na wschodzie, prowadziła ich aż do miejsca, gdzie znajdowało się Dziecko. Tam się zatrzymała. 10Ogromnie ucieszyli się na jej widok. 11Gdy weszli do domu, zobaczyli Dziecko z Jego Matką, Maryją. Upadli na kolana i oddali Mu hołd. Otworzyli swe szkatuły i ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. 12A ponieważ otrzymali we śnie polecenie, żeby nie wstępowali do Heroda, inną drogą wrócili do swojej ojczyzny.

Ewangelia wg Św. Mateusza, 2 1-12

Dzisiejsza perykopa to jeden z bardziej znanych fragmentów Ewangelii. Historię o trzech królach/mędrcach znają wszyscy. Zastanawiałam się już wiele razy – skąd wiedzieli? Pochodzili ze Wschodu, wychowani w innej kulturze, jeżeli znali nawet religię Żydów – to raczej tylko jako uczeni i badacze, a nie jako wyznawcy. Coś jednak spowodowało, że Kacper, Melchior i Baltazar (pod takimi imiona zapisali się w tradycji)  ruszyli w daleką drogę, aby oddać hołd Mesjaszowi….
Święto Objawienia –  tak formalnie nazywa się dzisiejsze święto. Liturgiczna nazwa tego święta to Epifania – Objawienie Boga człowiekowi. W hierarchii “ważności” świąt katolickich – drugie, zaraz po Wielkanocy.
Na co dzień najczęściej używamy nazwy Święto Trzech Króli. Głównie pod tą nazwą wpisało się także w naszą tradycję. Upamiętniając to ważne wydarzenie, przez wiele miejscowości przejdą uroczyste orszaki Trzech Króli. A na drzwiach domów i mieszkań pojawią się napisy:

K + M + B

Warto tu zwrócić uwag, że znak pomiędzy literami to nie znak plusa, a mały krzyżyk. Niestety, na blogu mam ograniczone środki edycji znaków.

 

Na początku było Słowo…

Ewangelia na niedzielę 5 stycznia 2020

Odwieczne Słowo
Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga –
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga,
Wszystko zaistniało dzięki Niemu.
Bez Niego zaś nic nie zaistniało.
To, co zaistniało,
w Nim było życiem.
A życie to było światłością dla ludzi.
Światłość świeci w ciemności,
lecz ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga –
miał na imię Jan.
Przybył on, aby dać świadectwo:
miał zaświadczyć o  światłości,
aby dzięki niemu wszyscy uwierzyli,
On sam nie był światłością,
lecz miał świadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy przychodzi na świat.
Na świecie było Słowo,
świat dzięki Niemu zaistniał,
lecz świat Go nie rozpoznał.
Przyszło do swojej własności,
lecz swoi Go nie przyjęli.
Tych zaś, którzy Je przyjęli
obdarzyło mocą, aby stali się dziećmi Bożymi.
To są ci, którzy wierzą w Jego imię,
którzy narodzili się nie z krwi
ani nie z pragnienia ciała, ani z woli mężczyzny,
lecz z Boga.
Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.
Oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, która jako Jednonarodzony,
pełen łaski i prawdy, ma od Ojca.
Jan daje o Nim świadectwo i głosi:
To Ten, o którym powiedziałem:
Ten, który przychodzi po mnie,
istniał już przede mną, ponieważ był wcześniej ode mnie.
Z Jego pełni otrzymaliśmy wszyscy
Łaskę zamiast łaski.
Mojżesz bowiem przekazał Prawo,
a łaska i prawda zaistniały przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział:
Jednonarodzony Bóg, który jest w łonie Ojca,
On sam Go objawił..

Ewangelia wg Św. Jana, 1, 1-18

Zastanawiając się nad tekstem dzisiejszej perykopy stwierdziłam, ze właściwie to go nie “czuję”. Słowo, Logos – chyba najbardziej zrozumiałe jest dla mnie stoickie znaczenie tego pojęcia. Św. Jan chyba jednak raczej nie to miał na myśli.
Może powodem tego jest to, że próbuję to zrozumieć zbyt dosłownie? A słowo w dzisiejszych czasach znaczy niewiele. Ile razy słyszeliśmy, że ktoś “dawał słowo”, ile razy sami też coś obiecywaliśmy, a  potem okazywało się, że skończyło się tylko na słowach? Mówić można dużo, to nic nie kosztuje – z czynami jest już dużo gorzej. Rozgladając się wokół siebie zastanówmy się, jak niewiele jest tam osób, którym tak naprawdę wierzymy właśnie tylko na słowo? Warto potem spojrzeć także w lustro i pomyśleć nad tym – czy i na ile pokrycie mają nasze własne słowa? Czy można nam wierzyć?

