Bogacz i Łazarz

Ewangelia na niedzielę 25 września 2022

 

Bogacz i Łazarz
19
Był pewien bogaty człowiek. Ubierał się w purpurę i bisior i każdego dnia wystawnie ucztował. 20Przed bramą jego domu leżał pokryty wrzodami pewien żebrak imieniem Łazarz, 21który pragnął nasycić się resztkami ze stołu bogacza. Lecz tylko psy przychodziły i lizały mu wrzody. 22Gdy żebrak umarł, został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pochowany. 23Cierpiąc męki w piekle, podniósł oczy i ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. 24Zawołał: “Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną! Poślij Łazarza, aby umoczył w wodzie koniec swego palca i zwilżył mój język, gdyż bardzo cierpię w tym płomieniu”. 25Lecz Abraham odparł: “Dziecko, przypomnij sobie, że ty za życia otrzymałeś swe dobra, podczas gdy Łazarz doświadczył zła. Teraz on tu doznaje pociechy, a ty cierpisz męki. 26Poza tym pomiędzy nami i wami istnieje ogromna przepaść, aby ci którzy chcieli przejść stąd do was, albo stamtąd do nas, nie mogli tego dokonać”. 27Tamten powiedział: “Ojcze, proszę cię, poślij go więc do mojego rodzinnego domu. 28Mam bowiem pięciu braci. Niech ich przestrzeże, aby i oni nie dostali się do tego miejsca męki”. 29Lecz Abraham odparł: “Mają Mojżesza i Proroków! Niech im będą posłuszni” . 30Lecz on odpowiedział: “Nie, ojcze Abrahamie! Ale gdyby ktoś z umarłych udał się do nich, nawrócą się”. 31Wtedy powiedział mu: “Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to nawet gdyby ktoś powstał z martwych, także nie dadzą się przekonać”.

Ewangelia wg Św. Łukasza 16 , 19 -31

O czym mówi dzisiejsza Ewangelia ? Odczytując na wprost – do nieba idzie ten kto cierpiał za życia, a do piekła ten, komu ziemski żywot upływał lekko i radośnie. Chyba jednak tak naprawdę to nie o to chodzi. Wydaje mi się, że wyznacznikiem nie jest tu też bogactwo czy nędza, gdyż wcale nie determinuje to, jakim ktoś jest człowiekiem. A przypowieść nie mówi nic o tym, czy bogacz i Łazarz przestrzegali przykazań. Jakie więc jest przesłanie tej perykopy? Moim zdaniem chodzi tu głównie o ostrzeżenie przed tym co może nas czekać po śmierci. O tym, że nasza ziemska egzystencja jest tylko pewnym etapem, od którego zależy nasze przyszłe szczęście lub cierpienie.
Czy dialog bogacza z Abrahamem miałby dziś inny sens? Nie sądzę. Wyobraźmy sobie, ze odwiedza nas ktoś bliski zmarły i ostrzega nas przed wynikającym z naszego złego życia wiecznym cierpieniem w piekle. Z pewnością szukalibyśmy jak najbardziej racjonalnego wytłumaczenia, że takie spotkanie to fałszerstwo lub halucynacja. A nawet gdybyśmy uwierzyli, to próby podzielenia się tą wieścią z innymi spotkałyby się co najwyżej z troską o nasze życie psychiczne. Nie ma co się oszukiwać.
Współcześni Jezusowi mieli za sobą przesłanie wynikające tylko z Starego Testamentu. My mamy dodatkowo – a właściwie to przede wszystkim – Nowy Testament. Czy jesteśmy mądrzejsi? Wprost przeciwnie. Mamy inne wyobrażenie piekła – raczej rzadko poważnie mówi się o kotłach i diabłach wokół. Faktycznie, nasz ciało zostanie pogrzebane, a dusza podlega jednak innym prawom. Czy jednak oznacza to, że nie może cierpieć ?
A niezależnie od wszystkiego – mnie samą przeraża pojęcie wieczności i nieśmiertelności. Tym bardziej, że to, jakie one będą – zależą od tego jak postępujemy tu i teraz. A to oznacza, że każda chwila naszego życia może być ta kluczową i przeważającą. Czujecie tą odpowiedzialność?
Jak w tym kontekście odebrać relacje ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną i doświadczyli zjawiska określanego jako “życie po życiu”? Swoją drogą, to ciekawe, że wszyscy dzielący się takimi doświadczeniami mają piękne doznania. Może z piekła nie ma powrotu mimo coraz skuteczniejszych metod reanimacji? A może nikt nie chce się chwalić?


