Rekolekcje Wielkopostne – cz.1

W trudnym okresie epidemii radykalnie zmienia się także nasze przeżywanie Wielkiego Postu.  Nie mogąc uczestniczyć w rekolekcjach w kościele, możemy skorzystać z transmisji internetowych.

Polecam rekolekcje ks.Niedałtowskiego:

Nieobecność intensywna. Rekolekcje ze sztuką – cz.1

 

Uzdrowienie niewidomego

Ewangelia na niedzielę 22 marca 2020

Uleczenie niewidomego od urodzenia
Gdy Jezus szedł, spostrzegł człowieka niewidomego od urodzenia. Uczniowie zapytali Go: “Rabbi, kto popełnił grzech, ze człowiek ten urodził się niewidomy: on sam czy jego rodzice?”. Jezus im odpowiedział: “Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, lecz stało się tak, aby w nim ukazały się dzieła Boże. Dopóki trwa dzień, konieczne jest, abyśmy spełniali dzieła Tego, który Mnie posłał. Nadchodzi bowiem noc i wtedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo pozostaję na świecie, jestem światłością świata”. Po tych słowach Jezus splunął na ziemię, z tego zrobił trochę błota, nałożył je na oczy niewidomego i polecił mu: “Idź i obmyj się w sadzawce Siloe” – co znaczy Posłany. On więc poszedł, obmył i wrócił, widząc. Jego sąsiedzi i ci, którzy widywali go wcześniej jako żebraka, dopytywali się: “Czy to nie on siedział i błagał o wsparcie?”. Gdy jedni twierdzili: “Tak, to jest on”, inni przeczyli: “Ależ nie! Jest tylko do niego podobny.”. On sam zaś przekonywał: “To ja jestem”. Zapytali go więc: “Jak to się stało, że widzisz? “. On odparł: “Człowiek, którego nazywają Jezusem, zrobił błoto, nałożył na moje oczy i powiedział mi: ‘Idź do sadzawki Siloe i obmyj się‘. Poszedłem więc, a gdy się obmyłem, zacząłem widzieć”. Wtedy go zapytano: “Gdzie On jest?”, odpowiedział: “Nie wiem”.
Dochodzenie prowadzone przez faryzeuszów
Tego, który do niedawna był niewidomy, zaprowadzono do faryzeuszów. A w dniu, w którym Jezus uczynił błoto i przywrócił mu wzrok, przypadał szabat. Faryzeusze pytali go ponownie, w jaki sposób został uzdrowiony. on zaś odpowiedział: “Nałożył błoto na moje oczy, obmyłem się i widzę”. Niektórzy z faryzeuszów orzekli: “Ten człowiek nie pochodzi od Boga, ponieważ nie przestrzega szabatu”. Inni jednak pytali: “Jak człowiek, który jest grzesznikiem, może dokonywać takich znaków ?”. I doszło wśród nich do podziału. Zwrócili się więc powtórnie do niewidomego: “Co ty o Nim sądzisz ? Przecież uzdrowił twoje oczy.”. A ten odparł: “On jest prorokiem”. Żydzi jednak nie wierzyli, że był niewidomy i odzyskał wzrok, dopóki nie wezwano rodziców uzdrowionego. Zapytano ich: “Czy to jest wasz syn? Czy urodził się, jak mówicie, niewidomy? Jak więc może teraz widzieć?”. Jego rodzice odpowiedzieli: “Wiemy, że jest to nasz syn i ze urodził sie niewidomy. Nie wiemy jednak, w jaki sposób może teraz widzieć ani też kto uzdrowił jego oczy. Zapytajcie jego samego. Jest pełnoletni, niech mówi sam za siebie”. Rodzice jego dali taką odpowiedź z obawy przed Żydami. Żydzi bowiem uzgodnili już wcześniej między sobą, że wykluczą ze wspólnoty synogalnej każdego, kto wyzna, że Jezus jest Chrystusem”. Z tego właśnie powodu rzekli rodzice uzdrowionego: “Jest pełnoletni, jego samego zapytajcie”. Po raz drugi wezwano więc tego, który przedtem był niewidomy i zażądano: “Oddaj chwałę Bogu! My wiemy, że ten człowiek jest grzesznikiem”. On zaś oświadczył: “Czy jest grzesznikiem, tego nie wiem. Wiem natomiast jedno, ze byłem niewidomy, a teraz widzę”. Zapytali go więc: “Co ci uczynił ? Jak ci przywrócił wzrok?”. On im odparł: “Przecież już wam powiedziałem, ale wy nie słuchaliście. Dlaczego chcecie o tym powtórnie słyszeć? Może i wy chcecie zostać Jego uczniami?” Wtedy zaczęli mu wymyślać: “Ty możesz być Jego zwolennikiem, my zaś jesteśmy uczniami Mojżesza. O Nim zaś nawet nie wiadomo, skąd pochodzi”. Na co odpowiedział im ów człowiek: “Dziwne to, iż nie wiecie, skąd pochodzi, a przecież przywrócił mi wzrok. Wiemy zaś, ze Bóg nie wysłuchuje ludzi grzesznych, natomiast wysłuchuje każdego, kto jest pobożny i pełni Jego wolę. Dotychczas nie słyszano, aby ktoś przywrócił wzrok niewidomemu od urodzenia. Gdyby więc On nie pochodził od Boga, nie mógłby niczego dokonać”. Wtedy dali mu taką odpowiedź: ‘Urodziłeś się pogrążony w grzechach i ty chcesz nas pouczać?”. Po czym wyrzucono go precz.
Duchowa ślepota
Jezus dowiedział sie, że go wyrzucono. Gdy więc go spotkał, zapytał: “Czy wierzysz w Syna Człowieczego?”. On zaś powiedział: “A kto to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?”. Wówczas Jezus oświadczył: “To jest Ten, którego zobaczyłeś i który z tobą rozmawia”. Na co on odrzekł: “Wierzę, Panie”, po czym oddał Mu głęboki pokłon. A Jezus powiedział: “Przyszedłem na ten świat, aby sądzić: Ci, którzy nie widzą, odzyskują wzrok, ci zaś, którzy widzą, staną się ślepcami”. Kiedy usłyszeli to niektórzy faryzeusze obecni przy Nim, zapytali: “Czy my też jesteśmy ślepi?”. Jezus im odpowiedział: “Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu; ponieważ jednak teraz stwierdzacie: ‘Widzimy‘ , pozostajecie w grzechu.