Na początku było Słowo… Może w pewien sposób odnosi się to także do nas samych? Co takiego jest w Piśmie Świętym, że po 2000 lat wierzymy w słowa tam zapisane? Szukając w gwiazdach i pod mikroskopem człowiek nieudolnie próbuje znaleźć dowody na istnienie lub nieistnienie Boga. I tak naprawdę ciągle jesteśmy w punkcie wyjścia. Chrześcijanie uwierzyli “na słowo” nie tylko w to, że opisane w Biblii wydarzenia są prawdą (choć często przedstawioną w formie metafor i przypowieści), ale także w to, że to Bóg posłał swego Syna, aby zbawił świat. Ta wiara pomaga nam żyć, stawać się coraz lepszymi. Choć opieramy się tylko na słowach…

 

Święto Świętej Rodziny

Ewangelia na niedzielę 29 grudnia 2019

Ucieczka do Egiptu
13
Gdy oni odeszli, Józefowi ukazał się we śnie Anioł Pański i powiedział: “Wstań, zabierz Dziecko i Jego Matkę i uciekaj do Egiptu. Zostań tam, dopóki nie dam ci znać. Bo Herod będzie szukał Dziecka, żeby Je zabić”. 14On wstał jeszcze w nocy, zabrał Dziecko i Jego Matkę i udał się do Egiptu. Pozostał tam aż do śmierci Heroda. Tak spełniło się słowo Pana napisane przez proroka: Z Egiptu wezwałem mojego Syna. 
(…)
Powrót z Egiptu
19
Gdy umarł Herod, Józefowi w Egipcie ukazał się we śnie anioł Pański  20i powiedział: “Wstań, zabierz Dziecko i Jego Matkę i wracaj do ziemi izraelskiej, bo umarli już ci, którzy czyhali na życie Dziecka”. 21On wstał, zabrał Dziecko i Jego Matkę i powrócił do ziemi izraelskiej. 22Gdy się jednak dowiedział, że w Judei rządzi Archelaos po swoim ojcu Herodzie, bał się tam wracać. Zgodnie z poleceniem, jakie otrzymał we śnie, udał się do Galilei. 23Przybył do miasta zwanego Nazaret i tam zamieszkał. Tak spełniło się słowo przekazane przez proroków: Bedą Go nazywać Nazarejczykiem.

Ewangelia wg Św. Mateusza, 2, 13-15, 19-23

Święty Józef może być uznany jako wielki przykład głębokiej wiary – po raz kolejny posłusznie robi to, co każe Mu Bóg.  Czy łatwo było Mu podjąć taką decyzję?  Przecież najprościej byłoby wrócić z żoną i maleńskim dzieckiem do domu, a nie uciekać do obcego kraju. A potem opuścić go i wrócić do ziemi ojczystej.
Zastanawiam się, czy i jak my wypełniamy Boże polecenia? Wprawdzie jakoś nigdy nie śnił mi się Anioł, który wydawałby mi jakieś polecenie, ale czy Bóg  na pewno nic nam nie przekazuje ? Tkwi w nas głęboko powiedzenie: “sen mara – Bóg wiara”, które z pewnością wyzwala pewien sceptycyzm, ale w jaki sposób moglibyśmy odebrać taką wiadomość? I jak ustrzec się przed fałszywym odebraniem takiego polecenia? Czytałam kiedyś o jakims seryjnym maniaku mordującym ludzi, któremu wydawało się, że mówił do niego Bóg , każący mu właśnie zabijać. Oczywiste, że to wariat, prawda? Ale gdybym nagle się dowiedziała, że mój szwagier zabiera moją siostrę wraz z dopiero co urodzonym dzieckiem i wyjeżdża na drugi koniec Europy, gdyż śnił mu się  Anioł, któy kazał mu uciekać – czy nie powiedziałabym tego samego ?
Nie jest łatwo słyszeć głos Boga i właściwie go zinterpretować. Chociaż myślę, że gdy Bóg naprawdę do nas przemawia i chce nam coś przekazać – nie mamy wątpliwości, że “to jest to”. Ja kiedyś zobaczyłam, że Bóg odpowiada na moją bardzo gorącą modlitwę.  W sposób bardzo nietypowy – posłańcem był maleńki ptaszek …