Wrześniowe suche dni

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego było tydzień temu. Według moich obliczeń więc teraz właśnie (środa, czwartek i piątek) wypadają jesienne suche dni.
Pisałam o nich kilka miesięcy temu:

Such dni

To chyba tylko tak informacyjnie, raczej nie mam w planach.

Przypowieść o nieuczciwym zarządcy

Ewangelia na niedzielę 18 września 2022

 

Przypowieść o nieuczciwym zarządcy
1Mówił tez do uczniów: “Był pewien bogaty człowiek. Miał on zarządcę, którego oskarżono, że trwoni jego majątek. 2Wezwał go więc i oświadczył mu: ‘Cóż to słyszę o tobie ? Rozlicz się ze swojego zarządzania, bo już nie będziesz mógł zarządzać’. 3Wtedy pomyślał sobie zarządca: ‘Co zrobię, skoro mój pan pozbawia mnie zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. 4Wiem, co zrobię, żeby ludzie przyjęli mnie do swoich domów, gdy zostanę usunięty z zarządu’. 5Przywołał dłużników swego pana, każdego z osobna i zapytał pierwszego: ‘Ile jesteś winien mojemu panu?6Ten odpowiedział: ‘Sto beczek oliwy’. Wtedy powiedział mu: ‘Weź swoje zobowiązanie, usiądź i napisz szybko” pięćdziesiąt’. 7Potem zapytał drugiego: ‘A ty ile jesteś winien ?’ . Ten odpowiedział: ‘Sto miar zboża’. Polecił mu: ‘Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt’. 8Pan pochwalił nieuczciwego zarządce za jego rozsądek. Bo synowie tego świata są wśród podobnych sobie bardziej rozsądni niż synowie światłości.

Mądre korzystanie z dóbr ziemskich
3Mówię wam: Używajcie nieuczciwej mamony do zjednywania sobie przyjaciół, aby przyjęto was do wiecznych mieszkań, gdy się już ona skończy. 10Kto jest wierny w małej rzeczy, jest wierny i w wielkiej, a kto w małej rzeczy jest nieuczciwy, jest nieuczciwy i w wielkiej. 11Jeśli więc nie jesteście wierni w zarządzaniu nieuczciwą mamoną, kto wam powierzy prawdziwe dobro. 12I jeśli w cudzych sprawach nie jesteście wierni, kto wam powierzy wasze? 13Żaden sługa nie może służyć dwóm panom, gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował, albo jednemu będzie oddany, a drugiego zlekceważy. Nie możecie służyć Bogu i mamonie.