Ewangelia wg Św. Jana  9,1-41

Początek dzisiejszej perykopy to pytanie, za czyje grzechy ten człowiek jest niewidomy i to już od urodzenia? Ta starotestamentowa wizja świata chyba była zdecydowanie prostsza: Bóg karze chorobą, nieszczęściem, cierpieniem grzeszników, a sprzyja ludziom prawym i wypełniającym Boże przykazania. Gdyby nie to “dziedziczenie” po przodkach – może można by było się z pogodzić?
Nowy Testament pokazuje tu jednak zupełnie inne podejście. Choroba czy kalectwo wcale nie jest karą za grzechy. Ludowe mądrości często mówią, że kogo Bóg bardziej miłuje – tego  ciężej doświadcza, choć to akurat wydaje się bardzo niesprawiedliwe.

Mamy właśnie epidemię coraz bardziej rozpędzającego się koronawirusa. Czy to także kara za grzechy? Jeśli tak, to czyje? W internecie i nie tylko można krąży wiele teorii i wskazywania winnych tego, że Bóg “przywołuje nas do porządku”. Trzymając się tej konwencji z pewnością każdy potrafiłby wymienić za czyje grzechy cierpimy siedząc na kwarantannie, leżąc w szpitalu czy nie wychodząc z domu w obawie przed zarażeniem. Może jednak spróbować  inaczej? Mamy Wielki Post, możliwości uczestnictwa w rekolekcjach czy nabożeństwach są praktycznie ograniczone tylko do mediów i internetu. Mamy jednak zdecydowanie lepsze warunki do przemyśleń i duchowej odnowy. Spróbujmy może na przykład spojrzeć na to co się dzieje z własnej perspektywy i zrobić nietypowy rachunek sumienia. Bóg zsyła na nas plagę? Winni nie są inni (np.politycy, homoseksualiści, zwolennicy aborcji itp.itd.), ale to moja wina i kara za …. – każdy może tu wpisać własną listę. Potem pomyślmy o postanowieniu poprawy i to tak, jakby od nas samych zależało uratowanie świata.