 

IV niedziela Adwentu

Ewangelia na niedzielę 22 grudnia 2019

Jezus prawnym ojcem Jezusa-Zbawiciela
18A oto jak było z narodzeniem Jezusa Chrystusa: matka Jezusa był zaręczona z Józefem. Zanim jednak zamieszkali razem, poczęła z Ducha Świętego. 19Jej mąż Józef był człowiekiem pobożnym. Nie chciał jej zniesławić i dlatego postanowił rozstać się z Nią po kryjomu. 20A gdy tak zdecydował, anioł Pański ukazał mu się we śnie i powiedział: “Józefie, Synu Dawida, nie bój się przyjąć twojej żony Maryi, gdyż to, co się w Niej poczęło, pochodzi z Ducha Świętego. 21Urodzi Ona syna, a ty nadasz Mu imię Jezus, gdyż On uwolni swój lud od grzechów”. 22A wszystko to się stało, aby się spełniło słowo Pana przekazane przez Proroka: 23Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, którego nazwą Emanuel, to znaczy “Bóg jest z nami”. 24Gdy Józef zbudził się, uczynił tak, jak mu nakazał anioł Pański i przyjął swoją żonę.

Ewangelia wg Św. Mateusza, 1, 18-24

Ten fragment Ewangelii to piękny obraz wielkiej pobożności Józefa. Zgodnie z prawem ludzkim powinien oddalić swoją żonę. Kochał ją bardzo, tak zwyczajnie, po ludzku i dlatego chciał to zrobić potajemnie. Boska interwencja spowodowała jednak, że nie zrobił tego. Całkowicie zawierzył Bogu i poddał się Jego woli.
Czy my tak potrafimy? Czy nie próbujemy dyskutować z Panem Bogiem, że chcielibyśmy coś inaczej? Że wprawdzie wiemy, jak powinniśmy postąpić, ale okoliczności, trudna sytuacja…. – cała gama usprawiedliwień zawsze się znajdzie. Dokąd nas to jednak zaprowadzi?
Dla człowieka wierzącego wybór jest prosty – niezależnie od tego, jakie jest prawo ludzkie, ważne jest to,, co mówi Dekalog. Co z tego, że można wziąć rozwód, skoro ślub brałam przed Bogiem?  Jeżeli prawo ludzkie pozwala na zawarcie kolejnego małżeństwa (cywilnego) czy też związku partnerskiego – czy szóste przykazanie stanie się mniej ważne? Czy prawo do aborcji na życzenie znosi “nie zabijaj”?  Czy człowiek wierzący potrzebuje zapisów w kodeksie karnym, żeby postępować zgodnie z Bożymi Przykazaniami? I czy ma prawo narzucać własne przekonania innym? W dzisiejszym, coraz bardziej zlaicyzowanym społeczeństwie problem staje się coraz wyraźniejszy i głośniejszy. I rozwiązaniem nie jest argument siły – to wcale nie załatwia problemu. Co z tego, że w kodeksie pojawi się całkowity zakaz aborcji? Przecież zlikwiduje on tylko te nieliczne, oficjalne przypadki, w żaden sposób nie wpływając na całe podziemie aborcyjne.
Niestety, laicyzacja postępuje i w znacznej mierze jest spowodowana tym, że nasza wiara jest tylko na pokaz, bez świadectwa własnego życia. Przybywa też katolików w najlepszym przypadku określających się jako “wierzący, ale nie praktykujący” – cokolwiek to nie znaczy….
Świadczenie wiary własnym życiem jest najtrudniejsze, ale czy właśnie nie taką drogą powinniśmy iść?

 

 

 

 

III niedziela Adwentu

Ewangelia na niedzielę 15 grudnia 2019

Poselstwo od Jana Chrzciciela
Kiedy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, wysłał do Niego swoich uczniów z zapytaniem: “Czy Ty jesteś Tym,, który ma przyjść, czy też mamy czekać na kogoś innego?” A Jezus im odpowiedział: “Idźcie i opowiedzcie Janowi o tym co słyszycie i co widzicie. Niewidomi odzyskują wzrok, kulawi chodzą, trędowaci stają się czyści, głusi słyszą. Umarli zmartwychwstają, a ubogim jest głoszona dobra nowina. Szczęśliwy jest ten, kto we mnie nie wątpi“.
Pochwała Jana Chrzciciela
Gdy oni odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: “Po co wyszliście na pustynię? Przyglądać się trzcinie, którą wiatr kołysze? Po co więc wyszliście? Zobaczyć człowieka wytwornie ubranego? Ci, którzy się wytwornie ubierają, mieszkają w królewskich pałacach. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Właśnie tak! Nawet kogoś większego od proroka. On jest bowiem tym, o którym napisano:
Oto ja wysyłam mojego posłańca przed Tobą,
aby przygotował Twoją drogę przed Tobą.
Zapewniam was: Nie ma większego człowieka od Jana Chrzciciela, a jednak najmniejszy w w królestwie niebieskim jest większy od niego.”