Ewangelia wg Św.Łukasza, 16, 1-13

Jak to jest z tą mamoną? Czy  bogactwo, majątek koniecznie muszą być nieuczciwe, a nie być efektem ciężkiej pracy? Wprawdzie ja sama nie zgromadziłam żadnych ziemskich bogactw i nie mam takich dylematów osobistych, ale uważam, że człowiek bogaty, zaradny i pracowity wcale nie musi być hochsztaplerem. I wcale nie musi być chciwy. Zdobyte uczciwie bogactwo może służyć dobru, być wykorzystane w słusznej sprawie. I wcale nie musi to być proste rozdawnictwo ubogim – może nawet lepszym wyjściem jest stworzenie miejsc pracy, które zapewnią utrzymanie innym? Moim zdaniem takie działanie pozwoli pomóc większej liczbie osób i to przez dłuższy czas. Środki rozdawane szybko się skończą, mądrze inwestowane zostaną pomnożone.
Dzisiejsze czasy są zdominowane przez pieniądz – nie ma nic za darmo, za wszystko trzeba zapłacić. Łatwo się zgubić dążąc do tego, aby mieć ich więcej i więcej. Potrzeb oczywiście jest wiele, ale czy na pewno wszystkie są niezbędne do zaspokojenia? Głód można zaspokoić suchym chlebem jak i chlebem grubo posmarowanym masłem, obłożonym plastrem drogiej szynki. Oczywiście też lubię szynkę, nie cierpię margaryny, ale chleb z szynką nie może być celem samym w sobie. No i warto uważać, aby nie przesadzać. Wielkość tej przesady łatwo zauważyć w koszu na śmieci – tam widać, co i ile za dużo kupiliśmy i zostało to zmarnowane.

 


Radość z nawrócenia grzesznika

Ewangelia na niedzielę 11 września 2022

 

1Przypowieść o zaginionej owcy
Schodzili się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby go słuchać. 2Faryzeusze jednak i nauczyciele Pisma szemrali: “On przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. 3Opowiedział im wtedy tę przypowieść: 4“Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie szuka tej zaginionej, aż ją znajdzie? 5A kiedy ją znajdzie, bierze ją z radości na ramiona. 6Po powrocie do domu, zwołuje przyjaciół i sąsiadów i mówi im: “Cieszcie się ze mną, bo znalazłem moją zaginioną owcę” . 7Mówię wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika. który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Przypowieść o zagubionej drachmie
8Albo gdy jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czy nie zapala lampy, nie zamiata domu i nie szuka starannie aż ją znajdzie? 9A kiedy ją znajdzie, zwołuje przyjaciółki i sąsiadki i mówi: Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam. 10Mówię wam: Taka sama jest radość wśród aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca.

Przypowieść o miłosiernym ojcu
11Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. 12Młodszy z nich rzekł do ojca: “Ojcze, daj mi część majątku, która mi przypada. Wtedy on rozdzielił między nich majątek . 13Niedługo potem młodszy syn zabrał wszystko i wyjechał do dalekiego kraju. Tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. 14Kiedy wszystko wydał, nastał w tym kraju wielki głód i również i on zaczął cierpieć niedostatek. 15Poszedł więc i zatrudnił się u jednego z mieszkańców tego kraju, a on posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. 16Pragnął najeść się strąkami, którymi karmiły się świnie, ale i tego nikt mu nie dawał. 17Zastanowił się nad sobą i stwierdził: Tylu najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja ginę tu z głodu. 18Wstanę i pójdę do mojego ojca i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i względem ciebie. 19Już nie jestem godny nazywać się twoim synem. Uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników. 20Wstał więc i poszedł do swojego ojca. A kiedy jeszcze był daleko, zobaczył go ojciec i ulitował się. Pobiegł, rzucił mu się na szyję i ucałował go. 21Syn mu powiedział: Ojcze zgrzeszyłem wobec ciebie. Już nie jestem godny nazywać się twoim synem. 22Wtedy ojciec powiedział do swoich sług: Szybko przynieście najlepszą szatę i ubierzcie go. Włóżcie mu pierścień na rękę i sandały na nogi. 23Przyprowadźcie tłuste cielę i zabijcie je. Będziemy jeść i bawić się, 24bo ten syn mój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić.