A ponieważ niż niedziela, a pójście do kościoła, nawet tam gdzie jest możliwe jest niebezpieczne i dla nas i dla innych, skorzystajmy z naprawdę szerokiej oferty w mediach:
Msze św.w mediach na dzień 22 marca 2020r.


 

Msze św. na niedzielę 22 marca

Plan mszy św. na niedzielę 22 marca 2020 w mediach to:

7:00 – TVP 1 z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach
7.00 – Radio Plus z Bazyliki św. Brygidy
9:00 – Polskie Radio (Program Pierwszy) i Radio Maryja z Bazyliki Św. Krzyża w Warszawie
9.00 – na facebookowym profilu „Gość Gdański” z Archikatedry Oliwskiej
9:30 – Telewizja TRWAM z Jasnej Góry
11.00 – TVP 1 z Jasnej Góry
11.00 – TVN24.pl z kościoła seminaryjnego pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa w Warszawie
12.00 – gdansk.pl z Centrum św. Jana w Gdańsku
12.00 – Radio Gdańsk z kościoła św. Elżbiety w Gdańsku dla polskich marynarzy i rybaków oraz rodaków poza granicami kraju
13:00 – TVP POLONIA z z sanktuarium Błogosławionych Męczenników Podlaskich w Pratulinie
18.00 – na facebookowym profilu „Gość Gdański” z Archikatedry Oliwskiej
19:30 – gdansk.dominikanie.pl z kościoła Św.Mikołaja w Gdańsku
20.00 – na facebookowym profilu „Gość Gdański” z Archikatedry Oliwskiej

Oczywiście lista jest dłuższa, szczególnie transmisji internetowych. Ja, podobnie jak tydzień temu, skorzystam z prowadzonej przez ks.Niedałtowskiego mszy w Centrum Św.Jana w Gdańsku.

Uroczystość Św.Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny

Z “Przewodnika Katolickiego” z 16 marca 1930 roku

NA UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEGO JÓZEFA
19 MARCA

W ramionach Jezusa i Marji

Gdy wielkopostne biją dzwony,
Gdy Gorzkich żalów nuta płynie,
Posłuchaj głosów z tamtej strony,
O tej, co przyjdzie, myśl godzinie!
Na Józefowe spójrz konanie
ramionach Boga, Bożej Matki: –
Niech troje tych przy tobie stanie.
Gdy przyjdzie wydac tchu ostatki.

ŚWIĘTY JÓZEF
Oblubieniec Najświętszej Marji Panny

Społeczność katolicka szczególną cześć oddaje Józefowi św. Papież Pius IX ogłosił go w roku 1871 głównym patronem Kościoła. Czcimy go również jako patrona rodzin chrześcijańskich i patrona dobrej śmierci.
Niektórzy pisarze dowodzą, ze św. Józef już w młodych latach złożył ślub czystości, tak samo, jak uczyniła to Najświętsza Panna, od dzieciństwa swego poświęciła się na służbę Bożą w świątyni w Jerozolimie. W ten sposób, gdy Marja Panna z woli Boga zawarła związek małżeński ze św. Józefem, według wyrażenia jednego z wielkich pisarzy kościelnych – “dziewictwo jednego połączone zostało z dziewictwem drugiego” i związek ten był jakby związkiem dwojga aniołów.
Opiekuńczą rolę św.Józefa nad święta Rodziną uwydatnia Ewangelia zarówno podczas ucieczki do Egiptu, jak i podczas pobytu w Nazarecie, gdzie Józef św. z pracy rąk utrzymywał Jezusa i Marję.
Żaden święty nie dostąpił tego zaszczytu i tego szczęścia, które było udziałem św.Józefa. Codziennie oglądał swojego Boga i odkupiciela, był świadkiem Jego dziecięcych, niewinnych igraszek, był Jego opiekunem i żywicielem, świadkiem pierwszego wystąpienia w świątyni jerozolimskiej, gdzie jako dwunastoletnie pacholę zadziwił Jezus Swą mądrością doktorów uczonych w piśmie. A kiedy liczący około siedemdziesiąt i pięć lat świątobliwego życia św. Józef odejść miał do nieba po nagrodę wieczną, zasnął na rękach Marji i Jezusa – na rękach Tego, któremu sam był Piastunem.