Ewangelia wg Św. Mateusza, 21, 2 -11

Jan Chrzciciel był znany. Ludzie go szanowali i cenili, uważając za proroka. Może dlatego, że nie tylko mówił, ale przede wszystkim dawał świadectwo swoim własnym życiem? Mając uznanie ludzi bardzo łatwo mógł przecież “porosnąć w piórka”, zdobyć środki na wytworne ubranie i miękkie łoże. Nie poszedł tą drogą – nauczając ludzi, sobą samym świadczył o tym, że nie liczy się życie ziemskie, a to w jaki sposób realizujemy wolę Boga.
W dzisiejszej perykopie także Jezus odpowiadając uczniom Jana nie zapewnia ich słowami o swoim posłannictwie. Odwołuje się natomiast do tego, co dokonał i co świadczy o Nim, że jest Tym, który miał przyjść.
Mnie zdecydowanie przekonuje takie podejście. Przykład przemawia o wiele bardziej niż najpiękniejsze nawet słowa. Nawracając innych warto samym sobą świadczyć o przestrzeganiu zasad. Owszem, człowiek jest ułomny i każdemu zdarzają się upadki. Ważne, aby się podnieść i iść dalej do wyznaczonego celu. Gdy popełniamy błędy – trzeba umieć się do nich przyznać. Na pewno nie służy temu hipokryzja i zakłamanie. Fałszywych proroków jest na tym świecie wielu – patrzmy co robią, a nie na to co tylko mówią.

 

 

 

 

II niedziela Adwentu

Ewangelia na niedzielę 8 grudnia 2019

Zwiastowanie narodzenia Jezusa
W szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężczyźnie imieniem Józef, z rodu Dawida. Dziewicy było na imie Maryja. Anioł przyszedł do Niej i powiedział: “Raduj się, łaski pełna, Pan z Tobą”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co znaczy to pozdrowienie. Wtedy anioł powiedział do Niej: ‘Nie bój się, Maryjo, bo Bóg Cię obdarzył łaską. Oto poczniesz i porodzisz syna, i nadasz Mu imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca Dawida. Będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a Jego królestwo nie będzie miało końca”. Wtedy Maryja zapytała anioła: “Jak sie to stanie, skoro nie znam pożycia małżeńskiego?”. Anioł Jej odpowiedział: “Duch Święty zstąpi na Ciebie i osłoni Cię moc Najwyższego; dlatego Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. Oto Twoja krewna Elżbieta pomimo starości poczęła syna i jest już w szóstym miesiącu, chociaż uważa się ją za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. A Maryja tak odpowiedziała: Jestem służebnicą Pańską, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 1, 26 -38

Dla Boga nie ma nic niemożliwego – człowiek wierzący to wie, przynajmniej teoretycznie. Trudno jednak jakoś sobie wyobrazić, ze w nocy stanie przed nami anioł i przekaże nam jakieś polecenie od Boga. Pierwsze myśli byłyby raczej w stylu jestem w  ukrytej kamerze, może to UFO itp. Próba opowiedzenia tego innym wywołaby natomiast jedynie troskę o nasze zdrowie psychiczne.
Kiedyś usłyszałam od pewnego kapłana, że Bóg do nas mówi, ale nie my nie zawsze chcemy/potrafimy/umiemy odczytać Jego przesłanie. Tak zresztą jest chyba wygodniej i łatwiej, przynajmniej w perspektywie tu i teraz.
A jak w ogóle reagujemy, gdy Bóg stawia przed nami zadania? Tak na co dzień, w mało spektakularny sposób? Gdy po prostu staje przed nami potrzebujący naszej pomocy człowiek? Odwracamy głowę, udając, że nic nie widzimy? Szukamy wymówki? A może udaje nam się poddać woli Boskiej i zrobić to, co powinniśmy?