25Tymczasem jego starszy syn był na polu. Gdy wracał i był już blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. 26Przywołał jednego ze sług i pytał, co się wydarzyło. 27On mu powiedział: Twój brat wrócił i ojciec zabił tłuste cielę, bo odzyskał go zdrowego. 28Wtedy rozgniewał się i nie chciał wejść. Wyszedł więc ojciec i zachęcał go do wejścia . 29Lecz on powiedział do ojca: Tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twego polecenia, ale ty nigdy nie dałeś mi nawet koźlęcia, abym mógł się zabawić z przyjaciółmi. 30A gdy wrócił ten twój syn, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, zabiłeś dla niego tłuste cielę. 31On mu odpowiedział: Dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, należy do ciebie. 32Przecież trzeba się bawić i radować, bo ten twój brat był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 15 , 1- 32

Liturgia na dziś to trzy  znane przypowieści. Wszystkie mają jedno wspólne przesłanie i to w dodatku takie, które z ludzkiego punktu widzenia wydaje się bardzo niesprawiedliwe. Jak to możliwe – żyjemy zgodnie z naukami Jezusa, staramy się, przestrzegamy przykazań, ktoś inny grzeszy całe życie, nawracając się czasem dopiero w ostatniej chwili i okazuje się, że to właśnie przez tego kogoś – większa jest w niebie radość? Jak to możliwe? W dodatku Jezus oczekuje, że my też będziemy się z tego cieszyć.
Wydaje się to trudne – na co dzień jesteśmy przyzwyczajeni do rywalizacji, oczekujemy nagrody za swoją dobrą, uczciwą pracę i widząc, gdy ktoś inny dostaje nagrodę, której sobie wcale nie wypracował – czujemy się niedocenieni i rozczarowani. A z dzisiejszej perykopy dowiadujemy się, że po tamtej stronie będzie tak samo. Czy można wyobrazić sobie, że zbawiony zostanie także jakiś najgorszy zbrodniarz, który w ostatniej chwili zdążył się nawrócić? I to jest powód do radości?
Też mam z tym problem, ale staram się spojrzeć na to z nieco innej perspektywy. Niezależnie od tego jacy są inni ludzie – spoglądam na siebie samą i na to z czym ja stanę przed Bogiem. Takie spojrzenie w wewnętrzne lustro wcale nie pokazuje mi doskonałego obrazu, niestety. Co z tego, że inni być może są gorsi? To nie jest żadne usprawiedliwienie. Boże miłosierdzie też jest mi bardzo potrzebne. Czy wierząc w nie i licząc na nie mogę zabraniać tego innym? W tym kontekście patrząc – chyba jakoś łatwiej jest już próbować cieszyć się, że nawet ci najgorsi przeszli “na jasną stronę mocy”….
Znalezienie zagubionej drachmy czy odłączonej od stada owcy może być powodem do radości. Gdy jeszcze do tego dojdzie powrót do domu syna marnotrawnego – radość jest już naprawdę wielka.


Wymagania stawiane uczniom

Ewangelia na niedzielę 4 września 2022

Wymagania stawiane uczniom
Szły z Nim wielkie tłumy. Jezus zwrócił się do nich i powiedział: “Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, lecz bardziej miłuje swego ojca i matkę, żonę i dzieci, braci i siostry, a także swoje życie, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża i nie idzie za Mną, nie może być Moim uczniem. Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, najpierw nie usiądzie, aby obliczyć koszty, czy ma na wykończenie? Bo gdyby położył fundament, a nie zdołał dokończyć budowy, wszyscy, którzy by to widzieli, drwiliby z niego: ‘Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał zakończyć’. Albo król, gdy wyrusza na wojnę przeciwko innemu królowi, nie siądzie najpierw i nie rozważy, czy może z dziesięcioma tysiącami zmierzyć się z tym, który idzie przeciwko niemu z dwudziestoma tysiącami? Jeśli nie może, to wysyła poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko i prosi o warunki pokoju. Tak więc żaden z was nie może być moim uczniem, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego co posiada”.