Komentarz taki nieco infantylny, prawda? Przynajmniej z dzisiejszej perspektywy. Niemniej jednak – św. Józef jest patronem rodzin i dobrej śmierci do dzisiejszych czasów. I stanowi wzór do naśladowana dla wszystkich ojców …


Msze św.w mediach

Pandemia koronawirusa postępuje. W praktyce oznacza to, że musimy/powinniśmy siedzieć w domu, chroniąc siebie i innych.
Nie wybierajmy się dziś do kościoła, szanse na to, że uda nam się wejść i uczestniczyć w mszy są bardzo małe, a po co narażać się na ewentualny kontakt z kimś zarażonym? Na szczęście mamy XXI wiek i możemy uczestniczyć w mszy zdalnie.

Plan mszy w mediach to:

7:00 – TVP 1 z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach
7.00 – Radio Plus z Bazyliki św. Brygidy
9:00 – Polskie Radio (Program Pierwszy) i Radio Maryja z Bazyliki Św. Krzyża w Warszawie
9.00 – na facebookowym profilu „Gość Gdański” z Archikatedry Oliwskiej
9:30 – Telewizja TRWAM z Jasnej Góry
11.00 – TVP 1 z Jasnej Góry
11.00 – TVN24.pl z kościoła seminaryjnego pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa w Warszawie
12.00 – gdansk.pl z Centrum św. Jana w Gdańsku
12.00 – Radio Gdańsk z kościoła św. Elżbiety w Gdańsku dla polskich marynarzy i rybaków oraz rodaków poza granicami kraju
13:00 – TVP POLONIA z kościoła pw. św. Joachima w Sosnowcu
18.00 – na facebookowym profilu „Gość Gdański” z Archikatedry Oliwskiej
19:30 – gdansk.dominikanie.pl z kościoła Św.Mikołaja w Gdańsku
20.00 – na facebookowym profilu „Gość Gdański” z Archikatedry Oliwskiej

Ja skorzystam z prowadzonej przez ks.Niedałtowskiego mszy w Centrum Św.Jana w Gdańsku.
I to co ważne – jak wczoraj zalecał prymas Polak: bądźmy online, starając się skupić na tym przekazie medialnym w pełni, a nie tylko w tle, przy okazji zajmując się innymi sprawami, bez kawy i ciasteczek jak przy oglądaniu filmu.

 

Rozmowa z Samarytanką

Ewangelia na niedzielę 15 marca 2020

Rozmowa z Samarytanką
5
I przybył do miejscowości samarytańskiej, zwanej Sychar, położonej niedaleko posiadłości, którą przekazał Jakub swemu synowi Józefowi. 6Tam znajdowała się studnia Jakuba. Jezus, zmęczony przebytą drogą, usiadł obok studni, a było to około godziny szóstej.
7Nadeszła wtedy kobieta – Samarytanka, aby zaczerpnąć wody. Jezus poprosił ją: “Daj mi się napić”. 8Jego uczniowie natomiast poszli do miejscowości, aby kupić coś do jedzenia. 9Kobieta odparła jednak; “Jakże Ty, Żyd, możesz prosić mnie, kobietę samarytańską, o wodę?”. Żydzi bowiem nie utrzymują kontaktów z Samarytanami 10Na jej słowa Jezus odpowiedział: “Gdybyś znała dar Boży, a także wiedziała, kim jest Ten, kto ci rzekł: ‘Daj mi się napić’ , to byś Go poprosiła, a On dałby ci wody żywej”. 11Kobieta zawołała wtedy: “Panie, przecież Ty nie masz nawet czerpaka, a studnia jest głęboka. Skąd więc weźmiesz wodę żywą? 12Czyżbyś był większy od naszego ojca Jakuba, który dał nam tę studnię? Zresztą on sam z niej korzystał, jego synowie i trzody”. 13Wówczas Jezus oznajmił jej: “Każdy, kto pije tą wodę, nadal będzie odczuwał pragnienie. 14Kto natomiast napije się wody, która ja mu dam, już nigdy więcej nie będzie odczuwał pragnienia, gdyż woda, którą mu dam, stanie się w nim obfitym źródłem na życie wieczne”. 15Kobieta poprosiła więc: “Panie, daj mi takiej wody, abym już więcej nie odczuwała pragnienia i nie musiała przychodzić tutaj i czerpać”. 16Jezus więc polecił jej: “Idź, zawołaj swojego męża i przyjdźcie tutaj”. 17Ona zaś odparła: “Nie mam męża”. Na co Jezus rzekł: “Słusznie powiedziałaś: ‘Nie mam męża’. 18Miałaś ich bowiem pięciu, a i ten, którego masz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś prawdziwie”. 19Wtedy kobieta zawołała: ‘Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem!. 20Nasi przodkowie oddawali cześć Bogu na tej górze, wy zaś twierdzicie, że jedyne miejsce, gdzie należy Go czcić, znajduje się w Jerozolimie”. 21Jezus jej odrzekł: “Wierz mi, kobieto. Oto nadchodzi czas, że ani na tej górze, ani też w Jerozolimie nie będzie się już wielbiło Ojca. 22Wy czcicie to, czego nie znacie; my zaś oddajemy cześć Temu, kogo znamy. Zbawienie bowiem pochodzi od Żydów. 23Nadchodzi jednak godzina, a właściwie już jest, kiedy prawdziwi czciciele będą wielbili Ojca w Duchu i w prawdzie. Zresztą takich czcicieli pragnie sam Ojciec. 24Bóg jest duchem, stąd też ci, którzy Go wielbią, winni to czynić w Duchu i w prawdzie”. 25Wtedy kobieta odparła: “Wiem, że ma nadejść Mesjasz, czyli Chrystus. I gdy tylko On przybędzie, wszystko nam wyjaśni”. 26Jezus oznajmił jej wówczas: “To Ja nim jestem, Ja, który mówię do Ciebie”.
27W tym czasie wrócili uczniowie i zdziwili się, że rozmawiał z kobietą. Nikt z nich jednak nie zapytał: “Czego od niej chcesz” lub “O czym z nią rozmawiasz?”. 28Kobieta zaś zostawiła naczynie do czerpania, wróciła do swojej miejscowości i zaczęła namawiać mieszkańców: 29“Chodźcie zobaczyć kogoś, kto wyjawił mi wszystko, co uczyniłam. Czyż nie jest On Chrystusem?”. 30Ci więc wyszli z miasta i przybyli do Jezusa. 31Uczniowie tymczasem zachęcali go: ‘Rabbi, jedz!”. 32Wtedy Jezus oświadczył im: “Ja mam pokarm do spożycia, którego wy nie znacie”. 33Pytali się więc nawzajem: “czyżby ktoś przyniósł Mu coś do jedzenia?”. 34Jezus odpowiedział im: “Moim pokarmem jest wypełnienie woli tego, który mnie posłał, oraz wykonanie wyznaczonego mi dzieła. 35Czyż nie twierdzicie: ‘Jeszcze cztery miesiące i nadejdzie czas żniw?”. Ja natomiast wam mówię: Podnieście tylko wzroki popatrzcie na pola – już dojrzały do żniwa. 36Żniwiarz otrzymuje zapłatę i gromadzi owoce swojej pracy na życie wieczne. W ten sposób siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. 37Tak oto okazuje się prawdziwe powiedzenie: ‘Jeden sieje, a drugi zbiera’. 38Ja posłałem was, abyście zbierali plony, chociaż nie trudziliście się nad nimi wcześniej. Inni pracowali w znoju, a wy skorzystaliście z ich wysiłku”.
39Wielu Samarytan z tej miejscowości uwierzyło w Niego na podstawie świadectwa danego przez owa kobietę: “Wyjawił mi wszystko, co uczyniłam”. 40Przyszli więc do Niego z prośbą, aby pozostał u nich. I przebywał tam dwa dni. 41Wtedy jeszcze więcej uwierzyło dzięki głoszonej przez Niego nauce. 42Do tej kobiety zaś mówiono: “Teraz wierzymy już nie na podstawie tego, co nam powiedziałaś, lecz dlatego, ze sami Go usłyszeliśmy” Wiemy, ze On naprawdę jest Zbawicielem świata”.