Ewangelia wg Św. Łukasza 14, 25-33

Wymagania stawiane w dzisiejszej perykopie są bardzo trudne. Wyrzec się wszystkiego i pójść za Jezusem? Ani wtedy, ani dziś nie było to łatwe. Jak to w ogóle zrozumieć? Można nie zakładając własnej rodziny poświęcić swe życie jakiejś idei, ale wyrzec się matki czy ojca? Wydaje mi się, że chodzi tu jednak nie tyle o dosłowne wyrzekanie się, a bardziej o listę priorytetów, ustalenia tego w życiu jest najważniejsze. I w takim rozumieniu – najważniejszy jest jednak Bóg. I chyba przez taki pryzmat należy też odczytywać słowa o planowaniu kosztów. Chcę iść za Jezusem jako uczeń, ale czy na pewno stać mnie na to? Czy mam w sobie tyle siły, aby poświęcić wszystko? Czy wytrzymam, nie upadając, dźwigając swój krzyż ?
I co z tego wynika dla nas, dziś? Może jest to dla przemyślenia dla ludzi czujących powołanie do życia sakralnego? Czy na pewno potrafią poświęcić się w pełni, tylko i wyłącznie Bogu? Czy nie odezwą się w pewnym momencie tęsknoty za życiem “świeckim”? Które przecież wcale nie musi być dalekie od Boga. Wystarczy, że Boga widzimy w drugim człowieku – i tym bliskim i tym zupełnie obcym, spotkanym przypadkowo na ulicy.
Mimo wszystko lepsze są puste seminaria niż księża porzucający sutannę…


Kto się wywyższa, będzie poniżony

Ewangelia na niedzielę 28 sierpnia 2022

1Gdy w szabat wszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów,aby spożyć posiłek, oni uważnie Go obserwowali.
Skromność i hojność
7
Widząc, jak zaproszeni wybierali sobie pierwsze miejsca, opowiedział tę przypowieść: 8“Kiedy ktoś cie zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, bo może być zaproszony ktoś godniejszy od ciebie. 9Wtedy przyjdzie ten, który zaprosił ciebie i jego i powie ci: ‘Ustąp mu miejsca’. Wtedy ze wstydem będziesz musiał zająć ostatnie miejsce. 10Gdy będziesz więc zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie ten, który cię zaprosił i powie: ‘Przyjacielu, zajmij lepsze miejsce’. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich siedzących przy stole. 11Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”. 12A do tego, który Go zaprosił, powiedział: “Kiedy urządzasz obiad albo kolację, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani bogatych sąsiadów, bo wtedy i oni zaproszą ciebie, żeby się odwdzięczyć. 13Ale gdy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, kulawych i niewidomych, 14a będziesz szczęśliwy, bo oni nie mają się czym odwdzięczyć. Będzie ci więc to odwzajemnione przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych'”.

Ewangelia wg Św.Łukasza, 14, 1,7-14

Ten fragment Ewangelii wydaje się mało pasować do wymagań współczesności. Teraz modna jest autopromocja, wiara w własną wielką wartość i dodawanie sobie splendoru. Choć wcale nie chroni to przed utarciem nosa i koniecznością przejścia z pierwszego na ostatnie miejsce. Może więc rzeczywiście lepiej więc siadać na ostatnim miejscu? Nawet jeżeli gospodarz nas nie poprosi na honorowe miejsce – to może się okazać, że inni będą chcieli siedzieć blisko nas i to nasze ostatnie miejsce stanie się najbardziej cenione.
Warto też pamiętać o tym, że jeżeli ktoś jest naprawdę wielki, to jego korona na głowie trzyma się mocno i nie spadnie nawet wtedy, gdy się głęboko pochyli. Trzęsą się o nią tylko ci, którym i tak słabo siedzi na głowie. I tym, którzy muszą się dowartościowywać  różnego rodzaju tytułami – nie tylko naukowymi, ale również funkcyjnymi. Są środowiska, w których tytułomania ma tak wielkie znaczenie, że chwilami wydaje się to aż śmieszne. I na pewno nie sprzyja wzmocnieniu autorytetu.
Uczmy się pokory na co dzień. Tym bardziej, że nigdy nie wiemy, kiedy dopadnie nas życie. I sprowadzi nas do parteru. Taki upadek może być bolesny, a próby sztucznego dodawania sobie znaczenia tylko pogarszają sprawę.