Ewangelia wg Św. Jana, 4,5-42

Podzieleni historycznie Żydzi i Samarytanie, wierząc w tego samego Boga, zupełnie inaczej rozumieli jak i gdzie należy oddawać Mu cześć. Podział był tak silny, że zdziwienie Samarytanki wywołała nawet prośba Jezusa o wodę. Żyd chce wody od Samarytanki? A jednak Jezus jakby przekreślił te podziały, mówiąc o czczeniu Boga w Duchu i prawdzie. Słuchając Go wielu Samarytan, tak samo jak Żydów, uwierzyło w Niego.
Patrząc na podziały w naszym polskim Kościele też mam wrażenie, że wynikają one ze spraw zupełnie nieistotnych. To normalne, że każdy może po swojemu wyrażać swoje relacje z Bogiem. Jeżeli nie traci się przy tym Ducha i prawdy – sama forma może być po prostu wyrazem indywidualnego wyrażania własnej relacji z Bogiem. Jedni noszą obrazek Matki Boskiej w widocznym miejscu, inni wieszają krzyże w każdym miejscu publicznym, jeszcze inni – organizują manifestacje i marsze w obronie swoich przekonań. Takie postawy wydają mi się zupełnie obce, zupełnie inaczej odbieram Ewangelię i wiarę w Boga. Z pewnością jednak nie daje mi to prawa do potępiania czy poczucia, że tylko ja jestem prawdziwą katoliczką. Inny wcale nie oznacza gorszego, każdy ma prawo wyrażać swoją wiarę tak jak ją odczuwa. Nie da się reglamentować Bożej Łaski czy decydować o tym kto i pod jakimi warunkami może być zbawiony. Nawet jeżeli z naszego ludzkiego punktu widzenia wydaje się to niesprawiedliwe.
Dzisiejsza Ewangelia wprawdzie o tym nie mówi, ale łatwo się domyślić, że Samarytanie idący za Jezusem wzbudzali oburzenie wielu pobożnych Żydów.

 

 

Koronawirus i Kościół

Pandemia koronowirusa jest faktem.  Co możemy zrobić? Tak naprawdę to niewiele.  Jedyne możliwości działania to unikanie możliwości zakażenia się, wirus może czaić się wszędzie.
Szkoły, uczelnie, instytucje kultury, obiekty sportowe już są zamykane. Czy powinny być także zamknięte kościoły? To pytanie rozgrzewa ostatnio media społecznościowe, polityków i dziennikarzy.  Cóż, odpowiedź nie jest łatwa, choć szkoda, że głos hierarchów naszego Kościoła brzmi raczej mało przekonująco.

Każda niedzielna msza gromadzi w kościołach liczne rzesze wiernych. Na pewno jest to poważne niebezpieczeństwo zarażenia się wirusem, tym bardziej, że każdy taki potencjalnie zarażony może roznieść wirus wśród swojej rodziny, sąsiadów, współpracowników. W mojej parafii jakoś nie widzę możliwości utrzymania odległości co najmniej 1 m pomiędzy ludźmi.  W tym kontekście pomysł hierarchów, aby zwiększyć liczbę mszy i “rozrzedzić” tłum wiernych na poszczególnych mszach jest jednak mało skuteczny, choć pewnie wypływa z szczerych intencji. Czy jednak dobrą alternatywą byłoby całkowite zamknięcie kościołów? Z punktu widzenia epidemii miałoby to sens, ale generalnie to fatalny pomysł. W praktyce wyszłoby to tak, że ludzie i tak zgromadziliby się przed kościołem, znalazłoby się wielu księży, którzy i tak odprawialiby msze, a powszechne wzburzenie przyniosłoby fatalne efekty i tylko wzmocniłoby panikę i zupełnie niepotrzebną wojnę ideologiczną. Moim zdaniem lepiej tego nie robić.

KEP wydał wytyczne i rekomendacje biskupom diecezjalnym:
Zarządzenie nr 1/2020 Rady Stałej KEP  dnia 12 marca 2020r.