Ciasna brama

Ewangelia na niedzielę 21 sierpnia 2022

 

Ciasna brama
22
W drodze do Jerozolimy Jezus przechodził przez miasta i wsie i nauczał. 23Ktoś zapytał Go: “Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? ” On im odpowiedział: 24“Starajcie się wejść przed ciasną bramę, bo mówię wam, że wielu będzie chciało wejść, ale nie zdołają. 25Kiedy gospodarz wstanie i zamknie bramę, wy zostaniecie na zewnątrz i będziecie kołatać do bramy, wołając: ‘Panie, otwórz nam‘. On wam odpowie: ‘Nie znam was! Skąd jesteście?26Wtedy zaczniecie mówić: ‘Jedliśmy i piliśmy z tobą, a ty nauczałeś na naszych ulicach‘. 27Odpowie wam: ‘Odejdźcie ode mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości‘. 28Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy zobaczycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie wyrzuconych na zewnątrz. 29Przyjdą ze wschodu i z zachodu, z północy i z południa i zasiądą przy stole w królestwie Bożym. 30Tak oto ostatni będą pierwszymi, a pierwsi będą ostatnimi.

Ewangelia wg Św.Łukasza, 13, 22-30

Jezus został posłany do ludu wybranego czyli Żydów. Nie wszyscy Go jednak przyjęli, zobaczyli w Nim Mesjasza. Paradoksalnie, może właśnie dzięki temu nauka Jezusa dotarła do wielu innych narodów? Chrześcijaństwo jest współcześnie największą religią na świecie, przynajmniej formalnie. W praktyce często wygląda to inaczej. Wystarczy rozejrzeć się wokół – dużo słów, pozorów, rytualnych gestów i udawanej pobożności, a tak mało miłości bliźniego…
Dzisiejsza perykopa chyba właśnie o tym mówi: Jezus wymaga od nas, abyśmy swoim życiem świadczyli o tym, czego nas nauczył. Przez ciasną bramę nie przejdą ci, którzy tylko powołując się na to, że są chrześcijanami, nie chcą/nie potrafią pokazać tego w swoich czynach. Przykładów możemy podać  wiele – najłatwiej u innych. A my sami?


Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Z “Przewodnika Katolickiego” z 10 sierpnia 1930 roku 