Trochę brakuje mi tu głosu Kościoła w całej Polsce, cedowanie decyzji na biskupów diecezjalnych może powodować dalsze zamieszanie.  W mojej archidiecezji gdańskiej wymowa tego komunikatu jednak lekko odbiega od KEP:
Informacja Kurii Metropolitalnej Gdańskiej w związku z sytuacją epidemiologiczną

Lista osób, którym udzielona jest dyspensa trochę się niestety różni.
Jak to wyjdzie w praktyce? Moim zdaniem ludzie zagłosują po prostu nogami i w najbliższą niedzielę w kościołach będzie zdecydowanie mniej ludzi niż zwykle. Ja sama też się nie wybieram – mój stan zdrowia sprawia, że jestem w grupie ryzyka. Inna sprawa, że wprawdzie ostatnie tygodnie zawsze uczestniczyłam w niedzielnej mszy św., ale gdy kiepsko się czuję to oglądam mszę w telewizji, bez żadnych dekretów. Mam swoje sumienie i wiem, kiedy mogę, nie pozwalam sobie na zwykłe odpuszczanie z lenistwa czy z powodu brzydkiej pogody.

A w najbliższą niedzielę o godz.11.00 msza św. będzie transmitowana również przez TVN i TVN24. Tu z pewnością należy się pochwała – na tym właśnie polega misja mediów. Choć w tym przypadku realizowana przez stację prywatną i to bez dofinansowania z naszych podatków.

 


 

 

Przemienienie Pańskie

Ewangelia na niedzielę 8 marca 2020

17 Przemienienie Pańskie
1
Po sześciu dniach Jezus zabrał ze sobą Piotra, Jakuba i jego brata Jana i wyprowadził ich z dala od ludzi na wysoką górę. 2Tam przemienił się w ich obecności, a Jego twarz zajaśniała jak słońce. Jego ubranie stało się białe jak światło. 3Wtedy ukazali się im Mojżesz i Eliasz, którzy z Nim rozmawiali. 4Piotr powiedział do Jezusa: “Panie, dobrze, ze tu jesteśmy. Jeśli chcesz, postawię tutaj trzy namioty: jeden dla Ciebie, drugi dla Mojżesza, a trzeci dla Eliasza”. 5A gdy jeszcze to mówił, zasłonił ich świetlisty obłok. Z obłoku rozległ się głos: “On jest moim Synem umiłowanym, którego sobie upodobałem. Jego słuchajcie!”. 6Gdy uczniowie to usłyszeli, upadli na twarz bardzo przerażeni. 7A Jezus podszedł, dotknął ich i powiedział: “Wstańcie! Nie bójcie się!”. 8Gdy podnieśli oczy, nikogo już nie widzieli, tylko samego Jezusa.
9Kiedy schodzili z góry, Jezus przykazał im: “Nie mówcie nikomu o tym widzeniu, dopóki Syn Człowieczy nie zostanie wskrzeszony z martwych”.

Ewangelia wg Św. Mateusza, 17, 1-9

Przemienienie Pańskie na górze Tabor. Piszą o tym także inni Ewangeliści, musiało wywrzeć  wielkie wrażenie na apostołach. Z pewnością byli przerażeni, mało rozumiejąc czego są świadkami.
My jesteśmy bardziej doświadczeni – 2000 lat to jednak znacząca różnica. Od razu potrafilibyśmy wszystko wyjaśnić wszystko precyzyjnie i jedyną niewiadomą byłoby to, gdzie zamontowano głośniki, projektor czy też może generator pary. Raczej nie szukalibyśmy wyjaśnień nadprzyrodzonych, nie chcąc wyjść na naiwnych i łatwowiernych, prawda?
Przyzwyczajeni do obcowania na co dzień z produktami wysokich technologii, jesteśmy też bardzo odporni na wszelkie spektakularne wydarzenia i nie jest tak łatwo nas zdziwić i wystraszyć.  No chyba, że stykamy się z siłami natury typu powódź, wichura – wówczas okazuje się,  że jesteśmy bezradni w naszej walce z żywiołem.

Czy w dzisiejszych czasach Bóg do nas przemawia? Moim zdaniem tak, choć w zupełnie inny, zdecydowanie mniej spektakularny sposób. Może dlatego nie zawsze potrafimy to zauważyć? Współczesny człowiek żyje w ciągłym zgiełku, pośpiechu i mnogości wrażeń może to łatwo przegapić. Czasem jednak warto się wyciszyć i wsłuchać w to, co Bóg nam chce przekazać. Okres Wielkiego Postu jest na to doskonałym czasem. Warto oderwać się choć na chwilę od codzienności i skupić na tym, co ważne w znacznie szerszej i dłuższej perspektywie.