Na Wniebowzięcie Najśw. Marji Panny
Nie wiemy gdzie i kiedy umarła, nie znamy też roku Jej śmierci; jedni twierdzą, że w 66, inni, że w 73 roku życia; jedni Jeruzalem wskazują jako miejsce skonu, inni Panagia Kapuli w pobliżu Efezu.
Nie mamy też opisu Jej śmierci, pozostały tylko legendy, które sa dowodem prastarej tradycji Kościoła.
“Już ewangelja była rozgłoszona w przeróżnych stronach świata, nagle tajemniczy powiew wionął po duszach apostołów, dreszcz przeszedł po nich i z rozmaitych krain idą do domu Janowego, gdzie dogasała Marja. Ustawila kadzielnice w pośrodku komnaty i z wonią kadzidła wznosiła się wonniejsza jeszcze modlitwa Jej. Anioł zleciał z nieba i podał Jej palmę. Wyciągnęła ręce dziewicze i błogosławiła sierotom Chrystusowym. Jan podał Jej Komunie św. i nastała cisza; nie widzieli, ale czuli, że przyszedł Pan i zabrał do Siebie Jej duszę. kiedy wschodnim zwyczajem niewiasty chciały myć ciało Najświętszej, tajemnicza objęła je światłość i dojrzeć Jej nie mogły.”
Tak snuje legenda, oparta na wierze wszystkich wieków chrześcijaństwa. Umarła, ale ciało Jej nie mogło podlegać skażeniu śmierci, czekać do dnia ostatecznego sądu. Wkrótce po pogrzebie połączyła się dusza z Jej ciałem i jest Wniebowziętą.
Umarła, chociaż nie musiała umierać. Śmierć jest następstwem grzechu, a Ona była Niepokalaną. Była do tego Matką Bożą, a godność Jej nadprzyrodzona dawała prawo nieśmiertelności.
Umarła, bo była Matką Chrystusa i we wszystkim chciała być podobna do Niego.
Nie umierała z żadnej choroby. Boleści dosyć przy Męce Chrystusowej wycierpiała.
“Umarła na miłość i z miłości. Śmierć jawiła się przed Nią w postaci anioła, rozwiązującego Ją z kajdan miłości. Śmierć Jej – to ofiarny pożar, który wszczął sie już w Niepokalanem Poczęciu, rozpłomienił w tajemnicy Wcielenia, rozszalał pod krzyżem, aż ustał w cichym śnie miłości, prawdziwie ‘in osculo Domini’ – w uścisku Pana” (Scheeben)
Nie mogła czekać powszechnego zmartwychwstania, ale w najkrótszym czasie powstała z martwych.

Dziś, 15 sierpnia obchodzimy Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, popularnie zwane Świętem Matki Boskiej Zielnej.  Święto nakazane – udział w mszy św. jest obowiązkowy.

Podziały z powodu Jezusa

Ewangelia na niedzielę 14 sierpnia 2022

 

Podziały z powodu Jezusa
Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i bardzo pragnę, aby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakże jestem udręczony, aż się to wypełni. Czy sądzicie, że przyszedłem, aby dać ziemi pokój ? Ależ nie – mówię wam – raczej rozłam. Odtąd bowiem w jednym domu pięciu poróżni się między sobą: trzech stanie przeciw dwóm, a dwóch przeciw trzem.

Poróżnią się:
ojciec z synem,
a syn z ojcem;
matka z córką,
a córka z matką;
Teściowa ze swoją synową,
a synowa z teściową.

Ewangelia wg Św. Łukasza , 12 , 49-53

Ten fragment Ewangelii jakby zaprzecza słowom Jezusa “Pokój mój daję wam…” . Jak więc należy go odczytywać? Myślę, że przez pryzmat ludzkiej ułomności. Chrystus przynosi nam posłannictwo, które jest pełne pokoju i miłości, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że ludzie będą je odczytywać i interpretować po swojemu, każdy inaczej i w efekcie – dojdzie do rozłamów, kłótni i podziałów. Słowa te okazały się prorocze – wystarczy rozejrzeć się dookoła. Samo chrześcijaństwo nie jest jednolite – tak wiele w nim wyznań. I każde uważa, że ma rację i w sposób właściwy interpretuje naukę Jezusa, a mylą się inni. Podziałów tych nie da się łatwo i szybko zlikwidować.
Może jednak warto eksponować to co łączy, a nie to co dzieli ? Może tak właśnie powinien wyglądać współczesny ekumenizm? Idziemy nieco innymi drogami, ale cel mamy wspólny ? I ważne jest to, czy dojdziemy?


Św.Dominik

Chwalebny Ojcze, święty Dominiku,
który otrzymałeś od Boga tyle pomocy dla tych,
którzy polecają się Tobie w obrazie z Soriano,
weź także i mnie pod swoją łaskawą opiekę
i wyjednaj łaski dla duszy oraz inne dobrodziejstwa,
tak mi obecnie potrzebne. Amen.

Na dzień dzisiejszy, 8 sierpnia, przypada wspomnienie Świętego Dominika., założyciela zakonu dominikanów.


%d bloggers like this: